Jeżdżąc codziennie przez przejazdy kolejowe w Ostródzie, trudno nie poczuć frustracji. Zamiast spodziewanej poprawy po rozpoczęciu remontów, sytuacja wydaje się wręcz odwrotna. Każdy, kto próbował pokonać choćby przejazd na ulicy Czarnieckiego, wie, o czym mowa. To miejsce, gdzie kierowcy dosłownie walczą o przetrwanie swoich zawieszeń. „Komfort”? To słowo tutaj kompletnie nie pasuje.
Publikacja naszego artykułu z 15 stycznia o remoncie stacji kolejowej wywołała lawinę komentarzy. Pani Bożena napisała: „Jeśli taki będzie efekt remontu dworca, jak remont przejazdów, to ja dziękuję za taką robotę.” Inny mieszkaniec dodał: „Kiedyś przejeżdżało się tu bez problemu, a teraz trzeba uważać, żeby nie urwać zawieszenia!”. Frustracja? To delikatne określenie.
Wyjaśnienia ze strony wykonawcy
Postanowiliśmy jednak drążyć temat. Z kim lepiej porozmawiać niż z przedstawicielem firmy odpowiedzialnej za cały projekt? Skontaktowaliśmy się z Piotrem Żurowskim, kierownikiem budowy firmy TORPOL S.A. Jak się okazuje, obecna sytuacja to tylko etap przejściowy.
„Jeszcze w tym roku, po zmianie fazy robót (po przywróceniu do ruchu toru nr 1 i zamknięciu sąsiedniego toru nr 2), zostanie wymieniona nawierzchnia torowa w torze nr 2 oraz wykonana zabudowa nowej nawierzchni drogowej (nowe płyty przejazdowe), kompleksowo dla toru nr 1 i 2.” zapewnia kierownik budowy.
Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej – obecny stan przejazdów to tylko etap przejściowy, i to jest ta dobra wiadomość. Ostatecznie, po wykonanym remoncie drugiego torowiska, również nawierzchnia i płyty przejazdów zostaną wymienione na nowe. I tu dochodzimy do tej gorszej wiadomości, ponieważ ponownie musimy się liczyć z tym, że w obrębie przejazdów będzie trzeba zmienić organizację ruchu i czasowo – najpierw jeden, a potem drugi przejazd – zamknąć.

Co dalej?
Cóż, remonty wymagają kompromisów. Z drugiej strony, jako użytkownik tych przejazdów, trudno nie czuć irytacji. Zwłaszcza gdy codzienne, niekiedy kilkukrotne przejazdy, stają się polem testowym dla zawieszenia. Tymczasem musimy jeszcze chwilę poczekać, ale obietnice są ambitne: najwyższy standard użytkowy, komfort i bezpieczeństwo.
Czy te zapewnienia się spełnią? Na razie pozostaje nam obserwować postępy i mieć nadzieję, że cierpliwość zostanie wynagrodzona. Ale jedno jest pewne – wszyscy będziemy bacznie przyglądać się efektowi końcowemu.