Miał zabrzmieć kolejny sądowy gwizdek, a niektórzy spodziewali się nawet zakończenia meczu. Do rozprawy zaplanowanej na 23 czerwca 2026 roku jednak nie doszło, a nowego terminu nadal nie wyznaczono. Tadeusz Czyczel nie pracuje, lecz pozostaje na liście płac OCSiR. Tylko w 2025 roku jego wynagrodzenie kosztowało miasto 118,8 tys. zł. A licznik? Nie czeka. Bije dalej.
Spis treści
Miał być wyrok. Nie było nawet rozprawy
Od decyzji burmistrza Ostródy Rafała Dąbrowskiego o dyscyplinarnym zwolnieniu Tadeusza Czyczela minęły już niemal 22 miesiące. W Ostródzie zdążyły zmienić się pory roku, lodowisko straciło dach, odbyły się kolejne imprezy sportowe, sesje rady i miejskie uroczystości.
Jedno pozostaje bez zmian: sprawa przed Sądem Rejonowym w Ostródzie nadal nie została zakończona.
Kolejna rozprawa była wyznaczona na 23 czerwca 2026 roku. Niektórzy spodziewali się, że może zakończyć proces przed sądem pierwszej instancji albo przynajmniej przybliżyć strony do wyroku. Ostatecznie jednak rozprawa nie odbyła się.
Gdy pytaliśmy o dalszy bieg postępowania, nowego terminu jeszcze nie było. Nie wiadomo więc, kiedy strony ponownie spotkają się na sali rozpraw i kiedy można spodziewać się rozstrzygnięcia.
Wiadomo natomiast, że każdy kolejny miesiąc oznacza kolejne pieniądze wypłacane z budżetu miejskiego, za pośrednictwem Ostródzkiego Centrum Sportu i Rekreacji.
Tik-tak. Rozprawy nie było. Wyroku nie ma. Pensja jest.
Dwóch dyrektorów i dwie pensje
Przypomnijmy: 6 września 2024 roku burmistrz Rafał Dąbrowski odwołał Tadeusza Czyczela ze stanowiska dyrektora OCSiR. Tego samego dnia pełnienie obowiązków dyrektora powierzono Martynie Lewandowskiej-Oliwie. Nadal kieruje ona miejską jednostką i występuje w jej dokumentach jako p.o. dyrektora.
Czyczel nie pogodził się jednak z dyscyplinarnym zwolnieniem i skierował sprawę do sądu pracy. Sąd, w ramach zabezpieczenia jego roszczeń na czas procesu, nakazał przywrócenie go do pracy. Burmistrz wykonał postanowienie, ale jednocześnie zwolnił Czyczela z obowiązku jej świadczenia.
W rezultacie OCSiR ma jedną osobę, która faktycznie zarządza jednostką, i drugą, która formalnie pozostaje zatrudniona, otrzymuje wynagrodzenie, ale pracy nie wykonuje.
Można to opisywać językiem prawa pracy, mówić o zabezpieczeniu roszczenia, stosunku pracy i zwolnieniu z obowiązku jego świadczenia. Dla mieszkańca rachunek jest jednak znacznie prostszy:
dwie dyrektorskie pensje zamiast jednej.
118 800 zł za sam 2025 rok
Zapytaliśmy OCSiR, ile kosztowało utrzymywanie Tadeusza Czyczela na liście płac. Z przekazanej nam informacji wynika, że w samym 2025 roku koszty to 118 800 zł brutto.
To średnio:
9900 zł miesięcznie
Jeżeli w pierwszej połowie 2026 roku jego wynagrodzenie pozostało na podobnym poziomie, do końca czerwca licznik dopisał kolejne około 59 400 zł. Oznaczałoby to, że tylko od 1 stycznia 2025 roku do końca czerwca 2026 roku OCSiR wydał na wynagrodzenie Czyczela około:
178 200 zł
A przecież trzeba jeszcze doliczyć pieniądze wypłacone po jego sądowym powrocie na listę płac w ostatnich miesiącach 2024 roku.
