loading...

GMBH - skrót, którego użyłem, jest bardzo popularną formą prawną działalności gospodarczej w Niemczech. Co to ma z nami wspólnego?  Ano ma i to bardzo dużo. Owego „GMBH” w naszej – polskiej – rzeczywistości jest tak dużo, iż rodzime polskie spółki, opadając na dno, znikają po czasie bezpowrotnie. Zacząłem dziś bardzo nietypowo, pomijając sprawy lokalne na rzecz geopolityki. Musiałem, gdyż nasza świadomość w tej materii jest nikła. Zbyt nikła. Zapraszam.

 

Z dużym zainteresowaniem przyglądam się działaniom polskiego rządu dotyczącym próbom tworzenia płaszczyzny rozwoju polskiej przedsiębiorczości. W szerokim znaczeniu tego słowa. Od handlu po bankowość, energetykę i inne, na rodzimych mediach skończywszy. Nasze państwo winno być troskliwe o swoich obywateli, a jak to do tej pory wyglądało, wielu z nas zdaje sobie sprawę. Polska spolegliwość wobec zachodnich firm była zdumiewająca i frustrująca. Skąd wzięła się ta uległość i przychylność? Bardzo dobre pytanie.


Prywatyzacja
Ta dzika z początku lat 90-tych przeszła już do niechlubnej historii. Było to istne eldorado dla wszelkich grup, które w łatwy i szybki sposób dorobiły się ogromnych fortun kosztem państwa polskiego – czyli nas wszystkich. Nie chcę silić się na pseudohistoryczne wywody, lecz jako świadek zachodzących zmian zdążyłem już dawno wyrobić na ten temat własne zdanie. Afera goniła aferę. Finansowe księstwa rosły jak grzyby po deszczu, doprowadzając resztę społeczeństwa do skrajnego ubóstwa. Tak się dzieje do dziś, choć na mniejszą już skalę, gdyż „perełki” zostały już uwłaszczone. Od zawsze słyszałem, że jesteśmy na dorobku, że nas na coś nie stać. Zawsze pod kreską, dlaczego?  Za komuny dlatego, iż karmiliśmy matkę Rosję. W „demokracji”, gdyż karmimy elity polityczne, za plecami których swą czujność wykazują służby. Ot tak na mój chłopski rozum. Czy polityków, którzy dla pieniędzy i karier sprzeniewierzyli się obcym siłom kosztem własnego narodu słusznie określamy dziś folksdojczami lub rusofilami?


Przyjrzyjmy się faktom
A te są nieubłagane. Ponad dwa miliony młodych Polaków zasuwa gdzieś na Zachodzie na kawałek chleba. O tenże właśnie kapitał ludzki jesteśmy dziś biedniejsi, gdyż zasilają oni obce PKB. Jak do tego doszło? Pamiętacie, co pisała na ten temat ogólnopolska prasa, co trąbili w TV? Pamiętacie, jak gloryfikowano i chwalono decyzje młodych Polaków o emigracji? A pamiętacie, co mówiła pani prezydentowa Komorowska o zarobkowym exodusie, widząc w nim wielką szansę dla młodych Polaków? A co mówił jej mąż o braniu kredytów, o emigracji? Pamiętacie? Ja pamiętam doskonale. Ba! Połączyłem wiele faktów ze sobą, które pozwoliły mi spojrzeć szerzej na naszą sytuację. I co widzę? Już nie cienie – niczym w platońskiej jaskini. Prawdziwe kształty można dostrzec, kiedy zmusimy się do wysiłku myślowego, kiedy odrzucimy – wmówione nam – szablony myślowe, niechęć, uprzedzenia i wrogość.


