Smutna wiadomość nadeszła do nas wczoraj. W środę 17 czerwca odeszła od nas Pani Maria Gilewska, emerytowana ostródzka nauczycielka.
Maria Gilewska urodziła się 14 września 1925 roku w miejscowości Nowojelnia (teren dzisiejszej Białorusi).Uzyskała wykształcenie wyższe w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Gdańsku. W 1950 rozpoczęła pracę jako nauczycielka języka polskiego w I Liceum Ogólnokształcącym w Ostródzie, którego w latach 1960–1961 była dyrektorem. Jedną z jej uczennic była aktorka Maria Ciunelis.
Była wiceprezesem oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Ostródzie, zasiadała również w prezydium zarządu okręgu ZNP w Olsztynie. W 1972 uzyskała mandat posła na Sejm PRL w okręgu Iława. Pełniła funkcję zastępcy przewodniczącego Komisji Oświaty i Wychowania. MariaGilewska była odznaczona m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi
Pani Maria miała 95 lat.
Na stronie Liceum nr I im. Jana Bażyńskiego w Ostródzie możemy przeczytać pożegnanie dla Pani Marii:
„Odeszłaś cicho, bez słów pożegnania.
Tak jakbyś nie chciała, swym odejściem smucić…
Tak jakbyś wierzyła w godzinę rozstania,
że masz niebawem z dobrą wieścią wrócić”
- Jan Twardowski
Z wielkim smutkiem informujemy, że 17 czerwca 2020 roku zmarła Pani Maria Gilewska, emerytowana nauczycielka języka polskiego.
Maria Gilewska przyjechała z mężem do Ostródy w sierpniu 1950 roku. Dostała nakaz pracy bezpośrednio po ukończeniu filologii polskiej i rosyjskiej w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Gdańsku. Ukończyła też studium teatralne Z powodu braków kadrowych pracowała w kilku szkołach równocześnie. Uczyła m.in. w liceum dziennym, wieczorowym, technikum ekonomicznym i w Studium Nauczycielskim, ale zawsze jej główną szkołą było nasze liceum. W Liceum Ogólnokształcącym była zastępcą dyrektora przez drugą połowę lat 50. Gdy zachorował dyrektor Witold Mach, w roku szkolnym 1960/1961 pełniła funkcję dyrektora szkoły.
Maria Gilewska w publikacji wydanej z okazji 50-lecia liceum, tak wspomina pracę w szkole, w tamtych niełatwych czasach:
Może dlatego, że grono było wprawdzie bardzo młode i jakąkolwiek filozofią sobie głowy nie truło, a może dlatego, że byliśmy świadomi, że obowiązkiem szkoły jest szukanie kompromisu między nakazami światopoglądowymi kościoła, domu i partii. Kompromisu, to znaczy tolerancji Uczyliśmy kompromisu, ale nie wbrew sumieniu. Kto je miał, ten mógł zachować i mógł trzymać się zasady: jak najmniej wrogiej ingerencji w dziedzinę tak osobistą i delikatną jak sumienie
i światopogląd. Nie idealizuję nas – nauczycieli naszej szkoły. Praktykowaliśmy tolerancję.
Nie wychowywaliśmy legionu kłamców.Powiedzieć, że Maria Gilewska była wspaniała polonistką, to stanowczo za mało. Była niezapomnianym wychowawcą, pedagogiem, przyjacielem młodzieży, a także krzewicielem kultury. Na wspomnienie zasługuje szkolny zespól teatralny, który działał pod jej kierunkiem i bardzo integrował społeczność szkolną. Aktorami byli w nim bowiem uczniowie i nauczyciele. W roku szkolnym 1954/1955 wyreżyserowała „Śluby panieńskie” Aleksandra Fredry. W obsadzie znaleźli się oczywiście aktorzy – uczniowie i aktorzy – nauczyciele. Zespół jeździł ze swoją sztuką po całym powiecie.
Są chwile i ludzie, których się nie zapomina…