----------Niezależny Portal Regionu Ostródzkiego----------

TWÓJ REGION W PIGUŁCE - WIADOMOŚCI | TURYSTYKA | OGŁOSZENIA | REKLAMA

Prawdziwy rollercoaster zgotowali swoim kibicom piłkarze ostródzkiego Sokoła w meczu pierwszej rundy Pucharu Polski. Duma Mazur dopiero po dogrywce pokonała drugoligową Stal Stalowa Wola i awansowała do 1/16 finału, gdzie może trafić nawet na rywala z Ekstraklasy. To drugi taki sukces w historii klubu z Ostródy.

 

Niedzielne spotkanie przyciągnęło na trybuny Stadionu Miejskiego około 1000 sympatyków Sokoła, którzy na pewno nie żałowali decyzji o wieczorze spędzonym na ul. 3 Maja. Trójkolorowi wystąpili z tylko jedną zmianą w składzie w stosunku do wygranego 2:0 meczu z Polonią Warszawa. Od pierwszej minuty za Kacpra Wojciechowskiego na boku obrony zagrał Łukasz Buczkowski, który nie mógł wystąpić w rundzie wstępnej z powodu dwóch żółtych kartek, które zobaczył w finale WPP.

 

Trener Karol Szweda desygnował więc do gry swoją chyba najmocniejszą jedenastkę. Składu, który wystawił, nie zobaczymy jednak na pewno w żadnym meczu III ligi, gdyż… nie było w nim ani jednego młodzieżowca (na boisku w III lidze przebywać musi minimum dwóch). Doświadczona ekipa Sokoła od pierwszych minut starała się narzucić swój rytm gry znacznie młodszej - choć zaprawionej w drugoligowych bojach - ekipie Stali. Ostrzeliwanie bramki przyjezdnych rozpoczął Arkadiusz Ciach, który w pierwszym kwadransie dwukrotnie postraszył Doriana Frątczaka uderzeniami głową. W 23 minucie składną akcję Sokoła mocnym uderzeniem z narożnika pola karnego zakończył Daniel Mlonek, bramkarz Stalówki z trudem wybił jednak piłkę na rzut rożny. Korner wykonał Krystian Słowicki, dograł wprost na głowę kolegi ze środka pola, Huberta Otręby, a ten umieścił ją w siatce otwierając wynik spotkania. Kilka minut później Słowicki był blisko podwyższenia, ale piłka po jego mocnym „centrostrzale” z rzutu wolnego o centymetry minęła słupek.

 

Po zmianie stron Sokół postawił głównie na obronę dostępu do własnego pola karnego. I trzeba przyznać, że defensywa Trójkolorowych funkcjonowała przez prawie cały niedzielny wieczór naprawdę świetnie. Jedyną bronią gości były uderzenia z dystansu, ale ani Kamil Jonkisz ani wprowadzony po przerwie Bartłomiej Wasiluk nie potrafili pokonać Kamila Kotkowskiego. Większość ataków stalowowolan była rozbijana już przez duet Słowicki-Otręba, który zasłużył na duże pochwały. Do wspomnianej dwójki destruktorów dołączył w 72 minucie Roman Mykytyn, który również zaliczył dobrą partię. I gdy wydawało się już, że ostródzianie dowiozą korzystny wynik do końca regulaminowego czasu gry, w ostatnich sekundach Stal dokonała niemal niemożliwego. W ostatniej, czwartej z doliczonych minut, dośrodkowanie z rzutu wolnego ze środkowej strefy boiska na bramkę zamienił Adrian Dziubiński. To oznaczało jedno – dogrywkę!

 

Kibice obgryzali paznokcie, bo stracona w ostatniej akcji bramka mogła podciąć Dumie Mazur skrzydła. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Co prawda piłkarze z Podkarpacia mieli jedną szansę na gola, gdy w 104 minucie gospodarzy uratowali na spółkę Kamil Kotkowski i Adrian Korzeniewski, ale Sokół także i w dogrywce spisywał się na medal. Kluczowy dla losów spotkania moment nastąpił w 110 minucie. O górną piłkę na dwudziestym metrze od bramki Frątczaka powalczył Słowicki, wygrał pojedynek główkowy i zgrał w stronę Kamila Zalewskiego. Ten wziął na plecy rywala, odwrócił się i strzelił po ziemi, między nogami próbującego interweniować golkipera. Na trybunach zapanowała prawdziwa euforia – porównywalna jedynie do pamiętnego meczu barażowego z Granatem Skarżysko-Kamienna. To jednak nie był koniec emocji. Goście kolejny raz pokazali charakter i walczyli dalej. W 113 minucie Sokoła przed samobójczym trafieniem Adriana Pluty uratował słupek, a w ostatniej akcji meczu w sobie tylko znany sposób jeden z napastników Stalówki przestrzelił głową z trzech metrów… do pustej bramki.

 

KLIKNIJ i zobacz CAŁY MECZ!

 

Szczęście w niedzielę sprzyjało jednak lepszym. W przekroju całego spotkania Trójkolorowi byli ekipą znacznie dojrzalszą, konkretniejszą. Podopieczni Karola Szwedy wykazali się olbrzymim hartem ducha, nie załamali się po golu z czwartej minuty doliczonego czasu gry i pokonali w wielkim stylu wyżej notowanego rywala. To był jeden z tych meczów, które będziemy wspominać przez lata. Niech nie dziwią więc oceny, które wystawiamy jedenastce Walecznych Sokołów:

sokolstaloceny

Tak, wszystkim daliśmy dychy, bo dokonali czegoś niesamowitego! Brawo, Panowie!

 

Ostródzianie awansowali do 1/16 finału Pucharu Polski po raz drugi w historii. Apetyty sympatyków Dumy Mazur rosną – na pewno liczą oni na lepszy wynik, niż przed czterema laty (1:8 z Jagiellonią). Piłkarze z Perły Mazur czekają teraz na rywala, którym może być klub z najwyższej polskiej półki. Losowanie par kolejnej fazy Pucharu odbędzie się we wtorek, 25 lipca o godz. 12.00 w Warszawie. Mecz 1/16 finału rozegrany zostanie zaś 9 sierpnia (środa) w Ostródzie.

 

Sokół Ostróda – Stal Stalowa Wola 2:1 (1:0, 1:1, 1:1)

1:0 – Otręba (25), 1:1 – Dziubiński (90+4), 2:1 – Zalewski (110)

 

Sokół: Kotkowski, Korzeniewski, Pluta, Maternik, Buczkowski, Mlonek (81 Rosoliński), Otręba (90 Bieńkowski), Słowicki, Ciach (72 Mykytyn), Jankowski, Zalewski

Stal: Frątczak, Waszkiewicz, Jarosz, Kolbusz, Wójcik, Jonkisz, Bukowiec, Żołądź (73 Mokrzycki), Trubeha (56 Korczyński), Hirskyi (56 Wasiluk), Dziubiński

 

Z Sokołem gra firma Ostróda Yacht!

logo ostroda yacht

Dodaj komentarz

1

Kod antyspamowy
Odśwież

Inne

loading...