Gospodarka
Z przykrością stwierdzam, iż bitwę o handel w Polsce już przegraliśmy. Kto wygrał? Niemcy, Francuzi, Portugalczycy. Sektor bankowy szturmowany jest bez brania jeńców. Nasze PKO jeszcze się trzyma, choć nawałnica jest potężna. Energetyka – jako oczko w głowie – broni się, lecz gdyby pozwolić na to odgonionym siłom politycznym, pewnie byłaby już w rosyjskiej strefie wpływów. I tak dalej i tak dalej. Wyłania się nam krajobraz pobitewny. A kto z kim tu walczy, powinniśmy dowiedzieć się z wolnych mediów. Jeśli są wolne i niezależne. Jeśli zainteresowane są, aby podawać nam prawdziwe fakty. No właśnie, jeśli…


Wolne media
Tu zatrzymam się na dłużej. Media w bezpośredni sposób nie wyjawiają swoich celów. Można doznać sprzężenia (dysonansu) poznawczego, gdy wieczorem oglądamy wiadomości na różnych kanałach – do czego zachęcam. Dostrzeżecie wtedy, jak wielki wpływ odciskają w naszej wrażliwości. W jaki sposób kształtują nasze nastroje społeczne, jak wyrabiają nam zdanie na jakichś temat. Lecz pamiętajmy o tym, że jest to ich wizja rzeczywistości z dużym parciem, aby stała się naszą. I najczęściej ulegamy tejże manipulacji nieświadomi podstępu i przeprowadzonemu na nas ćwiczeniu. Nazajutrz zwykli ludzie spotykają się w spożywczym i wykłócają, kto ma rację. I o to właśnie chodziło. Rację mają spece od marketingu, PR i propagandy. To oni decydują, o czym media poinformują a co przemilczą. Co wyśmieją, a co wychwalą. Oni doskonale wiedzą, jaką rzeczywistość nam przedstawiają. A jakaż jest ta …rzeczywistość?


Repolonizacja mediów potrzebna od zaraz
Czy wiecie, że 80-90 % prasy regionalnej i lokalnej należy do zagranicznych koncernów? Żaden poważny europejski kraj: Niemcy, Francja, ani Wielka Brytania czy Włochy - na coś takiego nigdy by sobie nie pozwoliły. Skąd są owe koncerny i co sprawiło, iż są tak potężne? Ułatwię zgadywankę. Głównie pochodzą z jednego kraju. Jakiego? Dla trzeźwo myślących odpowiedź jest banalnie prosta. W którym europejskim kraju od wielu lat nie mówi się wprost o narodowości zbrodniarzy wojennych, mówiąc, że dokonali tego bliżej nieokreśleni Naziści? W którym kraju najczęściej dochodzi do „pomyłek” podczas publikacji tekstów o „polskich obozach zagłady”? Którego kraju publiczna telewizja bredzi o współodpowiedzialności Polaków za holokaust? Zgadnijcie! W którym europejskim kraju przemysł stoczniowy czy górniczy kwitną, gdy nasze padają na pysk? Część tych holdingów budowała swe potęgi, bazując na złocie i kosztownościach odebranych okupowanym narodom. Przez lata te fortuny były pomnażane. W zderzeniu z takimi gigantami żadne polskie medium nie ma szans. Żadne! Polskim – rodzimym – mediom brakuje kapitału, sprzętu i zasobów ludzkich. Niby skąd mają je wziąć? Delegatury medialnych gigantów w Polsce kwitną jak nigdy wcześniej. Mają pieniądze na najlepszych dziennikarzy, wysokiej jakości sprzęt, własne drukarnie. Stać je na organizowanie kilkusetosobowych spotkań w pięciogwiazdkowych hotelach, gdy w tym samym czasie polskie media schodzą ze sceny. Odchodzą w niesławie, obrzucane często zwrotami, typu: szmatławiec, brukowiec, piśmidło czy bulwarówka. Pamiętajmy tylko, że choć niedoskonałe, borykające się z problemami - są nasze – polskie. Jakież szanse mają ze spółkami typu „GMBH”? Jeśli nie zmienimy do nich swego nastawienia – żadne.

Z dużym ładunkiem pozytywnej energii.
Wojtek Szymaniak

szymaniak ppd 200 

media w polsce