Po dwóch zwycięstwach z rzędu w II lidze dziś piłkarze Sokoła udali się do Elbląga na mecz z miejscową Olimpią. Po raz pierwszy mecz ostródzian w lidze można było obejrzeć w TVP Sport. Kibice oglądający mecz w telewizji na pewno się nie nudzili. Było wszystko, za co kochamy piłkę. Bramki, emocje, dramaturgia i walka.
Początek meczu był w wykonaniu obu drużyn dosyć ostrożny – być może wpływ miała na to transmisja na żywo. Obydwa zespoły próbowały stworzyć cos groźnego pod bramką rywala, jednak co najwyżej kończyło się na strzale ponad bramką.
Pierwsi otrząsneli się gospodarze i to oni zdobyli bramkę W 14 minucie zawodnicy Olimpii dość łatwo wymanewrowali obrońców gości i Janusz Surdykowski z kilku metrów pokonał Niezgodę.
Na odpowiedź Sokoła nie musieliśmy długo czekać. Już 2 minuty później składna akcja po prawej stronie, piłkę otrzymuje Dawid Wolny i precyzyjnym strzałem z 18 metrów pokonuje bramkarza gości.
Kolejną groźna sytuację ostródzianie stworzyli w 27 minucie. Ponownie swojej szansy strzałem z dalszej odległości próbował Wolny. Bramkarz Olimpii Bartosz Przybysz wyciągnął się jak struna i wybił piłkę zmierzającą do siatki na rzut rożny. Kilka minut później Wolny próbował po raz trzeci, jednak jego strzał został zablokowany. Trzeba przyznać, ze po zdobyciu wyrównującej bramki Sokół zaczął przeważać, był zespołem aktywniejszym i stwarzał groźniejsze sytuacje.
W 38 minucie Tomasz Gajda nie potrzebnie próbuje dryblować przy wyprowadzaniu piłki we własnym polu karnym, w konsekwencji rywale przejmują futbolówkę, na szczęście Sedlewski uderzył bardzo niecelnie. W 43 minucie strzał na bramkę ostródzian oddaje Poliński, jednak robi to na tyle lekko, ze Niezgoda nie ma problemu z obroną.
W 45 minucie po dokładnej akcji kapitalny strzał oddaje Rafał Siemaszko. Gdy wydawało się, że piłka znajdzie się w siatce, sobie tylko znanym sposobem bramkarz elblążan Przybyła wybił piłkę na rzut rożny. Do przerwy wynik się już nie zmienił.
W 48 minucie sędzia pokazał pierwszą żółtą kartkę w meczu. Po faulu na Gajdzie otrzymał ją Klaudiusz Krasa. Minutę później po zgraniu piłki głową przez Rafała Siemaszkę Wolny uderzył w boczną siatkę. W 50 minucie gospodarze mieli niezłą okazję z rzutu wolnego, jednak strzał z około 20 metrów poszybował wysoko ponad bramką ostródzian.
Chwilę później mieliśmy 2:1 dla Sokoła. Po rzucie rożnym piłka trafia do Dampca, który delikatnie trącił piłkę głową, ta trafiła w obrońcę gospodarzy i wpadła do bramki elblążan.
W 54 minucie zastępujący trenera Piotra Jacka Jarosław Kotas zdecydował się na podwójną zmianę. Wojciech Kalinowski i Eryk Kobza opuścili boisko, zastąpili ich Adam Dobosz i Michał Zimmer. Minutę później ostródzianie strzelili trzecią bramkę. Świetne podanie od Konrada Andrzejczaka ze skrzydła otrzymał Dawid Wolny i delikatną podcinką pokonał Przybysza.
Po stracie trzeciej bramki trener gospodarzy Łukasz Kowalski wprowadził na boisko Karola Stysia, który zmienił Michała Ressela. W międzyczasie żółtą kartkę za faul na zawodniku Sokoła otrzymał Zyska.
