----------Niezależny Portal Regionu Ostródzkiego----------

TWÓJ REGION W PIGUŁCE - WIADOMOŚCI | TURYSTYKA | OGŁOSZENIA | REKLAMA

Kultura - Powiat

Komentować rzeczywistość w satyryczny, dość żartobliwy sposób próbuję już od dość dawna. Moi czytelnicy wiedzą najlepiej, z jakim skutkiem. Teksty, które wychodzą spod mojej ręki, głównie dotyczą spraw społecznych. Dokładam starań, aby treści i język były lekko strawne i „przyjazne dla środowiska”. Po co to robię? Jedni uważają, iż zbijam swój kapitał, aby wykorzystać go w wyborach samorządowych. Uspakajam niedowiarków, nigdzie startować nie zamierzam. Więc po co to pisanie? Wyjaśniam – aby wpływać na zmianę naszej rzeczywistości, najlepiej poprzez delikatną ironię i żart. Według Ignacego Krasickiego: „I śmiech niekiedy może być nauką”.


Konstruktywna krytyka rozwija. Pozwala nam nabrać dystansu i spojrzeć na sprawy nieco chłodniejszym okiem. Jestem gorącym zwolennikiem otwartej dyskusji, wymiany poglądów, czy rzeczowego spierania się. Krytyka, – jeśli nie posiada znamion ataku personalnego, nasila nasz rozwój, wskazując słabe strony, które wymagają poprawy. Więc cenię ją niezmiernie. Pozwala – ta krytyka – poprzez refleksję, na wzniesienie się wyżej w tym, co się robi. Osiągnięcie wyższego poziomu. Ja tak mam, że albo robię coś porządnie, albo wcale. W ten sam sposób podchodzę także do mojego pisania. Co to oznacza? Krytyka mnie rozwija, daje mi chwilę na zastanowienie się nad sobą, dodaje energii, wskazuje nowe – nieznane dotąd – kierunki. Ci, którzy mnie znają, wiedzą doskonale, iż mówiąc mi, że czegoś nie zrobię, czemuś nie podołam – zmotywują mnie do większego wysiłku. Dlatego do większości wyzwań w życiu podchodzę dość odważnie, bez kompleksów. To moja postawa życiowa. Kręgosłup moralny budowany na bazie wieloletnich doświadczeń. Nie przejmę się atakami personalnymi na mnie, bo jestem ponad tym, ceniąc przy tym konstruktywną rozmowę, różnienie się, wymianę argumentów.


Wieść gminna niesie…
Wieść niesie, że treści w lokalnych mediach powinny być pochwalne.  Autor winien być piewcą wspaniałej rzeczywistości, która go otacza. Chwalący jak leci wszystko i wszystkich. Najlepiej rządzących i ich wspaniałe dokonania. Pomyślałem sobie: ok, pochwalę chłopaków. Ale za chwilę przyszła refleksja, że niewiele jest tego. Gdybym należał do jedynego- słusznego klubu piewców – to odśpiewałbym słynną pieśń z komedii: „Łubu dubu…” Albo zameldowałbym głównodowodzącemu: „Panie burmistrzu, pana wiatry są bezwonne”. Ci panowie już mają swoich piewców, już ktoś inny donosi o bezwonności ich wiatrów. Więc pisać będę może nie zawsze wygodnie, ale za to zgodnie z własnymi przekonaniami. I tak czynić zamierzam. Gdy dość dawno temu pisałem o smrodzie przy Lidlu, braku ścieżek rowerowych, braku pomysłu na rozwój miasta, to miałem rację? Pisać czy piać z zachwytu? Jak czytelnicy to oceniają? Mamy dobry kierunek rozwoju czy nie? W Ostródzie żyje się dostatnie, przyjemnie czy zostawimy po tym pytaniu trzy kropki? No sami oceńmy. A pajęczyna zależności kumotersko-nepotycznych, która oplata nasze życie publiczne zasługuje na ujrzenie światła dziennego czy nie? Same pytania. Więc, dla kogo to pisanie? Moja odpowiedź - dla mieszkańców, zmęczonych codziennością życia, harujących na spłatę kredytów, uczciwych ludzi. Ostródzian, którzy swoimi codziennymi zmaganiami z losem zasługują na chwilę relaksu, ale i prawdy. Realnego i trzeźwego spojrzenia na szarą rzeczywistość, ale podanego na tacy ze szczyptą humoreski.


