Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Inwestycje/BiznesKronika 112

Bułki w piachu, hałas i wulgaryzmy dostawców – koszmar mieszkańców

Nocne dostawy towaru do sklepów zakłócają spokój mieszkańców bloku u zbiegu ulic Czarnieckiego i Chrobrego w Ostródzie. Codzienny hałas włączonych silników samochodowych, rzucane i przesuwane po rampie skrzynki, a także niejednokrotnie wygłaszane wulgaryzmy dostawców, to niestety codzienność nie tylko mieszkańców wspomnianego bloku, ale również wszystkich, którzy mają lokale handlowe pod swoimi mieszkaniami.

Na naszą skrzynkę wpłynęła skarga od mieszkańca z prośbą o interwencję i nagłośnienie problemu. Jak relacjonuje sfrustrowany lokator:

„Dziś o 4 rano obudziły mnie soczyste przekleństwa dochodzące z dworu: 'kur… mać, w du.. je.e…’ Gdy podszedłem do okna, zauważyłem, że kierowca z piekarni soczyście zaklinał rzeczywistość. Powodem miało być rozsypane na parkingu pieczywo.”

O komentarz w sprawie tej sytuacji zwróciliśmy się do firmy, której kierowca feralnej nocy dostarczał towar. W rozmowie telefonicznej zapewniono nas, że firma dołoży wszelkich starań, aby podobne sytuacje nie miały miejsca. Obiecano także, że kierowcy zostaną uczuleni na konieczność zachowywania ciszy. Jednocześnie nasza rozmówczyni poinformowała, że pieczywo, które rozsypało się na parkingu i zostało z powrotem zebrane do skrzynek, to tzw. zwroty – niesprzedane w poprzednich dniach produkty, które nie trafią do sprzedaży.

Jednak i tu pojawiają się pewne wątpliwości. Firma dostarczająca pieczywo, której kierowca feralnej nocy zbierał bułki z ziemi, nie zapewnia pracownikom odpowiedniej odzieży ochronnej? Kierowca, bez rękawiczek, zbierał bułki z ziemi i wrzucał je do skrzynek, a następnie przewoził je obok świeżego pieczywa do pozostałych sklepów? Takie pytania nie są bezpodstawne, patrząc na fotografie ze zdarzenia. Nie wygląda to na incydentalne odejście od procedur, lecz raczej na stałą praktykę, co musi budzić obawy o standardy higieniczne.

Dostawa towaru piekarnia

Problem jednak nie kończy się na jednym incydencie. W bloku mieści się minimarket, apteka oraz kilka innych sklepów, a dostawy rozpoczynają się już od północy. Kierowca z piekarni odbiera puste skrzynki i zwroty, a następni dostawcy pojawiają się przez całą noc, dostarczając leki do apteki, części do sklepu motoryzacyjnego oraz mięso. Choć niektórzy starają się zachować ciszę, niestety są wyjątki.