budocentrum wiz 480

W Ostródzie znajdują się dwie ulice, których patroni związani są z Powstaniem Styczniowym: Romualda Traugutta, ostatniego dyktatora powstania i Wojciecha Kętrzyńskiego, wówczas studenta, który w 1863 roku, w Prusach, przewoził broń dla walczących polskich oddziałów. Mało kto wie, ale w Powstaniu Styczniowym, największym zrywie narodowym przeciw rosyjskiemu zaborcy, brali udział jako ochotnicy, mieszkańcy powiatu ostródzkiego.

 

    „Zrzucić przeklęte jarzmo lub zginąć”

Wybuch Powstania Styczniowego poprzedzały wydarzenia z lat 1860-1862. Wówczas w Polsce będącej pod zaborami, duch walki o niepodległość podsycany był manifestacjami patriotycznymi. To przede wszystkim w 1860 r. pogrzeb wdowy po bohaterze Powstania Listopadowego gen. Józefie Sowińskim w Warszawie, który przekształcił się w narodową demonstrację oraz w 1861 roku, pochód w 30. rocznicę bitwy pod Olszynką Grochowską, rozpędzony przez żandarmów rosyjskich, po nich nastąpiły kolejne, w których Rosjanie zabili pięciu uczestników.

 

Przełomowe znaczenie miała patriotyczna manifestacja zorganizowana 8 kwietnia 1861 roku na Placu Zamkowym w Warszawie krwawo rozpędzona przez rosyjskie wojsko, które strzelało do bezbronnych ludzi. Zginęło co najmniej 200 osób, 500 zostało rannych. Namiestnik carski Michaił Gorczakow pisał do cara Aleksandra II: „Nauka silnie poskutkowała; wszystko teraz cicho i drży ze strachu”. Jednak demonstracje, nabożeństwa patriotyczne, obchody rocznic, odbywały się nadal w Warszawie a także m.in. w Kaliszu, Płocku, Radomiu, Lublinie.

 

14 października 1861 roku władze rosyjskie wprowadziły na terenie Królestwa Polskiego stan wojenny. Na ulicach Warszawy biwakowało wojsko, zatoczono armaty. Trzy dni później 17 października, powstał Komitet Miejski ugrupowania „czerwonych”, mający przygotować powstanie, przekształcony w 1862 roku w Centralny Komitet Narodowy.

 

W październiku 1862 roku Rosjanie ogłosili nowe zasady poboru do wojska rosyjskiego, tzw. „branki”. Po raz pierwszy od kilkunastu lat miała się ona odbyć nie przez losowanie, ale na podstawie imiennych list. Celem tych działań było rozbicie tworzących się struktur konspiracyjnych. „Brankę” przeprowadzono w Warszawie niespodziewanie w nocy z 14 na 15 stycznia 1863 r. Decyzja ta była bezpośrednią przyczyną wybuchu powstania. Komitet Centralny Narodowy uchwalił powierzenie dyktatury i naczelnego dowództwa powstania generłowi Ludwikowi Mierosławskiemu. 22 stycznia 1863 roku Komitet Centralny Narodowy wydał Manifest ogłaszający powstanie i powołujący Tymczasowy Rząd Narodowy, oto jego fragment:

 

    „Młodzież polska poprzysięgła sobie „zrzucić przeklęte jarzmo lub zginąć”. Za nią więc Narodzie Polski, za nią! Po straszliwej hańbie niewoli, po niepojętych męczarniach ucisku, Centralny Narodowy Komitet, obecnie jedyny legalny Rząd Twój Narodowy, wzywa Cię na pole walki już ostatniej, na pole chwały zwycięstwa, które Ci da i przez imię Boga na niebie dać poprzysięga” – napisano w Manifeście.

 

Powstańcy, mimo niewystarczającego uzbrojenia i braków kadrowych, atakowali rosyjskie placówki praktycznie na terenie całego Królestwa Polskiego. Władze zrywu wzywały do udziału w nim również „braci Litwinów i Rusinów”, co spowodowało rozszerzenie obszaru walk na wschód.

