Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Samorząd

Ostróda: Burzliwa sesja Rady Powiatu – 'Nie ma pan moralnego prawa!’ Kontrowersyjna sprzedaż mienia i zarzuty nepotyzmu

Dziesiąta sesja Rady Powiatu Ostródzkiego (14.03.2025 r.) przerodziła się w istną burzę polityczną. W centrum uwagi znalazła się sprawa sprzedaży powiatowego mienia – działki, którą nabyła córka starosty. Padły oskarżenia o nepotyzm, niedopełnienie obowiązków, a nawet wezwania do ustąpienia ze stanowiska. Starosta Andrzej Wiczkowski odpierał zarzuty, twierdząc, że działał zgodnie z prawem, jednak opozycyjni radni nie szczędzili mu ostrych słów. Atmosfera zrobiła się gorąca, ukazując głęboki podział w Radzie i poważne wątpliwości co do transparentności działań władz powiatu.

Dyskusja była dodatkowo podsycona poranną publikacją artykułu na portalu WP zatytułowaną „Pan na włościach. Wszystkie cuda i przypadki starosty ostródzkiego”, w którym opisano szereg kontrowersji wokół Wiczkowskiego, w tym sprawę sprzedaży działki jego córce oraz zmiany w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, które miały znacząco zwiększyć wartość tej nieruchomości. Artykuł ukazał się 14 marca, na kilka godzin przed rozpoczęciem sesji, stając się katalizatorem emocjonującej debaty wśród radnych【📎 LINK: https://wiadomosci.wp.pl/pan-na-wlosciach-wszystkie-cuda-i-przypadki-starosty-ostrodzkiego-7134704261671552a】.

Kontrowersyjna sprzedaż powiatowej działki

Jednym z kluczowych punktów obrad była dyskusja nad projektem uchwały w sprawie wystąpienia do wojewody warmińsko-mazurskiego o przeprowadzenie kontroli działań starosty przy sprzedaży mienia Skarbu Państwa, precyzyjnie sprzedaży działki nr 87 w obrębie Lipowiec, gmina Ostróda

Inicjatywę taką zgłosili radni opozycyjnego klubu PiS, zaniepokojeni okolicznościami transakcji, w wyniku której właścicielką atrakcyjnej nieruchomości stała się Marta Olechowska – córka starosty. Już na etapie komisji projekt uchwały oceniono krytycznie – większość komisji rady wydała opinie negatywne​. Mimo to temat trafił pod obrady sesji, wywołując gorącą dyskusję.

Radni opozycji wskazywali na potencjalny konflikt interesów. Pojawiło się pytanie, czy organ nadzoru (wojewoda) w ogóle zdawał sobie sprawę, kto jest nabywcą spornej parceli. „Tylko czy wojewoda wiedział w tym momencie, że pan sprzedał tą działkę córce? Myślę, że tego nie wiedział” – dociekał radny Piotr Kołodziejski, sugerując, że sprzedaż mogła zostać przeprowadzona za plecami opinii publicznej​

Starosta Wiczkowski tłumaczył jednak, że procedura odbyła się zgodnie z prawem i była w pełni transparentna. Przypomniał, że sprzedaż nastąpiła w otwartym przetargu, dostępnym dla wszystkich chętnych. „Ta sprzedaż działek odbywała się na takich samych zasadach jak wszystkie działki w przetargu. Każda osoba, która jest obywatelem Polski mogła uczestniczyć w tym przetargu, mogła kupić tą działkę” – zapewniał Andrzej Wiczkowski, podkreślając otwarty charakter licytacji​

Co więcej, starosta powołał się na wyniki niedawnej kontroli przeprowadzonej przez wojewodę. Jak stwierdził, obejmowała ona wszystkie transakcje sprzedaży mienia Skarbu Państwa w powiecie i nie wykazała żadnych uchybień. „Kontrolą objęto 100% dokumentacji w tym zakresie sprzedaży, również tej działki, o której pan pisze. Nie stwierdzono żadnych uchybień, jeżeli chodzi o… działania starosty w jakiejkolwiek… sprzedaży” – oznajmił Wiczkowski, powołując się na protokół pokontrolny wojewody​. Mimo tych wyjaśnień opozycja nie dawała za wygraną, a debata z każdą chwilą przybierała na sile.

