Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Inwestycje/Biznes

CO Z WYCIĄGIEM NART WODNYCH? POJAWIŁ SIĘ KOLEJNY PROBLEM…

Na wczorajszym posiedzeniu Komisji Rozwoju i Gospodarki Komunalnej, podczas wstępnej rozmowy o koncepcji zagospodarowania nabrzeża Jeziora Drwęckiego, poruszony został też temat wyciągu nart wodnych w Ostródzie.

Na pytanie przewodniczącego komisji Waldemara Graczyka, czy likwidowany będzie wyciąg nart wodnych, Dyrektor Ostródzkiego Centrum Sportu i Rekreacji Tadeusz Czyczel odpowiedział, że na dzień dzisiejszy nie ma takiej koncepcji. Jednak nie udzielił też jednoznacznej odpowiedzi, czy w przyszłym roku wyciąg nart wodnych będzie funkcjonował.

Będzie tak, jeśli sprawy techniczne pozwolą na to, żeby narty wodne uruchomić – powiedział dyrektor OCSiR. Jeśli chodzi o zeszły rok – zrobiliśmy  wszystkie ekspertyzy dotyczące nart wodnych – pomostu, wyciągu, lin, mechanizmów napędzających – jest to do zrobienia. Ale powstał całkiem nowy problem. Betonowy słup główny po prawej stronie – wysięgnik, na którym stoją metalowe ramiona – pękł. To wyszło tydzień – dwa tygodnie temu. Na dzień dzisiejszy nie wiemy, jak głębokie jest to pękniecie i co ewentualnie wykaże ekspertyza. Będziemy chcieli zrobić ekspertyzę i wtedy ocenimy, czy wyciąg nadaje się do uruchomienia. 

Z informacji, którą podał dyrektor OCSiR wynika, ze analizując od 2015 roku koszty, jakie są związane z utrzymanie wyciągu i zyski, które otrzymuje miasto, co roku dokładane jest prawie 100 tys. zł. Przez okres ostatnich 3 lat, w sezonie od maja do 15 września, średnio przez cały sezon z wyciągu korzysta w sumie 1000 osób.

Patrząc z punktu biznesu jest to bardzo nieopłacalne. Jeśli chodzi o samą naprawę – jeśli trzeba będzie wymienić liny, napęd który jest obecnie i mielibyśmy wymienić pęknięty słup, to jest to koszt około miliona zł. Trzeba się zastanowić, czy inwestycja, w którą chcemy włożyć milion zł. i utrzymanie tego wyciągu jest adekwatne w stosunku do liczby turystów, którzy przybywają i korzystają z tego – powiedział Tadeusz Czyczel.

Radny Waldemar Graczyk stwierdził, że liczby dotyczące osób korzystających i kosztów mogą być spowodowane nieudolnym zarządzaniem wyciągiem przez OCSiR i brakiem kreatywności w tworzeniu imprez i wydarzeń z nim związanych. Jak powiedział, nie chodzi o sam wyciąg, ale o pewną koncepcję, która budowana była w Ostródzie przez wiele lat. Wyciąg jest na wszystkich filmach promocyjnych, rozpoznawalność tego miejsca jest jedyna w Polsce, a my nie umiemy tego potencjału wykorzystać.

Z tezą tą nie zgodził się Tadeusz Czyczel, który stwierdził, ze gdyby od początku wiedział, jak to wygląda, jakie są wydatki, zyski i liczby , to na pierwszym spotkaniu stwierdziłby, że nie jest to aż taka trakcja, by to finansować. Jak argumentował, gdy 12 lat temu powstał wyciąg nart, był to trzeci taki obiekt w Polsce. Wtedy była to duża atrakcja, dużo więcej osób przyjeżdżało i korzystało z nart wodnych. Obecnie wyciąg w Ostródzie w hierarchii wyciągów, które się znajdują w Polsce, jest może na 16-17 miejscu.

My w tym momencie nie stanowimy żadnej już atrakcji dla przeciętnego turysty, który tutaj przyjeżdża, jeśli chodzi o narty wodne. (…) Bez względu na to, czy to byłoby dobre zarządzanie czy złe, myślę, że nawet gdybyśmy zrobili i zainwestowali tu w nie wiadomo jakie cuda, to w Polsce jest dużo podobnych i większych obiektów. Chociażby koło Warszawy (kiedyś nie było), koło Gdańska czy też na południu Polski, gdzie jest ich sporo. My naprawdę nie jesteśmy już atrakcją pod tym względem – stwierdził dyrektor Ostródzkiego Centrum Sportu i Rekreacji.

Jak podkreślił Waldemar Graczyk najważniejsza jest informacja, by w końcu było wiadomo, czy te narty będą i są przewidywane w koncepcji zagospodarowani nabrzeża, czy też może Burmistrz zaproponuje coś innego. To ważne chociażby z tego względu, by firmy czy biura turystyczne i inne żyjące z tej dziedziny mogły przygotować się do przyszłego sezonu.

Obecny na posiedzeniu komisji prezes Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej Jakub Urbanowicz stwierdził, ze słusznie, ze jest rozmowa na temat nart lub innej koncepcji, jednak ważne jest obserwowanie oczekiwań turystów i gości, bo one też się zmieniają. I by nie traktować zagospodarowania kilku kilometrów nabrzeża w mieście tylko przez pryzmat nart wodnych.

Jednym zdanie – dalej nie wiemy, co z wyciągiem nart wodnych. Choć, jak powiedział Tadeusz Czyczel na razie nie ma takiej koncepcji, by zniknęły, może się okazać, że jednak w przyszłym i następnych sezonach ich zabraknie.