 

Jak oceniają historycy, podczas powstania miało miejsce ponad tysiąc starć, a w siłach polskich uczestniczyło w sumie ok. 200 tys. osób. Pomimo pewnych sukcesów oddziałów powstańczych, w związku z przewagą armii rosyjskiej, siły zaborcze zaczęły uzyskiwać przewagę. Pod koniec 1863 roku łączny stan wojsk rosyjskich wynosił ponad 400 tysięcy żołnierzy, 170 tysięcy w Królestwie Polskim, na Litwie 145 tysięcy, a na Ukrainie – 90 tysięcy. W tym czasie Rząd Narodowy miał w polu już nie więcej niż 10 tysięcy partyzantów.

 

Fotografia oddziału Ignacego Drewnowskiego

Fotografia oddziału Ignacego Drewnowskiego

 

 

   Pomoc Warmiaków i Mazurów

Od pierwszych miesięcy insurekcji część ludności Warmii i Mazur, pamiętająca o swoich polskich korzeniach, organizowała pomoc dla walczących o odzyskanie niepodległości rodaków z „Kongresówki”. Pochodzący z Wartenburga czyli dzisiejszego Barczewa, Franciszek Nowowiejski, ojciec Feliksa (światowej sławy kompozytora, działacza i patrioty), będąc krawcem uszył powstańcom kilkadziesiąt kurtek, spodni, toreb i chlebaków. 11 września 1863 roku we wsi Jomendorf (dziś Jaroty, dzielnica Olsztyna) zostali zatrzymani przez pruskich żandarmów, studenci: Wojciech Kętrzyński i Leopold Różycki, którzy przewozili konnym powozem broń, amunicję i ekwipunek dla oddziałów powstańczych. Zmierzali oni w kierunku granicy Prus z Królestwem Polskim w zaborze rosyjskim, ogarniętym powstaniem. Po przeliczeniu okazało się, że studenci królewieccy wieźli 87 karabinów z bagnetami, 50 pistoletów dla kawalerii, wiele cetnarów ołowiu, 100 temblaków do szabli kawaleryjskich, 50 szabli z mosiężnymi gardami, 3 szable oficerskie, 5 ładownic, 5 futerałów na pistolety, 1 skórzaną torbę dla ordynansa oraz 5 temblaków do szabli piechoty. Była to dla powstańców w powiecie przasnyskim doprawdy duża strata.

 

Kętrzyńskiego i Różyckiego osadzono w Olsztynie, w Wysokiej Bramie ale zwolniono po kilku dniach, gdyż sąd uznał, że pomaganie uczestnikom powstania, które wybuchło na terytorium imperialnej Rosji nie szkodzi państwu oraz królowi pruskiemu.

 

Na rzecz powstańców działał też ks. Kwiatkowski. Jeździł on wciąż po mazurskich wioskach i miasteczkach, nawiązywał rozliczne kontakty z kupcami, żandarmami, Żydami, chłopami, szczególnie często odwiedzał pobliską Nidzicę. Niejaki Niemirycz spod Nidzicy sprowadzał dla niego broń z Berlina. Świetną orientację w działalności ks. Kwiatkowskiego daje nam jego notes, zarekwirowany przez policję pruską. Pełno w nim nazwisk, miejscowości, wydatków na karabiny, kapiszony, lance, rewolwery itd. Księdzu udało się nawet przekupić pruskiego żandarma o nazwisku Ulkan, rodem z Poznańskiego, który dla niego konwojował transport broni! Ks. Kwiatkowski nawiązał też kontakt z organizacją królewiecką, która sprowadzała broń dla powstańców z Drezna.

 