W 60 minucie kolejna świetna akcja Sokoła. Tym razem podawał Wolny, a Rafał Siemaszko sprytnym strzałem trafił w poprzeczkę. Nawet, gdyby strzelił bramkę, ta i tak nie zostałaby uznana – wcześniej sędzia odgwizdał spalonego. Gdy wydawało się, że Sokół kontroluje sytuację, bramkę kontaktową strzelili elblążanie.
W 63 minucie nastąpiło prawdziwe bombardowanie bramki ostródzian. Najpierw po strzale z 20 metrów piłka trafiła w słupek, następnie strzał z kilku metrów wybronił Niezgoda. Niestety przy trzeciej próbie bramkarz Sokoła był bez szans – piłka trafia do Surdykowskiego, który nie miał problemów z trzech metrów umieścić piłkę w siatce.
Elblążanie uwierzyli w swoją szansę i zaatakowali, jednak następną dobrą okazje mieli ostródzianie. Rafał Siemaszko niestety fatalnie przestrzelił.
W 77 minucie kolejna zmiana w zespole Sokoła – Siemaszkę zmienił Łukasz Święty. W 84 minucie z obrońcami gospodarzy zabawił się Dobosz, po efektownym dryblingu nastąpiło jednak fatalne dośrodkowanie. Dwie minuty później świetna okazja dla elblążan, po dobrym dośrodkowaniu z rzutu wolnego zabrakło jednak przysłowiowego przyłożenia nogi i piłka minęła bramkę Sokoła
Czym bliżej mieliśmy do końcowego gwizdka sędziego, tym bardzie elblążanie próbowali atakować i stwarzać groźne sytuacje. Ostródzianie dali się zepchnąć do obrony. W ciągu kilku ostatnich 15 minut zawodnicy Olimpii stworzyli sobie co najmniej kilka świetnych okazji do wyrównania.
W 89 minucie po świetnym dośrodkowaniu strzał głową z 6 metrów minął bramkę ostródzian. Chwilę później Sedlewski z kilku metrów , na szczęście dla Sokoła uderzył bardzo mocno, jednak mało precyzyjnie. W 90 minucie żółtą kartka po faulu na rywalu otrzymał Tomasz Gajda, a chwile później Błażej Niezgoda.
Sędzia doliczył 3 minuty – dla Sokoła o minutę za długo.
Gdy wydawało się, że ostródzianie dowiozą zwycięstwo do końca, w ostatniej akcji meczu Olimpia dopięła swego i doprowadziła do wyrównania. Piłka trochę przypadkowo trafia do Lewandowskiego, a ten który pokonał Błażeja Niezgodę. Po bramce sędzia już nawet nie wznawiał gry i zakończył spotkanie.
Trzeba przyznać, ze pierwsza połowa i pierwsze pół godziny drugiej należało do Sokoła. Końcówka jednak to zwycięstwo determinacji Olimpii. W ostatnich 15 minutach Sokół dał się zepchnąć do obrony, próby ataków były dość nieskładne, co grająca do końca Olimpia Elbląg wykorzystała. Trzeba przyznać, ze z przebiegu całego meczu remis jest, według nas, sprawiedliwym wynikiem, jednak stracone w ostatniej chwili 2 punkty trochę zabolały.
Sokół Ostróda – Olimpia Elbląg (1:1)
Sokół: Wolny 16′, 55′, Krasa 52′(sam.)
Olimpia: Surdykowski 14′, 63′, Lewandowski 90′
Sokół Ostróda: Niezgoda, Mazurowski, Żwir, Andrzejczak, Gajda, Zalewski, Kobza (Zimmer54), Siemaszko (Święty 77′), Wolny, Dampc, Kalinowski (Dobosz 54′)
Olimpia Elbląg: Przybysz, Lewandowski, Wenger, Ressel, Poliński, Sedlewski, Zyska, Krasa, Kiełtyka, Surdykowski, Bawolik