Młodzieżownia w Ostródzie ma już rok. Dokładnie 10 marca 2025 roku, w blasku fleszy i przy dużym zainteresowaniu mediów, otwierano jeden ze sztandarowych projektów burmistrza Rafała Dąbrowskiego. Dziś kamer jest już znacznie mniej, emocje opadły, a codzienność zastąpiła inauguracyjny entuzjazm. Pozostało jednak pytanie, które warto zadać po roku funkcjonowania tego miejsca: czy był to dobry pomysł?
Młodzieżownia powstała jako przestrzeń spotkań dla młodych ludzi – miejsce, w którym nastolatkowie z Ostródy mogą spędzać czas, rozwijać zainteresowania i po prostu być razem. W mieście wielkości Ostródy każde takie miejsce szybko staje się czymś więcej niż tylko projektem społecznym. Staje się tematem rozmów, opinii i sporów.
Spis treści
Rok działania – pierwsze wnioski
Czy Młodzieżownia w Ostródzie to sukces? Na ostateczne wnioski jest jeszcze trochę za wcześnie. Jedno jest jednak pewne – przez ostatnie dwanaście miesięcy zdążyła na dobre wpisać się w miejską rzeczywistość. Młodzież z niej korzysta, a sam projekt, niezależnie od ocen, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedsięwzięć obecnych władz miasta.
Po południu nie jest tam cicho. Słychać rozmowy, śmiech, czasem charakterystyczne odbicia piłeczki od stołu do tenisa stołowego. Jedni wpadają na chwilę, inni zostają dłużej. Właśnie tak miało to wyglądać.
Miejsce dla młodych – realne korzyści
Zyski z takiego miejsca nie są i nigdy nie będą mierzone w złotówkach. W tym przypadku chodzi raczej o kapitał społeczny. Nastolatkowie z Ostródy zyskali przestrzeń, która nie jest ani szkołą, ani domem, ani ulicą. Miejsce, w którym mogą się spotkać bez konieczności wydawania pieniędzy.

Organizacje i kluby sportowe z naszego miasta mówią o rosnącym zainteresowaniu swoimi dyscyplinami. Tenis stołowy, karate czy wioślarstwo – młodzi mogli zobaczyć je z bliska podczas spotkań i zajęć organizowanych w Młodzieżowni. Czasem wystarczy jedno spotkanie, jedna rozmowa, by ktoś odkrył dla siebie nową pasję.
Największym atutem tego miejsca jest jednak coś jeszcze. Usługi społeczne tworzone przez młodych – dla młodych. To oni decydują, jakie zajęcia się pojawią, o czym chcą rozmawiać i jak ma wyglądać przestrzeń spotkań. Rola opiekuna sprowadza się przede wszystkim do moderowania tego procesu i pilnowania, by wszystko przebiegało w sposób uporządkowany.
Gdyby w tym miejscu można było postawić kropkę, mielibyśmy historię niemal wzorcową. Problem polega jednak na tym, że w przestrzeni publicznej rzadko kiedy wszystko jest tak proste.
Polityka w tle projektu
Od samego początku Młodzieżownia w Ostródzie była obiektem zainteresowania polityków i samorządowców. Projekt szybko zaczął funkcjonować jako przykład dla innych miast. Śladem Ostródy poszedł m.in. Elbląg, gdzie powstała podobna inicjatywa pod nazwą „Niebieskie Trampki”.
Do ostródzkiej Młodzieżowni zaglądali też politycy z pierwszych stron gazet. W lutym odwiedził ją minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Rozmawiał z młodzieżą o konstytucji, a później – już mniej oficjalnie – grał z uczestnikami w tenisa stołowego.
Dla jednych to cenna okazja do rozmowy z osobami, które na co dzień decydują o sprawach państwa. Dla innych moment, w którym młodzieżowa przestrzeń zaczyna przypominać scenę politycznego PR-u.