     Ochotnicy z Prus w Powstaniu Styczniowym

Wczesną wiosną 1864 r. pułkownik Edmund Callier przygotował dużą wyprawę zbrojną z Prus Zachodnich z pomocą powstaniu. Część tych oddziałów przedzierała się przez powiat nidzicki. Pod koniec marca partia powstańcza licząca od 250 do 400 pieszych, 40 konnych i 9 wozów skoncentrowała się na pograniczu powiatu lubawskiego w miejscowościach: Zarybinku, Dębieniu, Rybnie i leśniczówce Kostkowo oraz w Groszkach, w powiecie ostródzkim, skąd w okolicach wsi Prusy i Szczupliny weszła w granicę powiatu nidzickiego. Droga ochotników prowadziła przez Tuczki, Koszelewy i Płośnicę aż do kościelnej wsi Przełęk. Przemarsz odbył się szybko, w spokoju. Pięć godzin później wyruszyli w pościg za Polakami strzelcy pruscy. Oddział polski odśpiewawszy w czasie postoju na cmentarzu w Przełęku „Kto się w opiekę”, skierował się ku granicznej rzeczułce, Działdówce, na razie nie zaczepiany przez stacjonujący w tymże Przełęku huzarów pruskich. Dopiero w czasie przeprawy przez rzeczkę padł pierwszy strzał, nie wiadomo w czyjej strony. Rozpoczęła się strzelanina. Prusacy schronili się za murowania pobliskiego domostwa, Polacy zaś przeprawiali się bez żadnej osłony, ustawiwszy się jedynie, celem obrony, w potrójny szereg nad brzegiem Działdówki. Tymczasem na przeciwny brzeg rzeczki nadjechał nieduży oddziałek wojsk rosyjskich. W czasie potyczki z Prusakami zabito jednego powstańca, sześciu raniono, spośród których dwóch zmarło w nidzickim więzieniu, 13 wzięto do niewoli. Zabitego Prusacy porzucili na gościńcu. Donosił korespondent chełmińskiego „Nadwiślanina”, iż był to ,,parobczak jakiś, został pogrzebany na cmentarzu, na którym przed godziną polecał się boskiej opiece, a płacz cichy wtórował śpiewowi ludu zgromadzonego”. W czasie przeprawy stracono wóz z amunicją, który ugrzązł w błocie. Powstańcy zabili jednego żołnierza pruskiego, ranili rotmistrza i kilku huzarów, ubili też konia pod oficerem. Oddziałem polskim dowodził oficer pruski, Jan Ewald zwany też Wandel (pseud. „Bruder”), pochodzący z Kaszub. Już wcześniej był on aresztowany i osadzony w Grudziądzu za zdradę stanu. Apelował do sądu w Kwidzynie, warunkowo zwolniony, uciekł do powstańców. Niestety, potyczka z Prusakami zaalarmowała natychmiast liczne kolumny wojsk rosyjskich. Powstańców jeszcze tego samego dnia otoczono i rozbito pod Kieńczewem. „Bruder” został rozstrzelany na rynku w Mławie. Nie był to jedyny oddział ochotników z Prus, który kierował się do Królestwa Polskiego przez powiat nidzicki. W tydzień później przedostała się z powiatu lubawskiego inna partia ochotników ciągnąc z sobą 30 wozów. Idąc przez Koszelewy, koło Uzdowa, pozostawiwszy na zachodzie Działdowo, przekradła się szczęśliwie przez wieś Zachy na drugą stronę granicy. Następnego tygodnia znowu przeszła duża, 600-osobowa grupa powstańcza, która zauważono koło Księżego Dworu w pobliżu Działdowa. Także ona bez przeszkód ze strony Prusaków przekroczyła granicę. Wreszcie 8 maja 1864 przemaszerował przez powiat nidzicki ostatni oddział powstańczy w sile 400 ludzi, przemykając się przez granicę w Opaleńcu i kierując się następnie na Kurpie. Wielu ochotników z Prus Wschodnich i Zachodnich zostało zatrzymanych przez Prusaków. „Dziennik Poznański” informował w maju 1864 r., że więzienie w Nidzicy jest przepełnione. 27 powstańców, jako politycznych, odwieziono do fortu winiarskiego w Poznaniu. Dwóch rannych insurgentów zmarło na-miejscu. Natomiast ochotników schwytanych na przełomie marca i kwietnia potraktowano jako „włóczęgów” i skazano na więzienie.

