Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Ludzie

Rocznica rejsu kapitan Krystyny Chojnowskiej-Liskiewicz. Kulisy wyprawy

Bez wątpienia była pierwsza. Choć do rejsu musiała pochodzić dwukrotnie. Zadanie, które sama sobie postawiła wykonała perfekcyjnie. Dziś (28.03) mija 49. lat od rozpoczęcia samotnego rejsu Kapitan Krystyny Chojnowskiej-Liskiewicz po oceanach świata. Ostródzianka zmarła 12 czerwca 2021 roku. Nam udało się porozmawiać o kulisach rejsu z jej mężem Wacławem Liskiewiczem, który odwiedza regaty memoriałowe pierwszej damy oceanów.

Krystyna Chojnowska-Liskiewicz – urodzona 15 lipca 1936 roku w Warszawie, zmarła 12 czerwca 2021 roku w Gdańsku. Polska inżynier budowy statków i jachtowy kapitan żeglugi wielkiej. Pierwsza kobieta na świecie, która samotnie opłynęła dookoła Ziemię na jachcie żaglowym. Urodziła się w Warszawie, po wojnie rodzina przeniosła się do Ostródy. Studiowała na Politechnice Gdańskiej, na Wydziale Budowy Okrętów, który ukończyła w 1960. Jeszcze w czasie studiów, w 1957 zdobyła patent sternika, a w 1960 sternika morskiego. W roku 1966 otrzymała patent kapitana jachtowego. W latach 1976–1978 samotnie opłynęła dookoła świat na pokładzie jachtu Mazurek, skonstruowanego przez jej męża, Wacława Liskiewicza.

Jacht Mazurek został w lutym 1976 zawieziony na pokładzie statku do portu Las Palmas w Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich. Stamtąd Krystyna Chojnowska-Liskiewicz 10 marca wyruszyła w rejs, który jednak został przerwany z powodu konieczności powrotu do portu w celu naprawy drobnych awarii. 28 marca 1976 wyruszyła z Las Palmas ponownie, rejs tym razem przebiegł pomyślnie. Trasa rejsu przebiegała przez Atlantyk, Kanał Panamski, Ocean Spokojny, Australię i wokół Afryki. Po dwóch latach, 20 marca 1978 żeglarka zamknęła pętlę rejsu dookoła świata w pobliżu wysp Zielonego Przylądka, przepływając samotnie 28 696 mil morskich. Do Las Palmas dopłynęła w kwietniu. Była pierwszą kobietą, która dokonała takiego wyczynu – jej konkurentka, Naomi James, zamknęła pętlę dookoła świata 39 dni później, 28 kwietnia 1978. Spoczywa na Cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku. W Ostródzkie upamiętniona honorowym obywatelstwem miasta. Skwer z fontanną rybaka nosi jej imię. Klub Żeglarski Ostróda wystawił jej pamiątkowy obelisk na Bulwarze Europejskim.

Obelisk przy klubie Żeglarski Ostróda na Bulwarze Europejskim.

Nam udało się porozmawiać z konstruktorem jachtu Mazurek, mężem ŚP. kapitan Krystyny Chojnowskiej-Liskiewicz, Wacławem Liskiewiczem. Rozmawialiśmy z nim 8 czerwca 2024 roku podczas III regat memoriałowych.

Wacław Liskiewicz. Źródło: Renata Dąbrowska/Agencja Gazeta

Panie Wacławie, czy były jakieś specjalne życzenia małżonki co do konstrukcji, wyposażenia Mazurka?