Opozycja zarzuca nepotyzm i nadużycia

Radni klubu PiS otwarcie oskarżyli starostę o nepotyzm i działanie na szkodę powiatu. Ich zdaniem Wiczkowski, sprzedając cenną działkę własnej córce, miał zaniedbać obowiązki gospodarza powiatowego mienia. Wskazywano, że tuż po finalizacji sprzedaży podjęto szereg działań znacząco podnoszących wartość sprzedanej nieruchomości – takich, które starosta powinien był przeprowadzić przed wystawieniem działki na przetarg. „Nagle rozpoczyna się zmiana planu zagospodarowania przestrzennego tej jednej konkretnej działki… te czynności, które wykonywał pan jako ojciec swojej córki, pan powinien wykonać przed procesem sprzedaży jako starosta” – wytykał Wiczkowskiemu radny Kołodziejski, sugerując, że doszło do celowego obniżenia wartości działki przed sprzedażą​

Również kwestie infrastruktury miały zostać rozwiązane dopiero po przejściu terenu w prywatne ręce córki starosty.„…został zakończony sprzedażą córce pana atrakcyjnej działki, nagle znajdują się za pana przyczyną mapy z drogą dojazdową” – relacjonował radny, wskazując, że dopiero po sprzedaży zabezpieczono działce dostęp do drogi​.

Według opozycji takie postępowanie oznaczało, że powiat stracił potencjalne korzyści ze sprzedaży majątku. Gdyby przed przetargiem zapewniono działce dojazd i zmieniono plan zagospodarowania, jej cena mogłaby być wielokrotnie wyższa. „Powinien pan… zmienić plan… przed sprzedażą, bo wtedy ta działka miałaby dziesięciokrotnie większą wartość” – podkreślał Kołodziejski, sugerując że zaniechania starosty naraziły powiat na znaczną utratę dochodu​. Takie działanie odbierano jednoznacznie jako faworyzowanie prywatnego interesu własnej rodziny kosztem dobra publicznego.

Mało tego, podczas transakcji córka starosty miała złożyć oficjalne oświadczenie, że nie jest spokrewniona z osobą pełniącą funkcję publiczną. Ten wymagany prawem dokument, składany przed notariuszem, budzi dziś kontrowersje – opozycja sugeruje, że był on w oczywisty sposób niezgodny z prawdą. „…oświadczyła pod odpowiedzialnością karną, że nie jest rodziną osoby zajmującej eksponowane stanowisko polityczne” – przypominał radny Kołodziejski okoliczności zawarcia aktu notarialnego, dając do zrozumienia, że doszło do wprowadzenia organów w błąd

Fakt, że nabywczyni działki jest córką starosty, w opinii radnych powinien był wykluczyć go z jakichkolwiek decyzji dotyczących tej sprzedaży. Tymczasem Wiczkowski uczestniczył w procesie jako reprezentant Skarbu Państwa, a następnie – już jako ojciec kupującej – zabiegał o zwiększenie atrakcyjności nabytku. Dla opozycji jest to sytuacja skandaliczna. „Ta sprawa jest tak bulwersująca, że… złożyłem zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Prokuratura wszczęła śledztwo” – poinformował radny Kołodziejski, podkreślając, że sprawa trafiła już w ręce organów ścigania​

Padały też apele o polityczną odpowiedzialność starosty. W ocenie opozycji Wiczkowski powinien rozważyć dymisję w obliczu tak poważnych oskarżeń. „…to jest ewidentne niedopełnienie obowiązków, przekroczenie uprawnień, a pod względem etycznym – totalna katastrofa… powinien się pan… honorowo podać do dymisji” – grzmiał radny Kołodziejski, wzywając starostę do ustąpienia ze stanowiska​

Porównał nawet tę sytuację do świeżego skandalu na szczeblu krajowym, gdzie poseł zamieszany w aferę złożył mandat – sugerując, że podobnie honorowo powinien zachować się starosta Ostródy.

