----------Niezależny Portal Regionu Ostródzkiego----------

TWÓJ REGION W PIGUŁCE - WIADOMOŚCI | TURYSTYKA | OGŁOSZENIA | REKLAMA

Piłkarze ręczni Orkana Ostróda przegrali w sobotni wieczór 30:36 z AZS Uniwersytetem Warszawskim w drugim meczu barażowym o I ligę i nie wywalczyli promocji na zaplecze Ekstraklasy. W pierwszym starciu tych dwóch ekip w stolicy padł remis 25:25.


Podsumowując – już na chłodno – sobotni mecz, musimy zauważyć, że Orkan przegrał na własne życzenie. Ekipa z Ostródy miała to spotkanie w swoich rękach. Po 20 minutach z okładem, gospodarze prowadzili już 17:12, lecz wtedy gra miejscowych całkowicie się posypała. I choć sama walka o awans do I ligi raptem 2 lata po reaktywacji klubu jest już olbrzymim sukcesem, to kibice mają prawo być niezadowoleni – I liga była na wyciągnięcie ręki.


Wśród pomeczowych opinii dominują pochwały dla ekipy Artura Lipki, my jednak dorzucimy do nich – może nieco przekornie – łyżeczkę dziegciu i w kilku punktach podsumujemy, dlaczego Orkan w I lidze w przyszłym sezonie nie zagra. Zaznaczamy, że poniższa lista jest zestawieniem naszych całkowicie subiektywnych opinii.

 

A, jak Artura Sadowskiego wyłączenie. Środkowy rozgrywający Orkana był kluczową postacią w zespole w całym sezonie. Podobno w sobotę grał nie będąc w pełni sił, ale i tak w pierwszej części meczu był jedną z kluczowych postaci w ekipie gospodarzy. Niestety, po zmianie stron AZS postawił na indywidualne krycie popularnego „Sadka” i gra ostródzian zmieniła się nie do poznania. Szkoda, że sztab szkoleniowy nie przygotował żadnej alternatywy na wypadek „wyłączenia” przez gości z gry Sadowskiego.


C, jak czas. Czas rozgrywania meczów Orkana kilkukrotnie w tym sezonie pokrywał się z godzinami, w których swoje starcia grał Sokół Ostróda. Nawet mecz barażowy „zahaczał” o pojedynek Sokoła ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. OKPR jako znacznie młodszy klub powinien starać się dostosować do „starszego” kolegi, tym bardziej, że szczypiornistom na pewno łatwiej przesunąć termin spotkania – tym bardziej, że kilkukrotnie to robili. A tak, zamiast nadkompletu, na meczu z AZS zabrakło kilkudziesięciu fanów, którzy wybrali rozrywkę na świeżym powietrzu.


D, jak doświadczenie. W zespole z Ostródy gra wielu zawodników z przeszłością w wyższych ligach (I liga, Ekstraklasa czy nawet Bundesliga). Mimo tego, drużynie zabrakło w sobotę doświadczenia, boiskowego cwaniactwa. Kiedy trochę uspokoić grę, kiedy nieco zwolnić tempo, by za chwilę zaatakować ze zdwojoną siłą. Tego – przynajmniej w sobotę – ostródzianie nie wiedzieli.


G, jak Grudziądz. Bezpośrednio z II ligi na zaplecze Ekstraklasy awansował MKS Grudziądz. Ekipa, która przynajmniej w Ostródzie powinna przegrać, a wywalczyła tu niezwykle cenny punkt. Pamiętamy, że na kilka minut przed końcem Orkan prowadził wtedy pięcioma bramkami, ale trener „dał pograć zmiennikom”. I skończyło się, jak się skończyło.


K, jak kontrataki. W meczu z AZS Warszawa działy się rzeczy niesamowite. Ilością niewykorzystanych kontrataków z tego spotkania można by obdzielić kilka innych gier. W sytuacjach sam na sam z bramkarzem to atakujący rozdają karty, więc ciężko wszystkie wybronione rzuty zrzucać na karb świetnej postawy golkipera.


N, jak nadzieja. Orkan – umówmy się – na własne życzenie nie jest w chwili obecnej pierwszoligowcem. Okazać się może jednak, że OKPR na zaplecze Ekstraklasy trafi… kuchennymi drzwiami. W Związku Piłki Ręcznej w Polsce (nie mylić z PZPR) panuje bur… bałagan nie mniejszy, niż w PZPN. Może się tak zdarzyć, że Ostróda będzie jednak w I lidze, ale na decyzje ZPRwP jeszcze trochę poczekamy.


