----------Niezależny Portal Regionu Ostródzkiego----------

TWÓJ REGION W PIGUŁCE - WIADOMOŚCI | TURYSTYKA | OGŁOSZENIA | REKLAMA

Szeregowi pracownicy CIS-u, którzy przynajmniej w założeniu powinni okazywać pomocną dłoń dla bezdomnych tym razem zrobili odwrotnie. Pod nieobecność bezdomnego Jana Stępnia mającego prowizoryczne lokum przy ul. Jaracza, wpadli z siekierami i zniszczyli jego jedyny dach nad głową, podobno pan Jan przeszkadzał okolicznym mieszkańcom.

 

Wieloletni mieszkaniec

 

Pan Jan Stępień to człowiek przy ul. Jaracza powszechnie znany pod przydomkiem ‘’Blekota’’. Przez długi czas mieszkał we własnoręcznie zbudowanym lokum tuż obok osiedlowych ogródków – Od półtora roku tu mieszkam, nawet w zimę, podczas mrozów, raz to nawet było -22Co, a ja i tak przetrwałem, również dzięki pomocy mieszkańców, którzy zawsze mi pomagali. Wcześniej mieszkałem tam (pokazuje pobliski blok) jednak przez problemy rodzinne musiałem się wynieść.– mówi pan Stępień. Przez wspomniane półtora roku pan Stępień zdążył wyrobić sobie pozytywną opinię wśród okolicznych mieszkańców, jak sam przyznaje wynika to z tego, że po prostu jest sobą – jestem uprzejmy, ludzie mnie lubią, nawet jedzenie mi przynoszą – opowiada z uśmiechem pan Jan.

 

‘’Blekota’’ jest w porządku

 

Bezdomny Jan Stępień wbrew pozorom nie przeszkadza mieszkańcom okolicznych bloków, jak i właścicielom ogródków z którymi jego ‘’Hotelik’’ graniczył bo tak zwykł nazywać swoje dawne lokum. Pytaliśmy ludzi wokół jakie jest ich zdanie na temat pana Jana. Dla przykładu jego imiennik , którego ogródek sąsiaduje z osławionym ‘’hotelikiem’’ twierdzi, że w żaden sposób jego spokój nie był zakłócany – W czym on ma mi niby przeszkadzać? Żyje sobie, jest spokojny i miły – powiedział mężczyzna. Spytaliśmy kolejne osoby: spacerująca z psem Ewelina powiedziała – To dobry człowiek, zawsze skory do pomocy. Jedna z mieszkających tu kobiet dokarmia zwierzęta. Zawsze może liczyć na pana Janka. Z tego co mówią mieszkańcy wynika również, że ‘’Blekota’’ to człowiek ugodowy i łagodny – Nie rozumiem zachowania tych dwojga ludzi z siekierami . Przecież dawniej zdarzało się, że przyjeżdżała tutaj straż miejska. Pan Jan zawsze wykonywał wszystkie polecenia strażników np. kiedy kazali mu posprzątać – mówił chcący zachować anonimowość mieszkaniec ul. Jaracza. Generalnie – Pan Jan Stępień nie jest osobą agresywną, ani trudną w kooperacji, dlatego działanie pracowników CIS-u nieco bulwersuje.

 

‘’Odważni’’ z siekierami

 

W poniedziałek, dwa tygodnie temu pan Jan opuścił swój ‘’hotelik’’ , poszedł do znajomego odwiedzić go w jego ogródku. Wtedy, pod jego nieobecność dwaj pracownicy CIS-u ‘’interweniowali’’ w asyście dwóch strażników miejskich – Nawet mnie nie było przy tym. Zniszczyli wszystko, rzeczy nawet nie pozwolili mi zabrać, a sami wzięli moje pół kilo tytoniu i parasolkę – opowiada pan Jan. Tutaj możemy zadać sobie pytanie: Czy tak powinni zachować się pracownicy państwowi? Za plecami pozbawić człowieka ostatniej własności? Nie można było ostrzec wcześniej, żeby Pan Jan chociaż zabrał rzeczy, tak przynajmniej nakazywałaby empatia i klasa. Pomieszczenie zostało usunięte. A co z Janem Stępniem? – Serce się krajało kiedy widać było tego człowieka leżącego na deszczu bez dachu nad głową – mówi mieszkanka ul. Jaracza. Lokum rozebrano, ale o człowieku już niestety zapomniano.

 

Uporządkować teren miejski


Pracownicy CIS-u zostali wysłani do rozbiórki lokum pana Jana przez Urząd Miasta, jak się dowiedzieliśmy – zdecydowaliśmy się uprzątnąć ten teren, ponieważ to pomieszczenie nie nadawało się do zamieszkania i stanowiło zagrożenie dla tej osoby bezdomnej, kolejną przyczyną rozbiórki jest odzew ze strony lokalnej społeczności – mówi Burmistrz Czesław Najmowicz. Spytaliśmy o zachowanie pracowników, ale do tej kwestii Burmistrz nie potrafił się odnieść ponieważ nie zna tej sprawy dokładnie.

 

Łatwiej niszczyć niż pomagać

 

‘’Hotelik’’ pana Jana stał na terenie miejskim i miasto zdecydowało się go usunąć. Miało do tego prawo. Jednak to w jaki sposób tego dokonano daje do myślenia. Pana Jana, chorego człowieka potraktowano jak rzecz. Nikt już nie przejmował się tym, że mężczyzna spał pod gołym niebem podczas ulew. Jednak nie jest tak źle. Są i tacy, którzy wyciągają pomocną dłoń. ‘’Blekota’’ znów ma dach nad głową – kolega pożyczył mi namiot – mówi uśmiechnięty. Tak jak można było się spodziewać. Panu Janowi pomogli bezinteresownie mieszkańcy ul. Jaracza. Bezinteresownie.

 

Osk

Komentarze   

# Kamm 2015-08-10 23:16
Az serce boli jak sie to czyta ale życie płata figle i tym ludziom może się w życiu odwrócić karta....
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
# ala 2015-08-11 07:51
Niech teraz odbuduja mu jego lokum.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
# Dominik 2015-08-11 11:01
Dla młodych mieszkań nie ma bezdomnym każe niszczyć dach nad głową a miało być tak pięknie a ja na niego głosowałem żal mi mojego zmarnowane głosu. Częściej ale stara :@
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
# Dominik 2015-08-11 11:04
Miało być Czesiek ale siara ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
# olo 2015-08-12 08:59
"Za plecami pozbawić człowieka ostatniej własności?" jakiej kur...a własności ! Jak chcesz jeden z drugą to zakwateruj Jana u siebie na Jaracza.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
# Martyna 2015-08-12 21:54
Żal tego człowieka . Ludzie nie mają serca! !! Pozbawić człowieka dachu nad głową. ... ? Jak mozna ?Ludzie to jednak okrutne świnie !!!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
# Marian 2015-08-15 15:24
żal Ci, masz serce to zaproponuj Jankowi dach nad głową - nie bądź świnią
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Inne

loading...