Starosta odpiera oskarżenia

Andrzej Wiczkowski nie pozostał dłużny swoim oponentom. W odpowiedzi na zarzuty ostro skrytykował ich intencje i wiarygodność. Zarzucił mu polityczny atak i hipokryzję, broniąc jednocześnie swoich decyzji. Starosta podkreślił, że wszystkie wymagane procedury zostały dochowane – w tym kontrowersyjne oświadczenie córki przy akcie notarialnym. Zwrócił uwagę, że złożenie takiego oświadczenia przez kupującego jest standardową czynnością wymaganą przez notariusza. „Nie dopełniłby… notariusz czynności, gdyby tego oświadczenia nie było, bo… każdy przystępujący do podpisania aktu notarialnego takie oświadczenie pisze” – tłumaczył Wiczkowski, odpierając zarzut, jakoby zatajono powiązania rodzinne podczas sprzedaży​

Jego zdaniem cała procedura przebiegła formalnie poprawnie, a próby doszukiwania się w niej przestępstwa są bezpodstawne.

Wiczkowski w bardzo emocjonalnych słowach zaatakował również swojego głównego krytyka. Zwracając się do radnego Kołodziejskiego, podważał jego moralne prawo do ferowania wyroków. „Nie ma pan moralnego prawa, żeby komukolwiek… mówić o moralności… przekłamuje pan… niech pan nie kłamie” – ripostował wzburzony starosta​

Wypominał, że radny ten sam rzekomo ma swoje problemy prawne. Wiczkowski zaznaczył, że wobec jednego z krytykujących go radnych również toczą się postępowania prokuratorskie, co – jak sugerował – powinno powściągnąć zapał do osądzania innych​

Starosta dał do zrozumienia, że czuje się celem politycznej nagonki i nie zamierza ustępować pod presją. „Wszystko wyjaśniłem i wyjaśnię prokuraturze… Niech to się wreszcie zamknie, bo pan ciągle o tym samym mówi od pół roku” – mówił z irytacją.​

Ostatecznie głosowanie nad sporną uchwałą potoczyło się zgodnie z arytmetyką rady, gdzie większość stanowią stronnicy starosty. Projekt uchwały o skierowaniu sprawy do wojewody został odrzucony – przeciw zagłosowało 14 radnych, tylko 5 poparło wniosek, a 1 osoba wstrzymała się od głosu​

Choć formalnie rada nie zdecydowała się wystąpić o zewnętrzną kontrolę, polityczna burza wywołana tą dyskusją pokazała skalę kryzysu zaufania w samorządzie powiatowym.

Echa oskarżeń

Sprawa sprzedaży działki w Lipowcu oraz związane z nią zarzuty bez wątpienia będą miały swój dalszy ciąg. Skoro prokuratura wszczęła śledztwo, przed Andrzejem Wiczkowskim okres wyjaśnień i obrona swojego dobrego imienia już nie tylko na forum rady, ale i przed organami ścigania. Mieszkańcy powiatu z napięciem obserwują rozwój wydarzeń, bo stawką jest wiarygodność władz samorządowych i zaufanie do tego, że publicznym majątkiem gospodaruje się uczciwie i przejrzyście. W Ostródzie i całym powiecie ostródzkim rozpętała się dyskusja, która pokazuje, jak ważne dla lokalnej społeczności są standardy życia publicznego – i jak wiele emocji budzi podejrzenie, że mogły zostać naruszone.


Publikacja WP i szeroki oddźwięk w mediach się w cieniu porannego artykułu opublikowanego na WP, który szczegółowo przedstawił zarzuty wobec starosty. Paweł Figurski, dziennikarz, który przygotował materiał, napisał na portalu X (dawniej Twitter):

🔗 Lubię opisywać szczęściarzy. Starosta ostródzki sprzedał w imieniu Skarbu Państwa działkę córce. Działka bez dostępu do drogi i brak możliwości budowy domu. Chwilę później zmieniono plany, można budować. Odnalazły się stare mapy – jest dostęp do drogi.”

Screen z portalu X

Tweet szybko zdobył popularność, podsycając debatę na temat transparentności działań samorządu.

Czy starosta Wiczkowski utrzyma się na stanowisku?

Wszystko wskazuje na to, że tak. Pomimo rosnącego zainteresowania opinii publicznej oraz wszczęcia – jak twierdzi radny Kołodziejski – postępowania prokuratorskiego, przyszłość starosty Ostródzkiego mogłaby stać pod znakiem zapytania. Jednak koalicja rządząca powiatem, jak pokazał przebieg ostatniej sesji, trzyma się mocno. Pomimo emocji sięgajacych zenitu. W obronie Wiczkowskiego stanęli nawet ci, których opinia publiczna postrzega jako potencjalnych kandydatów na jego następców.

Mieszkańcy powiatu i media z uwagą bedą śledziły dalszy rozwój wydarzeń.