P, jak przerwa. Po ostatnim gwizdku sobotniego meczu z warszawianami, trybuny hali OCSiR zastanawiały się, do czego doszło w przerwie meczu z AZS? Wyłączenie środka pola to jedno, ale przestrzelone kilka sytuacji jeden na jeden, fatalne błędy w obronie i kompletny brak skuteczności sprawiły, że w sympatykach Orkana pojawiać zaczęły się wątpliwości. Czy OKPR chciał w ogóle awansować?


S, jak siedemnaście. Siedemnaście. 17:12. Taki rezultat, gdy widniał na tablicy wyników, mógł stwarzać wrażenie, że ekipa z Ostródy jest o krok od osiągnięcia celu, od awansu do I ligi. Kto wtedy przypuszczał, że od momentu rzucenia 17 bramki OKPR trafi już tylko 13 razy, a goście rzucą… 24 bramki?


T, jak Toruń. Nie tylko meczami z zespołem z Grudziądza Orkan zaprzepaścił szansę na awans.  Jedną z największych „wtop” ekipy Artura Lipki była przegrana w Toruniu, z ostatnią wówczas ekipą II ligi. Pretendent do promocji do wyższej ligi takich rzeczy swoim kibicom nie powinien robić.


W, jak współpraca. Orkan pracuje z młodzieżą i zapewne za kilka lat będą tego namacalne i świetne efekty. Niestety, Orkan jakby nie chciał zawspółpracować (o czym poniekąd pisaliśmy już wcześniej) z innym ostródzkim klubem - Sokołem. Tylko raz na meczu OKPR był doping głośnych kibiców Sokoła, mecze obu tych drużyn kilkukrotnie się pokrywały. Jest tu na pewno pole do popisu w przyszłych latach!


Z, jak zmiany. Nie tylko w meczu z AZS Warszawa zmiany wprowadzały wiele zamętu. Tym razem jednak oglądaliśmy naprawdę dziwne rozwiązania taktyczne. W najważniejszym meczu w historii ostródzkiej piłki ręcznej zmiennicy zawodzili, jednak więcej w tym chyba winy sztabu szkoleniowego. Wejścia na boisko młodych i niedoświadczonych szczypiornistów jeszcze przed przerwą kończyły się najczęściej seryjnie traconymi bramkami. Dlaczego – nad tym zastanawiamy się do dziś.

 

Czy Orkan chciał w ogóle awansować do I ligi? Tak wspaniała i ambitna postawa w wielu innych meczach, w sobotę została przekreślona katastrofalnie rozegraną drugą połową. Orkan się gubił, był momentami – po zmianie stron – jak dziecko we mgle w starciu z akademikami, którzy w pierwszych 30 minutach nie pokazali niczego szczególnego.

 

I tak na koniec – Panowie! Nie pomyślcie sobie, że się od Was odwracamy. Nic z tych rzeczy! Od dwóch lat jesteśmy z Wami i wspieramy Was na każdym kroku. Rozbudziliście po prostu nasze – ostródzkich kibiców – apetyty i sprawiacie, że z każdym dniem, miesiącem, rokiem liczymy na więcej. Tak, wiemy, że nie zawsze da się wygrywać. Ale akurat w sobotę powinniśmy. Niech to będzie dla nas wszystkich dobra nauczka.

Komentarze   

# Mariusz 2017-05-30 16:56
Czy tak trudno Panu redaktorowi zweryfikować dwa terminarze spotkań: Sokoła i Orkana
http://www.90minut.pl/liga/0/liga8739.html
http://www.pomorskiwzpr.pl/?pg=13&id=74859
żeby zobaczyć ze raptem jeden mecz 5 listopada był w tym samym terminie i o tej samej godzinie a pozostałe spotkania nie pokrywały się wzajemnie. W artykule jest mowa o kilkukrotnym? Gdzie? Kiedy? Co do meczu barażowego to z tego co mi wiadomo były uzgodnienia z Sokołem, że mecz miał być przełożony na godz: 20:00 ale nie było woli lub zgody zarządzającego halą.
Po co bić pianę - wystarczy rzetelnie przygotować się do artykułu.
Zamiast cieszyć się że beniaminek zaszedł tak wysoko już w 2 roku swojej działalności autor artykułu nie potrzebnie zasiewa kolejną złą atmosferę tym razem w świat ostródzkiego sportu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
# Marcel 2017-06-02 12:30
warto "podziękować" nowemu trenerowi który z trybun kierował drużyną , a ta totalnie olała Artura (wstyd że człowiek który odbudował szczypiorniaka dostał kopa w d .. siedzenie)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Inne

loading...