Ocalał tylko pies. Zwierzęta konające w odchodach w Idzbarku. Makabryczne szczegóły interwencji

Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Kronika 112

Ocalał tylko pies. Przejmujące szczegóły dzisiejszej interwencji w Idzbarku [foto]

Ocalał tylko pies. Zwierzęta konające w odchodach w Idzbarku. Makabryczne szczegóły interwencji

Z gospodarstwa w Idzbarku, w którym w potwornych warunkach konały zwierzęta, pozostał tylko jeden świadek tej tragedii. Na zdjęciu, które poruszyło mieszkańców regionu, widać psa patrzącego przez dziurę w ścianie na wyciągane z obory martwe krowy. To jedyne żywe stworzenie, które przeżyło tę gehennę. Reszta inwentarza — trzynaście krów i dziesięć kur — padła z głodu, pragnienia i całkowitego braku opieki.

To nie scena z filmu grozy, ale rzeczywistość. Sprawa wyszła na jaw w czwartek, 3 kwietnia 2025 roku, kiedy oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Ostródzie otrzymał zgłoszenie od Powiatowego Lekarza Weterynarii. Na miejscu funkcjonariusze i inspektorzy weterynarii odkryli dramatyczny widok — martwe zwierzęta leżące w odchodach, w zdewastowanym budynku gospodarstwa.

33-letni właściciel zwierząt był pijany. Miał 1,2 promila alkoholu w organizmie. Według ustaleń, do zaniedbań dochodziło od wielu miesięcy. Mężczyzna został zatrzymany, a po wytrzeźwieniu, w piątek 4 kwietnia, usłyszał zarzuty, do których się przyznał. Prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór oraz zakaz opieki nad zwierzętami.

foto: KPP Ostróda

Tego samego dnia służby weterynaryjne, wraz z firmą zajmującą się utylizacją martwych zwierząt, rozpoczęły oczyszczanie gospodarstwa. Wynoszono ciała martwych krów i ptactwa, czyszczono wnętrze obory i kurnika. Temu wszystkiemu przyglądał się pies — jedyny ocalały. Siedział nieruchomo w dziurze po oknie, w ciszy obserwując, jak jego świat dosłownie znika.

Pisaliśmy o sprawie

Na drzwiach obory, obok których czuwał pies, wisi wyblakła tabliczka: „Wstęp wzbroniony”. Może właśnie to jest największy dramat — że przez długi czas nikt tam nie wstępował. Że nikt nie zajrzał. Że nikt nie pomógł.


Foto: Nasz Głos Ostróda