Krystyna była oddelegowana, bo myśmy zaczęli tę budowę we wrześniu, w grudniu jacht był wodowany. Krystyna była oddelegowana od września do naszej stoczni ze stoczni Gdańskiej. Tu jeszcze trzeba pamiętać o jednej rzeczy, to były lata 70. Część wyposażenia nie była w ogóle dostępna w kraju, w związku trzeba było importować. Przemysł okrętowy, że tak powiem, jeśli chodzi o dewizy, nie nie był ubogi. W tym sensie radio, telefony, urządzenia nawigacyjne, wyposażenie pokładowe, kabestany. Krystyna miała oczywiście swoje wymagania, wykłócała się z konstruktorami w różny sposób, ale generalnie no miała bardzo duże doświadczenie, jeśli chodzi o pływanie na morzu na tego typu jachtach. W związku z tym, że tak powiem to no zbiegły się bardzo dobrze te dwie historie, że jednocześnie pracowali u nas koledzy, którzy też pływali. Także oni się dogadywali, no i udało nam się, stworzyć taką jednostkę. To była jednostka kompletna.

Jak Pani Krystyna wypływała, to Pan wiedział, że tam już nic nie ma prawa ulec awarii, usterce?

No zdarzały się. Mieliśmy kłopoty z silnikiem. Tam był prototyp silnik w Volvo Penta, który niestety wymagał serwisu. Tak na dobrą sprawę dopiero serwis w Australii się z nim, że tak powiem, uporał się, a przedtem były kłopoty. Zaimportowaliśmy kuchenkę, która niestety też okazała się zła. W efekcie Krystyna przejechała Atlantyk na Prymusie, a do Barbadosu myśmy przesłali jej nową kuchenkę Optimus. Też naftową, bo naftę można dostać na całym świecie, gazu nie bardzo. Także jeśli chodzi o wyposażenie to była zasada podstawowa taka, żeby konstrukcja jachtu, jego wyposażenie, cały układ na pokładzie, żeby skonstruować to tak, żeby ograniczyć do minimum niebezpieczeństwo ewentualnego przerwania rejsu. On na przykład miał dwie grodzie zderzeniowe na dziobie miał gródź zderzeniową to była przed dziobnicą dalej 60 cm dalej była szczelna gródź wodoszczelna, a przedtem to wszystko było wypełnione, tak samo było na rufie. To było związane z tym, że bardzo często zdarzały się przypadki, kiedy jachty uderzały wpływające albo drzewa przy ujściach gdzieś rzek czy powiedzmy wyspach ewentualnie zatopione kontenery.

Nazwa. Ten jacht mógł nazywać się inaczej? Dlaczego Mazurek?

Był ogłoszony konkurs przez Polskie Radio, ogólnopolski konkurs na nazwę. Nazwy były przeróżne, że tak powiem, łącznie z matką Polką. Natomiast pojawił się również Mazurek, wygrał, ktoś z Warszawy. Krystyna, bo to już po rejsie Krzyśka Baranowskiego na Polonezie. Krystyna tak wtedy powiedziała: „Słuchaj, mówi Polonez zatańczył wokół świata, to niech zatańczy teraz Mazurek”. Mazurek jako taniec jest znany również pod tą samą nazwą w języku angielskim, to było dość ważne.

Gdzie znajduje się teraz Mazurek?

No udało się znaczy udało mi się wylobbować sprawę, że Narodowe Muzeum Morskie kupiło Mazurka. On przeszedł teraz remont taki drobny. On stał najpierw 4 lata w Trzebieży bez niczego, bez żadnego pokrowca, bez niczego. Potem ten następny właściciel trochę pływał, potem też odstawił na dwa lata. Do momentu, kiedy nie będzie wybudowane muzeum żeglarstwa we Władysławowie. Dopiero wówczas Mazurek zostanie przeniesiony do muzeum razem z tymi trzema jachtami, które stoją w tej chwili w oddziale Narodowego Muzeum Morskiego w Tczewie. Natomiast na 2026 rok mają bardzo ambitne plany. Chcą płynąć do Las Palmas i wmurować tablicę pamiątkową na zasadzie, że to będzie akurat 50. rocznica wyjścia Krystyny w rejs. Czy z tego coś wyjdzie, to nie muszę przejść drogę dyplomatyczną, bo nie można przypłynąć do Hiszpanii i nagle tam przykręcić tablicę.

W tym roku IV regaty memoriałowe kapitan Krystyny Chojnowskiej-Liskiewicz odbędą się 7 czerwca. Organizatorem jest Klub Żeglarski Ostróda.