budocentrum wiz 480

Ludzie - Ostróda

Czym zajmował się snycerz i kołodziej? Jakie zastosowanie miały szałwia i żurawina błotna? Czym są pyry z gzikiem i podpłomyki? Co wspólnego ma banknot 20-złotowy z katedrą św. Wojciecha w Gnieźnie? Co to jest tympanon? Jakie modły wznosiły panny do św. Prokopa w Strzelnie? O czym wieczorami szepcze jezioro Gopło?

Na te i wiele innych ciekawych pytań znaleźli odpowiedź uczniowie klas pierwszych podczas dwudniowej wycieczki do Gniezna i Biskupina. Poznając minione czasy, próbowali rozszyfrować przeszłość ważną, bo związaną z Naszym krajem i przodkami.

Pierwszy dzień wycieczki rozpoczął się wędrówką po Biskupinie. Podczas XXI Festynu Archeologicznego „Smaki w przeszłości”, uczniowie kosztowali jadła z różnych czasów – od epoki kamienia, poprzez różnorodne jedzenie mieszkańców biskupińskiego grodu, po pożywienie rzemieślników piastowskiej wioski. Obserwowali walkę przy użyciu broni wczesnośredniowiecznej, poznali działanie prasy drukarskiej Mistrza Gutenberga, czy technikę rozpalania ognia za pomocą krzesiwa. Dziewczętom przypadło do gustu wytwarzanie własnej biżuterii, jak również tajniki farbowania tkanin czy wykonanie średniowiecznego makijażu.

Drugiego dnia uczniowie zwiedzali Bazylikę prymasowską Wniebowzięcia Najświętszej Maryi PannywGnieźnie, sytuowaną na Wzgórzu Lecha, będącą miejscem koronacji 5 królów Polski. To w tej archikatedrze gimnazjaliści podziwiali relikwiarz św. Wojciecha, jak i jedno z najcenniejszych dzieł sztuki romańskiej w Polsce, jakim są odlewane z brązu Drzwi Spiżowe, przedstawiające osiemnaście scen z życia i męczeńskiej śmierci św. Wojciecha.

O cnotach i ludzkich przywarach wyrytych na kolumnach z piaskowca w Bazylice św. Trójcy opowiadał przewodnik ze Strzelna. Tu uczniowie podziwiali czarny ołtarz z zadziwiającą liczbą relikwii i bezcenną figurą ukrzyżowanego Jezusa. Romański tympanon oraz odrestaurowane konfesjonały z XVII wieku zapierały dech w piersiach. O dobrego męża dziewczęta mogły wznieś swoje prośby w Rotundzie św. Prokopa.

Ostatnim punktem wycieczki była Kruszwica, leżąca nad jeziorem Gopło. To tu uczniowie mogli zobaczyć fragmenty typowej XIV-wiecznej zabudowy zamkowej, potocznie zwanej „Mysią Wieżą”, a przy okazji wysłuchać jednej z polskich legend - o Popielu, Piaście i myszach.

W tę niezwykłą, historyczną wędrówkę po Kujawach i Wielkopolsce zabrały pierwszoklasistów Panie Aneta Pietrzyk, Wioletta Żebrowska, Aleksandra Wolińska oraz Bogusława Lipińska.

Źródło: Gimnazjum nr 2 w Ostródzie

DSC05769
DSC05629 (1)
DSC05635
DSC05636
DSC05637
DSC05657
DSC05661
DSC05676
DSC05680
DSC05688
DSC05710
DSC05715
DSC05716
DSC05731
Previous Next Play Pause
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14

19.09.2015 roku w Salezjańskim Liceum Ogólnokształcącym obchodziliśmy 20 -lecie istnienia szkoły i 15 - lecie działalności Salezjańskiego Gimnazjum Niepublicznego.

Zapraszamy na wywiad z muzykiem zespołu Classic oraz głównym inicjatorem i organizatorem Festiwalu Muzyki Tanecznej w Ostródzie – Robertem Klatt. Postać barwna, mająca na swoim koncie nie tylko rozpoznawalny już w całe Polsce festiwal Disco Polo.

 

NG: Może na początku powiesz nam, jak to było z tym Festiwalem w Ostródzie? Skąd taki pomysł?

 

R.K.: To była potrzeba chwili. Kiedyś Polskie Radio zorganizowało festiwal Disco Polo ale po roku nie byli zainteresowani jego kontynuacją. Stwierdziłem, że skoro niech chcą nas inne festiwale postanowiłem stworzyć nasz, który będzie naszym, na który żadne medium nie będzie miało wpływu, dedykowanym tylko muzyce disco. Skoro jest Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu, Counrty w Mrągowie to będzie Disco Polo w Ostródzie. Ostróda to miasto, z którym samorządem dobrze nam się współpracuje, który od początku nam kibicował.

 

NG: Czy fakt, że sam tworzysz muzykę taneczną wpłynął znacząco na powstanie FMT?

Gdy w 2008 roku wybuchła afera związana z gwałtem i molestowaniem jednej pracownic w Urzędzie Prezydenckim w Olsztynie, chyba nikt nie spodziewał się, że temat będzie ciągnął się przez kolejne ponad 7 lat. Ze sprawy Czesława Małkowskiego wyłączył się Sąd Rejonowy w Olsztynie, więc została ona przeniesiona do Ostródy. W poniedziałek, po ponad czterech latach od pierwszej rozprawy, ostródzki sąd wydał wyrok i uznał byłego prezydenta winnym. Małkowski został skazany na 5 lat bezwzględnego pozbawienia wolności a także 6-letni zakaz pełnienia funkcji publicznych w samorządzie i 6-letni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej.

