To była jedna z ważniejszych inwestycji drogowych w gminie Dąbrówno w ostatnich latach. W 2024 roku samorząd – mimo ograniczonych możliwości – podjął się remontu odcinka drogi prowadzącej z Dąbrówna do Lewałdu Wielkiego.
I nie była to inwestycja „z rozpędu”. Całość przekroczyła wartość 4 milionów złotych, z czego ponad 2 miliony złotych gmina musiała wyłożyć z własnego budżetu. Dla niewielkiego samorządu to ogromny wysiłek finansowy, który jednak przyniósł efekt – nową, bezpieczną i komfortową drogę na blisko 4-kilometrowym odcinku.
Dziś jednak ta historia ma swój ciąg dalszy.

Spis treści
Brakuje 350 metrów
Bo choć większość trasy została wyremontowana, na końcu pozostaje odcinek, który wyraźnie odstaje od reszty – około 350 metrów w kierunku miejscowości Groszki (gmina Rybno).
To właśnie ten fragment stał się źródłem licznych sygnałów od mieszkańców.
Między Lewałdem Wielkim a Groszkami to już nie droga, tylko tor przeszkód – mówi jeden z nich.
Trudno się dziwić frustracji. Po przejechaniu nową nawierzchnią kierowcy, podróżujący się w kierunku gminy Rybno, nagle trafiają na odcinek, który przypomina raczej prowizoryczny dojazd niż prawdziwą drogę.

Wójt: problem jest, trzeba działać
Władze gminy zapewniają, że nie uciekają od tematu. Wójt Piotr Zwaliński mówi wprost:
Ten fragment drogi jest w złym stanie i wymaga konkretnej interwencji. Oczywiście możemy go dalej doraźnie naprawiać, ale to rozwiązanie na chwilę. To trochę jak plaster na złamaną nogę – na moment pomaga, ale problem bardzo szybko wraca. Ubytki pojawiają się niemal natychmiast, a my wchodzimy w schemat: łatanie, rozpad i znowu łatanie.
W efekcie wydajemy pieniądze z budżetu, a trwałej poprawy wciąż nie ma. Dlatego uważam, że ta droga wymaga kompleksowego podejścia, a nie kolejnych półśrodków. Chcemy w końcu zrobić krok dalej i przygotować się do jej porządnej przebudowy.
Podczas sesji Rady Gminy 29 kwietnia radni zdecydują, czy przychylić się do wniosku wójta i zabezpieczyć środki na dokumentację projektową. To moment, w którym trzeba odpowiedzieć sobie na proste pytanie: dalej łatać i płacić… czy wreszcie rozwiązać problem raz, a dobrze?
Nie tylko asfalt
Planowana inwestycja ma mieć charakter kompleksowy. Jak zapewnia włodarz gminy. Nie chodzi wyłącznie o położenie nowej warstwy nawierzchni. W grę wchodzi naprawa całej drogi – wraz z udrożnieniem i odbudową rowów, poprawą poboczy oraz wprowadzeniem nowego oznakowania. To oznacza, że jeśli projekt ruszy, mieszkańcy mogą liczyć na trwałe rozwiązanie problemu, a nie kolejne doraźne łatanie, które po kilku tygodniach przestaje mieć znaczenie.

Domknięcie inwestycji czy kolejny kompromis?
W gminie takiej jak Dąbrówno każda złotówka ma znaczenie. To nie jest samorząd z nadwyżkami, który może realizować wszystkie potrzeby jednocześnie. Presja mieszkańców płynie z wielu stron – z różnych miejscowości, różnych sołectw, gdzie również czekają inwestycje i pilne remonty. I właśnie dlatego pokusa, by środki przesunąć gdzie indziej, zawsze jest duża.
Tym razem jednak chodzi o coś więcej niż kolejny punkt na liście zadań.
Jak słyszymy, wójt Piotr Zwaliński liczy na to, że radni przychylą się do propozycji zabezpieczenia środków na dokumentację. I – co ważne – jest w tej sprawie raczej spokojny. Wierzy, że argumenty są na tyle czytelne, a skala wcześniejszego zaangażowania gminy na tyle duża, że decyzja powinna być naturalną konsekwencją już podjętych działań.
Duże znaczenie ma mieć również głos mieszkańców. To właśnie ich sygnały, ich codzienne doświadczenia i wyraźne oczekiwania mogą być dla radnych jasnym drogowskazem – że to decyzja, którą warto podjąć.
My do tej sprawy będziemy wracać i uważnie przyglądać się kolejnym decyzjom oraz ich efektom.