 

„Dotychczasowa literatura naukowa, a zwłaszcza historycy pomorscy przyjmowali, że w wyprawie płk. Edmunda Calliera wiosną 1864 r. uczestniczyli jedynie mieszkańcy Prus Zachodnich. Tymczasem rejencja królewiecka zauważała, że w oddziale Ewalda znajdowali się obok mieszkańców Prus Zachodnich, także ochotnicy z Warmii. Natomiast rejencja kwidzyńska, na podstawie zeznań zatrzymanych powstańców obliczyła, że wśród 1200 ochotników, 350 pochodziło z Prus Wschodnich, czyli oprócz wspomnianych Warmiaków, rekrutowali się oni z najbliższych powiatów mazurskich, a więc głównie z ostródzkiego, nidzickiego i szczycieńskiego. Dołączyli do nich także uciekinierzy z Królestwa Polskiego” – uważa prof. Janusz Jasiński.

 

Powstańcy Styczniowi w 1919 roku. Foto NAC

Powstańcy Styczniowi w 1919 roku. Foto NAC

 

 

 

    Upadek powstania

Niestety napływająca pomoc z zagranicy była niewystarczająca i powstanie zaczęło już wtedy powoli upadać, ostatnie walki toczyły się miejscami jeszcze do jesieni 1864 r. Ludwik Mierosławski wobec przegranej w prowadzonych walkach po miesiącu utracił funkcję. Później dyktatorami powstania byli Marian Langiewicz i Romuald Traugutt, który stal się tragicznym symbolem powstania. W nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 roku na skutek denuncjacji rosyjska policja aresztowała Traugutta w jego warszawskiej kwaterze. Więziony na Pawiaku, następnie przewieziony do X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, podczas śledztwa nie zdradził towarzyszy. 19 lipca 1864 roku rosyjski sąd wojskowy skazał go na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano na stokach Cytadeli Warszawskiej 5 sierpnia 1864 roku. Tuż przed egzekucją, której świadkiem był 30-tysięczny tłum, dyktator ucałował krzyż.

 

    Powstańcy Styczniowi w Prusach

Godnym odnotowania pozostaje również fakt, że wielu (według niektórych źródeł ok. 200) uczestników insurekcji narodowej lat 1863-1865 znalazło schronienie przed carskimi represjami w Olsztynie, Barczewie, Gietrzwałdzie, Klebarku Wielkim (gdzie miejscowy proboszcz ksiądz Juliusz Grzymała udzielił pomocy m.in. Janowi Ciecierskiemu i Adolfowi Kozłowskiemu. Podobnie powstańcy znajdywali schronienie w Purdzie, Giławach i innych miejscowościach południowej Warmii. Stało się to możliwe dzięki zaangażowaniu i wsparciu takich osób, jak np. August Sokołowski, Warmiak, który sam brał udział w powstańczych walkach, a następnie organizował dla byłych powstańców zakwaterowanie, odzież, żywność, leki itp.

 

Po zakończeniu powstania Polaków dotknęły liczne represje m.in. konfiskata majątków szlacheckich, kasacja klasztorów na obszarze Królestwa Polskiego, wysokie kontrybucje, a przede wszystkim aktywna rusyfikacja. Za udział w powstaniu władze carskie skazywały na śmierć a na zesłanie skazano przynajmniej 38 tysięcy osób.

 

Po odzyskaniu niepodległości, 21 stycznia 1919 roku Marszałek Józef Piłsudski wydał rozkaz specjalny, na mocy którego weterani Powstania Styczniowego uzyskali uprawnienia żołnierzy Wojska Polskiego. Niepodległej II Rzeczypospolitej doczekało 3644 weteranów powstania.

 

W Ostródzie znajdują się dwie ulice, których patroni związani są z Powstaniem Styczniowym. To ulica Romualda Traugutta, ostatniego dyktatora powstania i ul. Wojciecha Kętrzyńskiego, który w 1863 roku, w Prusach, przewoził broń dla walczących polskich oddziałów. Jak wynika z badań naukowych, jako ochotnicy w Powstaniu Styczniowym 1863 roku brali udział mieszkańcy Powiatu Ostródzkiego. Pomoc organizowana była także w Groszkach na terenie powiatu ostródzkiego. W świetle powyższego kolejnym rocznicom Powstania Styczniowego 1863 roku, warto nadawać w naszym mieście, odpowiednią rangę.

 

 

Autor opracowania: Wojciech Gudaczewski - Dowódca Jednostki Strzeleckiej 1028 Gietrzwałd

Dodaj komentarz

1

Kod antyspamowy
Odśwież