Takie informacje nie zdarzają się codziennie. Anonimowy odkrywca odnalazł ozdoby datowane na schyłek epoki brązu. Znalezisko zostało przesłane listem do muzeum regionalnego w Szuszu. Będzie ono jednak prezentowane na wystawie stałej w muzeum w Ostródzie. Muzealnicy przyznają, że jest to unikat. Oprócz metalowych elementów prymitywna biżuteria zawiera też elementy organiczne sprzed 3000 lat. Artykuł poświęcony odkryciu ukazał się w Journal of Archaeological Science. My poszliśmy tym tropem sprawdzić co to dokładnie za znalezisko.
Sensacja w świecie archeologii
Na początek trzeba przyznać, że Poczta Polska z tym zadaniem poradziła sobie doskonale, choć całkiem nieświadomie. Wiosną 2023 roku do muzeum regionalnego w Suszu w powiecie iławskim został dostarczony zwykły list w kopercie bąbelkowej. Na miejsce wezwano konserwatora zabytków i pracowników muzeów z regionu. Jednym z nich był adiunkt muzeum w Ostródzie, Łukasz Szczepański.
Na miejscu zastaliśmy skarb z późnej epoki brązu. W momencie kiedy zetknąłem się z tym znaleziskiem to byłem pod wrażeniem. Anonimowy znalazca wysłał znakomicie zachowane ozdoby pradziejowe przypisywane kulturze Łużyckiej. W skład grupy zabytków wchodzi 30 rolek – tulejek, z czego 12 zawiera pozostałości organiczne. W paczce była też falera- ozdobna tarczka, a także obręcz. Wszystko to wykonane jest z brązu. Niezwykłe jest to, że w tulejkach jest materiał organiczny a w zasadzie sznur pochodzący sprzed 3 tysięcy lat wykonany z łyka. Wykonano go z drzewa lisciacstego – prawdopodobnie z lipy. Radiodatowanie metodą węgla C14 wskazało, że skarb pochodzi z 792 roku przed naszą erą. Na naszym terenie takie znaleziska są unikatem.

Historycy są pod wrażeniem poziomu zachowania elementów z brązu, a także samego sznura wykonanego z roślin. Miało na to wpływ środowisko, w którym były ukryte skarby. To na razie domysły. Nikt nie jest w stanie określić precyzyjnego miejsca, bo zabytki zostały pozyskane anonimowo. Wiadomo jedynie, że na kopercie, z której je wyjęto była jedynie pieczęć placówki pocztowej w Iławie. Bez dokładnego przebadania miejsca wydobycia skarbu ciężko wskazać warunki, w których przebywały te rzeczy przez blisko 3000 lat.
Takie ozdoby nosiły kobiety w Danii
Jedną zagadkę archeolodzy już rozwiązali. Wiemy do kogo należały znalezione przedmioty. Początkowo historycy zakładali hipotezę, ze to pozostałości ozdobnych elementów uprzęży konnej. To wykluczyła jednak praktyka. Taki sznur nie wytrzymałby przy dosiadaniu konia przez jeźdźca. Wygrała druga bardziej prawdopodobna hipoteza. To pozostałości po ozdobnej duńskiej spódniczce kobiecej. Dodaje Łukasz Szczepański z muzeum w Ostródzie.
Falera i obręcz tworzą pas a tulejki ozdabiały wykończenie spódniczki. Takie noszone były przez kobiety w tamtym okresie. To przypomina trochę taki ubiór, który znamy z okresu kolonializmu z Afryki. W naszym przypadku mówimy tu o wpływie kultury nordyckiej.

Znalazca poszukiwany
O znalezisku z naszego regionu rozpisują się już renomowane historyczne media. Artykuł o skarbie zdeponowanym w muzeum w Ostródzie ukazał się już w Journal of Archaeological Science. Znalezisko badali też naukowcy z Muzeum Archeologicznego w Biskupinie, Akademii Górniczo-Hutniczej, a także Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Poszukiwany jest też znalazca. Mówi Łukasz Szczepański.
Wówczas moglibyśmy przebadać miejsce odnalezienia przedmiotów. Być może znajdują się tam kolejne zabytki pradziejowe. Znalazca postąpił dobrze, ale niezgodnie z obowiązkiem zgłoszenia przypadkowych odkryć archeologicznych. Z drugiej strony gdyby nie ten anonimowy znalazca nie mielibyśmy nic. Cieszymy się, że decyzją konserwatora zabytków skarb trafił do muzeum w Ostródzie. Planujemy przeprowadzić jego prezentację w przyszłym roku. Wówczas nasze muzeum będzie obchodzić 25-lecie działalności.