Szeregowi pracownicy CIS-u, którzy przynajmniej w założeniu powinni okazywać pomocną dłoń dla bezdomnych tym razem zrobili odwrotnie. Pod nieobecność bezdomnego Jana Stępnia mającego prowizoryczne lokum przy ul. Jaracza, wpadli z siekierami i zniszczyli jego jedyny dach nad głową, podobno pan Jan przeszkadzał okolicznym mieszkańcom.

 

Wieloletni mieszkaniec

 

Pan Jan Stępień to człowiek przy ul. Jaracza powszechnie znany pod przydomkiem ‘’Blekota’’. Przez długi czas mieszkał we własnoręcznie zbudowanym lokum tuż obok osiedlowych ogródków – Od półtora roku tu mieszkam, nawet w zimę, podczas mrozów, raz to nawet było -22Co, a ja i tak przetrwałem, również dzięki pomocy mieszkańców, którzy zawsze mi pomagali. Wcześniej mieszkałem tam (pokazuje pobliski blok) jednak przez problemy rodzinne musiałem się wynieść.– mówi pan Stępień. Przez wspomniane półtora roku pan Stępień zdążył wyrobić sobie pozytywną opinię wśród okolicznych mieszkańców, jak sam przyznaje wynika to z tego, że po prostu jest sobą – jestem uprzejmy, ludzie mnie lubią, nawet jedzenie mi przynoszą – opowiada z uśmiechem pan Jan.

 

‘’Blekota’’ jest w porządku

 

Bezdomny Jan Stępień wbrew pozorom nie przeszkadza mieszkańcom okolicznych bloków, jak i właścicielom ogródków z którymi jego ‘’Hotelik’’ graniczył bo tak zwykł nazywać swoje dawne lokum. Pytaliśmy ludzi wokół jakie jest ich zdanie na temat pana Jana. Dla przykładu jego imiennik , którego ogródek sąsiaduje z osławionym ‘’hotelikiem’’ twierdzi, że w żaden sposób jego spokój nie był zakłócany – W czym on ma mi niby przeszkadzać? Żyje sobie, jest spokojny i miły – powiedział mężczyzna. Spytaliśmy kolejne osoby: spacerująca z psem Ewelina powiedziała – To dobry człowiek, zawsze skory do pomocy. Jedna z mieszkających tu kobiet dokarmia zwierzęta. Zawsze może liczyć na pana Janka. Z tego co mówią mieszkańcy wynika również, że ‘’Blekota’’ to człowiek ugodowy i łagodny – Nie rozumiem zachowania tych dwojga ludzi z siekierami . Przecież dawniej zdarzało się, że przyjeżdżała tutaj straż miejska. Pan Jan zawsze wykonywał wszystkie polecenia strażników np. kiedy kazali mu posprzątać – mówił chcący zachować anonimowość mieszkaniec ul. Jaracza. Generalnie – Pan Jan Stępień nie jest osobą agresywną, ani trudną w kooperacji, dlatego działanie pracowników CIS-u nieco bulwersuje.

 

‘’Odważni’’ z siekierami

 

W poniedziałek, dwa tygodnie temu pan Jan opuścił swój ‘’hotelik’’ , poszedł do znajomego odwiedzić go w jego ogródku. Wtedy, pod jego nieobecność dwaj pracownicy CIS-u ‘’interweniowali’’ w asyście dwóch strażników miejskich – Nawet mnie nie było przy tym. Zniszczyli wszystko, rzeczy nawet nie pozwolili mi zabrać, a sami wzięli moje pół kilo tytoniu i parasolkę – opowiada pan Jan. Tutaj możemy zadać sobie pytanie: Czy tak powinni zachować się pracownicy państwowi? Za plecami pozbawić człowieka ostatniej własności? Nie można było ostrzec wcześniej, żeby Pan Jan chociaż zabrał rzeczy, tak przynajmniej nakazywałaby empatia i klasa. Pomieszczenie zostało usunięte. A co z Janem Stępniem? – Serce się krajało kiedy widać było tego człowieka leżącego na deszczu bez dachu nad głową – mówi mieszkanka ul. Jaracza. Lokum rozebrano, ale o człowieku już niestety zapomniano.

 

Uporządkować teren miejski


Pracownicy CIS-u zostali wysłani do rozbiórki lokum pana Jana przez Urząd Miasta, jak się dowiedzieliśmy – zdecydowaliśmy się uprzątnąć ten teren, ponieważ to pomieszczenie nie nadawało się do zamieszkania i stanowiło zagrożenie dla tej osoby bezdomnej, kolejną przyczyną rozbiórki jest odzew ze strony lokalnej społeczności – mówi Burmistrz Czesław Najmowicz. Spytaliśmy o zachowanie pracowników, ale do tej kwestii Burmistrz nie potrafił się odnieść ponieważ nie zna tej sprawy dokładnie.

 

Łatwiej niszczyć niż pomagać

 

‘’Hotelik’’ pana Jana stał na terenie miejskim i miasto zdecydowało się go usunąć. Miało do tego prawo. Jednak to w jaki sposób tego dokonano daje do myślenia. Pana Jana, chorego człowieka potraktowano jak rzecz. Nikt już nie przejmował się tym, że mężczyzna spał pod gołym niebem podczas ulew. Jednak nie jest tak źle. Są i tacy, którzy wyciągają pomocną dłoń. ‘’Blekota’’ znów ma dach nad głową – kolega pożyczył mi namiot – mówi uśmiechnięty. Tak jak można było się spodziewać. Panu Janowi pomogli bezinteresownie mieszkańcy ul. Jaracza. Bezinteresownie.

 

Osk