Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Ludzie

CUDZE CHWALICIE, SWE ZAŚMIECACIE…

Ludzie są przeróżni… Kiedyś wierzono, że Ziemia jest płaska, teraz niektórzy panicznie boją się glutenu a jeszcze inni uważają, że globalne ocieplenie to bajka. Oczywiście każdy ma do tego prawo, jak to się mawia „Wolnoć, Tomku, w swoim domku” tylko po co pokazywać niektóre rzeczy innym? Idąc na spacer do lasu, czy nawet zwykłym osiedlowym chodnikiem, chyba nie sposób nie trafić na wszędobylskie śmieci…

Chyba każdy, kto choć raz udał się na wycieczkę pieszą, rowerową czy jeszcze inną zauważył, że butelka napełniona wodą jest cięższa od tej, która wody jest już pozbawiona. Dokładnie to samo dotyczy batonika, którego opakowanie bez zawartości w kieszeni jest w zasadzie nieodczuwalne. Niestety żyjemy w czasach, gdy na ulicach spotkać możemy właśnie same opakowania, które dla wielu z nas były po prostu za ciężkie, by przynieść je z powrotem… .

Osobiście staram się nie tracić czasu na siedzenie w domu, po prostu wyjść na dwór, gdy warunki na to pozwolą, przejść się bulwarem czy pobiegać po lesie. Drzewa powinny odgrodzić nas wtedy od wszystkich zmartwień i problemów a dodatkowo zielony kolor przecież relaksuje. Ale jak można się nie martwić, gdy na swojej drodze człowiek jest w stanie napotkać wszystko – butelki zarówno po napojach wyskokowych, jak i tych mineralnych, papierki po batonach, chipsach, na oponach, lodówkach czy innych meblach kończąc… Tylko niestety zwierząt coraz mniej na swojej drodze można napotkać…

Ostatnio niestety rzeczywistość trochę nas zaskoczyła. Zmagamy się z pandemią wirusa. Nasze życie jednak trochę zmienia się przez to. Staramy się zbędnie nie wychodzić z domu, unikać większych skupisk ludzi a gdy już musimy udać się po rzeczy niezbędne do egzystowania, zachowujemy szczególne środki ostrożności – człowiek w masce i rękawiczkach to teraz norma. Nie brzmi to źle, gdyż jednak dbamy o siebie, jest jednak mały mankament! Maskę, jeśli nie jest jednorazowa po powrocie trzeba uprać a rękawiczki wyrzucić najlepiej do śmieci… Niestety jak pokazuje życie zwłaszcza w okolicach supermarketów, wiele osób środków bezpieczeństwa pozbywa się zaraz po wyjściu ze sklepu. Tylko dlaczego przy zachowaniu wszystkich standardów i pokazaniu, że jednak chce być bezpieczny, często rękawiczki jak i jednorazowe maseczki trafiają prosto… na trawnik?!

Trochę to smutne, że w obecnych czasach naukowcy zajmują się lataniem jak najdalej w przestrzeń kosmiczną a w sprawach przyziemnych sami nie potrafimy zadbać o otaczający nas świat. Coraz więcej osób chce być „eko”, „wege” i żyć w zgodzie z naturą, a tym czasem stwierdzenie, że wiele ludzi woli żyć w brudzie, obserwując widoki podczas spaceru nie będzie błędne. A wystarczy tak niewiele.

Przecież nie trzeba wracać ze śmieciami do domu, prawie na pewno spotkamy jakiś śmietnik po drodze. Takie zachowanie również świadczy o naszej kulturze osobistej, choć to przecież tylko rzecz gustu…

W takim przypadku należy również pokazać włodarzom, że podnoszenie stawek za wywóz śmieci może w dużym stopniu jeszcze bardziej uatrakcyjnić spacery o nowe, jeszcze ciekawsze znaleziska, przecież „każdy orze jak może”…

JS