Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Ludzie

Za ile się umiera w Ostródzie? O realiach pogrzebu mówi Adam Lisowski, właściciel firmy CHARONN

Pożegnanie bliskiej osoby to bolesna chwila. W obliczu śmierci wszyscy jesteśmy równi, a każdemu na ostatnią drogę przysługuje takie samo wsparcie państwa. Sprawdziliśmy, czy obecny zasiłek pogrzebowy wystarcza, aby zapewnić godny pochówek. Organizacja ceremonii pogrzebowej to odpowiedzialne zadanie, którego podejmują się wyspecjalizowane firmy. O kulisach pożegnania na wieczność opowiada nam Adam Lisowski, właściciel ostródzkiego zakładu pogrzebowego CHARONN.

Nasz Głos: Czy Twoim zdaniem zasiłek pogrzebowy powinien wzrosnąć? Trwają rozmowy o podniesieniu go do 7000 zł z coroczną waloryzacją albo 6450 zł bez waloryzacji. Czy to kwoty, które pokryją podstawowy pochówek? Mówiąc krótko, czy za 4 tysiące złotych można „odejść do wieczności”?

Adam Lisowski: Tak, zdecydowanie. Kilkanaście lat temu zasiłek pogrzebowy wynosił 6900 zł, i to wystarczało na pokrycie wszystkich kosztów ceremonii pogrzebowych. Można było sfinansować nie tylko pochówek, ale też opłacić księdza, koszty cmentarne, stypę, a nawet kupić nowy nagrobek. W tamtych latach ceny były niższe, ale obecnie mamy do czynienia z podwyżkami kosztów prowadzenia działalności, w tym opłat za media, wydatków na utrzymanie cmentarzy, inflacji oraz nowymi podatkami i składkami. Dziś przeciętny pogrzeb kosztuje 5-7 tysięcy złotych, a to ceny obowiązujące w Ostródzie; w innych miastach są one jeszcze wyższe. Trzeba także uwzględnić rosnące co roku opłaty cmentarne. W Gdańsku opłata miejska za pogrzeb przekracza 4,5 tysiąca złotych. W dużych aglomeracjach rodziny zmarłych często zaciągają kredyty, by pokryć koszty pogrzebu. W ostatnich latach trwały prace nad nowym prawem pogrzebowym, ale po zmianie władzy wszystkie projekty, mimo że były szeroko konsultowane, zostały odrzucone. Obiecana podwyżka zasiłku pogrzebowego jest odkładana, bo dla państwa to jedynie dodatkowy koszt, a nie źródło przychodów.

Nasz Głos: Jakie są obecnie koszty pogrzebu w Ostródzie? Czy istnieje coś takiego jak pogrzeb premium?

Adam Lisowski: Trudno jednoznacznie określić podstawowy koszt pogrzebu, ponieważ każda rodzina wybiera inne usługi. Najtańszą opcją jest pogrzeb z kremacją, ponieważ opłaty cmentarne są niższe, a często urna jest dochowywana do istniejącego grobu rodzinnego, co eliminuje konieczność zakupu nowego nagrobka. Znacząco wzrosły także ceny kwiatów, które są nieodłącznym elementem ceremonii pogrzebowych w formie wieńców. Osoby, które mogą sobie na to pozwolić, wybierają większą liczbę kwiatów, droższą trumnę oraz oprawę muzyczną w kaplicy lub na cmentarzu.

Nasz Głos: Czy zdarzyło się Wam odmówić komuś pochówku ze względu na ograniczony budżet rodziny zmarłego?

Adam Lisowski: Mieliśmy kilka przypadków, w których ustaliliśmy płatność w ratach, ale nigdy nie odmówiliśmy pochówku z powodu braku środków. Zawsze istnieje możliwość pochówku na koszt gminy, w której mieszkał zmarły.

Nasz Głos: Co z tak zwanymi pochówkami osób NN, które realizujecie na zlecenie MOPSu? Czy różnią się one czymś od standardowych pochówków?

Adam Lisowski: Są to skromne, ciche pochówki bez wieńców, oprawy muzycznej czy innych dodatków. Niemniej jednak kilku księży z ostródzkich parafii przychodzi nieodpłatnie, by poprowadzić taką ceremonię na naszą prośbę.

Nasz Głos: Czy potrzebujemy dziś duchownego – niezależnie od wyznania – aby odejść do wieczności? Ile w ciągu roku realizujecie pochówków świeckich?

Adam Lisowski: Ostróda jest wielowyznaniowa, co sprawia, że mamy do czynienia z różnymi formami pogrzebów. Pomagamy każdemu w tych trudnych chwilach, niezależnie od obrządku. Około 5% pogrzebów, które przeprowadziliśmy w tym roku, odbyło się z udziałem świeckiego mistrza ceremonii pogrzebowych.

Miejmy nadzieję, że rządzący wezmą pod uwagę głosy branży funeralnej, która alarmuje, że obecna wysokość zasiłku pogrzebowego nie wystarcza na pokrycie kosztów pogrzebu w 30-tysięcznej Ostródzie, nie wspominając o większych miastach.