Gdy piszę dla ludzi, zawsze szukam dziury w całym. Rozumiecie? Nawet, jeśli tej dziury tam nie ma. To, co tworzę, ma służyć ludziom. Próbuję pokazywać zakrzywienia w rzekomo prostych sprawach. Ukazywać niedoskonałości, bo tylko tak można je zneutralizować lub poprawić. Wskazywać ułomności ludzkie, ich niekompetencje – szczególnie tych, którzy żyją z naszych pieniędzy. Zarazem podawać to wszystko w lekko-kwaśnym sosie satyry, delikatnego żartu. Więc próbuję. Poruszałem dużo spraw, które mocno emocjonowały społeczeństwo. Po niektórych odzew poruszanych w tekstach osób był błyskawiczny i bezpardonowy. Dostałem także kilka „hejtów”, które po piłkarsku przyjąłem na klatę. One bardziej mnie motywują do pracy, niż wspomniane wcześniej „łubu dubu…”. Jeśli choć jeden czytelnik stwierdzi – kurde, gość porusza ważny temat, może się z nim nie zgadzam, ale warto się zastanowić – to właśnie po to warto to robić. Warto pisać, podpisywać się pod tym własnym nazwiskiem, – choć to w Ostródzie wartość deficytowa. Wystarczy wejść na jakikolwiek portal i zobaczyć, ile tam cywilnej odwagi. Pyskują jeden przez drugiego, ale w podpisach same Zosie, wyborcy, sąsiedzi i inne zjawy. Wszyscy zatroskani, zbulwersowani, oburzeni, ale sami Gall’e Anonimy. Tyle w nas odwagi do zmiany rzeczywistości, na ile pozwalają nam nasze kompleksy i strach. Ja się nie lękam. Pisałem o wielu rzeczach nawet, kiedy po stronie opisywanej byli ludzie z ostródzkiego „świecznika”. Gdyby swoją postawą zasłużyli na pochwałę, na docenienie ich wkładu w rozwój miasta, to byłbym pierwszy z gratulacjami. Ale w miażdżącej przewadze opisywane zjawiska – moim zdaniem – były, delikatnie mówiąc, śliskie i nieetyczne. Pisać o nich czy nie? Są wystarczająco ciekawe i potrzebne dla wiedzy czytelników czy nieistotne?


Podsłuchane na ulicy
Ulica ma swą specyficzną gwarę i mądrość. Lubię zatrzymać się i pod pretekstem zapatrzenia w witrynę sklepową  posłuchać ulicznych dyskusji. Wniknąć w ten specyficzny folklor. Ulica ma swój rytm, swoje kolory i zapachy.  Każdy wszystko wie. Emeryci, kiedy nie stoją w kolejce do lekarza, potrafią gadać godzinami. Czasami biernie dołączam do takiej dyskusji. Słucham, słucham i uszom nie wierzę. Ci ludzie znają rozwiązania każdej sytuacji.  Nie ma problemu nie do rozwiązania. Przejdźmy się na ryneczek. Porozmawiajmy z kupcami. Ileż oni potrafią snuć opowieści. Wszystkie są życiowe, większość pewnie zmyślona, ale tam tętni życie. Lubię takie miejsca. Przypominają mi lata wcześniejsze, gdzie to w takich miejscach kręciło się całe życie miasta. Samo serce. Dziś ludzi tam handlujących jest mniej. Towary podobne jak w sklepach. Ale i tak lubię tam chodzić, lubię ten klimat – taki swojski, ludzki. Często słyszę tam także żarty. Handlujący znają się dobrze, więc często opowiadają sobie dowcipy. Takiego klimatu nie uświadczymy gdzieś w centrum. Wiecie, jaki temat królował w ostatnio podsłuchanych rozmowach? Sowitych premii rozdawanych przez władze miasta. Rozmówcy nie kryli swego oburzenia i ekscytacji tematem. Te nieznane im nazwiska, te kwoty…Ech! Gdybyście tego posłuchali. Mieli rację, oburzając się gremialnie? Mieli prawo wściekać się na - gołym okiem widoczne – kolesiostwo, łańcuszek wzajemnej adoracji? Ciekawi mnie, jak z tą krytyką poradziłaby sobie nasza nadworna elita? Czy zreflektowałaby się w błędzie i rozpasaniu, czy przyjęła postawę zgodną z duchem powiedzenia: „Psy szczekają a karawana jedzie dalej”? Oto jest pytanie…


Z dużym ładunkiem pozytywnej energii.

szymaniak ppd 200

 

 

 

 

 

 

 

 Wojtek Szymaniak

    Link do mojego wczesniejszego tekstu 

Upowszechnianie czytelnictwa oraz rozwijanie kompetencji czytelniczych wśród dzieci i młodzieży to jeden z priorytetów Ministerstwa Edukacji Narodowej w bieżącym roku szkolnym, wiele więc w tej dziedzinie dzieje się w szkołach. Podejmowane są różnorodne działania. Podobnie jest w Publicznej Szkole Podstawowej w Miłomłynie.

Szkoła podstawowa w Łukcie klasyczny przykład tego, jak majstrowanie przy tym co dobre, kończy się fatalnie. Nie lada umiejętności mieć trzeba, by z placówki mającej najlepsze wyniki w Powiecie Ostródzkim po roku spaść na miejsce ostatnie. Cóż takiego się stało?

W piątek 27 stycznia o godz. 18.00 w Gminnym Ośrodku Kultury w Gietrzwałdzie odbędzie się wernisaż wystawy "Narodowy-Radykalny" Aleksandra Pushkina. Podczas wydarzenia wysłuchamy koncertu "Historia Polski według Barda..." Pawła Piekarczyka.

Polska jest światowym potentatem w produkcji ziół. Aż 50% europejskiego surowca zielarskiego wyhodowano w Polsce. Zioła wracają do łask i mają zastosowanie w wielu dziedzinach życia.

Inne

loading...