Krytycy tej inicjatywy wskazują na jej fasadowy charakter i zarzucają, że młodzi ludzie bywają w niej traktowani instrumentalnie. W ich ocenie, mimo że przedsięwzięcie finansowane jest ze środków publicznych – czyli pieniędzy wszystkich mieszkańców – przestrzeń ta bywa wykorzystywana jako wygodne tło do zdjęć, relacji w mediach społecznościowych czy materiałów promocyjnych publikowanych później w ramach bieżącej działalności politycznej.
Podobne opinie można usłyszeć również wśród części młodych bywalców Młodzieżowni. Jeden z uczestników spotkań, komentując wizytę ministra sprawiedliwości, powiedział wprost:
„Takie wrzutki odstraszają od tego miejsca. Śmierdzi mi to polityczną propagandą. Przyjeżdżają tylko po to, żeby nagrać relsa czy zrobić zdjęcia, a my mamy być tłem – bo młodzi. (…) Żeby było jasne, nie mam na myśli Rafała” (burmistrza Ostródy Rafała Dąbrowskiego – przyp. red.).
Na takie postrzeganie może mieć wpływ również fakt, że wśród osób odwiedzających Młodzieżownię w ostatnim roku dominowali przedstawiciele jednej strony sceny politycznej. A szkoda, bo gdyby w tej przestrzeni częściej pojawiały się osoby reprezentujące różne poglądy, trudniej byłoby stawiać zarzut, że miejsce stworzone z myślą o dialogu i otwartości zaczyna być kojarzone tylko z jedną opcją polityczną.
Ile kosztuje Młodzieżownia
Drugą stroną każdego społecznego projektu są oczywiście pieniądze. W przypadku Młodzieżowni również one od początku budziły pytania mieszkańców.
W 2025 roku funkcjonowanie Młodzieżowni kosztowało 265 159 złotych. Największe wydatki to wynagrodzenia pracowników, wynajem lokalu oraz różnego rodzaju usługi związane z funkcjonowaniem miejsca.
- KOSZTY OSOBOWE: 87 860,12 zł,
- WYNAJEM LOKALU: 62 680,80 zł,
- KOSZTY ADMINISTRACYJNE: 21 849,62 zł,
- ENERGIA CO: 4 414,35 zł,
- ENERGIA ELEKTRYCZNA: 12 517,10 zł,
- WODA I ŚCIEKI: 1 344,93 zł,
- MATERIAŁY: 7 016,18 zł,
- SPRZĘT I WYPOSAŻENIE: 28 012,51 zł,
- USŁUGI W TYM NP. OCHRONA, USŁUGI TRANSPORTOWE, OPŁATY TELEFONICZNE: 39 463,39 zł.
W 2026 roku Centrum Kultury w Ostródzie szacuje koszty funkcjonowania Młodzieżowni na 128 793 złote. W tej kwocie mieszczą się przede wszystkim koszty osobowe – 97 142 zł – oraz wynajem lokalu – 31 651 zł.
Czy to dużo? Dla jednych zdecydowanie tak. Dla innych to cena, którą warto zapłacić za stworzenie przestrzeni dla młodych ludzi.
Eksperyment, który trwa
Po roku funkcjonowania można powiedzieć jedno: Młodzieżownia w Ostródzie jest swego rodzaju społecznym eksperymentem. Z jednej strony to miejsce spotkań młodzieży – czasem zwyczajnie ogrzewana przestrzeń, w której można usiąść, porozmawiać i spotkać znajomych. Z drugiej strony przestrzeń, w której mogą prezentować się lokalne organizacje, kluby sportowe i różnego rodzaju inicjatywy.

A gdzieś obok tego wszystkiego pojawia się jeszcze trzeci wymiar – polityczny. Wizyty gości, zdjęcia, relacje w mediach społecznościowych.
Tak wygląda rzeczywistość wielu publicznych projektów. Trochę jest w tym idealizmu, trochę polityki, a trochę zwyczajnej codzienności.
Rok temu Młodzieżownię w Ostródzie otwierano w świetle fleszy. Dziś fleszy jest mniej, a miejsce zaczęło żyć własnym rytmem. I właśnie teraz dopiero zaczyna się prawdziwy test – czy stanie się trwałą przestrzenią dla młodych mieszkańców miasta, czy pozostanie projektem, który najlepiej wyglądał na zdjęciach z dnia otwarcia.