Według ostrożnego szacunku redakcji cały rachunek mógł już przekroczyć 200 tys. zł brutto. Jedno nie budzi wątpliwości: z każdym miesiącem rośnie ona o kolejne tysiące złotych.
Nie jest to jednak wynagrodzenie za zarządzanie jednostką. Tadeusz Czyczel został bowiem przez burmistrza, występującego w roli pracodawcy, zwolniony z obowiązku świadczenia pracy.
O co właściwie toczy się ten mecz?
Przypomnijmy: burmistrz Rafał Dąbrowski wskazał dwie główne przyczyny dyscyplinarnego zwolnienia Tadeusza Czyczela.
Pierwsza dotyczyła remontu spalonego budynku na przystani przy ulicy Słowackiego. Według miasta zamówienie miało zostać podzielone na mniejsze części, dzięki czemu uniknięto zastosowania procedur przewidzianych w przepisach o zamówieniach publicznych.
Sprawą zajęła się Regionalna Komisja Orzekająca przy Regionalnej Izbie Obrachunkowej w Olsztynie. Uznała Czyczela za winnego naruszenia dyscypliny finansów publicznych, ale wymierzyła mu najłagodniejszą z możliwych kar – upomnienie. Gdy opisywaliśmy tę sprawę w listopadzie 2024 roku, orzeczenie nie było jeszcze prawomocne.
Druga przyczyna zwolnienia dotyczyła zadaszenia miejskiego lodowiska, które powstało bez wymaganych pozwoleń budowlanych. I to właśnie wokół tego zarzutu pojawia się dziś najwięcej nowych pytań.
Prokuratura umorzyła postępowanie?
Sprawą zadaszenia zajmowała się również prokuratura. Jak przekazał nam Tadeusz Czyczel, postępowanie miało zostać umorzone.
Na razie jest to informacja pochodząca od byłego dyrektora. Nie dysponujemy treścią postanowienia prokuratury ani jego uzasadnieniem, dlatego nie przesądzamy, czy rzeczywiście doszło do umorzenia, czego dokładnie dotyczyło postępowanie ani na jakiej podstawie miałaby zapaść taka decyzja.
Z naszych informacji wynika, że odwołanie rozprawy wyznaczonej na 23 czerwca miało pozostawać w związku z oczekiwaniem na dokumenty z postępowania prokuratorskiego. Nie mamy jednak obecnie pełnej wiedzy, kto wystąpił o zmianę terminu i jakie dokładnie okoliczności zdecydowały o odwołaniu rozprawy.
Dla burmistrza wynik postępowania prokuratorskiego może mieć duże znaczenie. Gdyby ustalenia śledczych potwierdziły zarzuty miasta, byłby to mocny argument w sporze z Czyczelem. Jeżeli natomiast umorzenie się utrzyma, jedna z podstaw dyscyplinarnego zwolnienia może zostać poważnie osłabiona.
Nie oznacza to automatycznie wygranej żadnej ze stron. O tym ma zdecydować sąd.
Tyle że sąd nadal nie zdecydował.
Najdroższa dogrywka w mieście?
W październiku 2024 roku pisaliśmy, że sąd odgwizdał wynik 1:0 dla Czyczela, ale piłka nadal pozostaje w grze. Dziś trzeba dodać, że ta rozgrywka weszła już w wyjątkowo kosztowną dogrywkę.
Czyczel przekonuje, że został zwolniony niesłusznie i deklarował gotowość powrotu do wykonywania obowiązków. Burmistrz oraz władze miasta pozostają przy swojej decyzji i nie chcą dopuścić go do kierowania OCSiR. Sąd bada argumenty obu stron.
Każda z nich ma prawo walczyć o swoje racje. Problem polega na tym, że za czas trwania tej walki nie płaci ani Tadeusz Czyczel, ani Rafał Dąbrowski.

