Kolejna, już 13. edycja OstRock Underground za nami.
W tym roku, organizatorzy Mariusz Grodzki i Artur Munje sprawili nie lada kłopot Jury oceniającemu kapele startujące w konkursie. Zakwalifikowane 3 kapele grały w kompletnie innych stylach muzycznych, stąd zażarte obrady Jury trwały i trwały.
Ostatecznie, Jury konkursu w składzie: Kazimierz Wosiek – przewodniczący, Aga Karłowicz – I zastępca przewodniczącego i Albert Tawkin – II zastępca, zdecydowało, że 1. miejsce zdobył warszawski duet TEKNO (śpiewający bębniarz Piotr „Tokara” Tokarski i znany choćby z występów w T.Love oraz De Mono czy Azyl P. Jacek Perkowski), 2. miejsce zajęła olsztyńska kapela, trio Cerber (Wiśnia – gitara i głos, Smoluch – bębny, Alex – bas, drugi głos), zaś 3. miejsce zajęła pochodzący z Gniewa, kwartet Chałturrrrka, czyli Lutz-bębny, Łysy-bas, Darek-gitara i Tad –śpiew.
Trudny wybór – Tekno wchodzi w muzyczne klimaty XXI wieku (szwedzki Hives, brytyjski Slaves, a nawet amerykański Black Keys się kłaniają), a utwory Amsterdam, Zegar czy Nara rozgrzały nieliczną jeszcze publikę (kto nie przybył wcześniej niech żałuje); Cerber rozgrzał uszy potężną dawką muzyki spod znaku Sepultury (a co?, od Amazonii po Jeziora Mazurskie taka muzyka łączy narody) oraz imponował ekspresyjnym występem scenicznym, zaś kończący występ utwór Haka był mocnym akcentem koncertu; Chałturrrrka dała niezły występ, z fajnymi tekstami i klimatami kociewskiego punka, z pastiszami białostockiego disco.
Cieszą trzy rzeczy – po raz pierwszy zdarzyło się na OstRocku, że wszystkie kapele śpiewały po polsku, (a nie wygłupiały się w niby angielskim, jak niekiedy bywało), a że nagłośnienie (wiadomo, Adam Goniszewski!) było przednie, to i można było wsłuchać się w teksty; po drugie kapele grały kompletnie w innych stylach muzycznych, co daję nadzieję, że jednak rock not dead; po trzecie…
No właśnie. Wreszcie w Jury znalazła się kobieta, która wniosła w obrady Jury, iście kobiecą, rockową zadziorność. Tak trzymać!
Nie zabrakło także występu gwiazd wieczoru.
Kazimierz Wosiek, foto: Kazimierz Wosiek, migi