Julian Pawłowski, dziś radny i wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Ostródzie, kilka lat temu stracił stanowisko dyrektora Centrum Kultury decyzją ówczesnego burmistrza Zbigniewa Michalaka. O samym zwolnieniu i późniejszej sądowej batalii napisano już wiele. Znacznie rzadziej wraca jednak pytanie, jak ta sprawa ostatecznie się zakończyła. Dlatego postanowiliśmy do niej powrócić.
Choć poprzednia kadencja przyniosła Julianowi Pawłowskiemu jeden z najmocniejszych ciosów w życiu publicznym, dziś znów odgrywa w Ostródzie ważną rolę. W ostatnich wyborach samorządowych zdobył mandat radnego, a obecnie jest także wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej w Ostródzie.
Kilka lat temu sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej. W 2020 roku, gdy burmistrzem Ostródy był Zbigniew Michalak, Pawłowski stracił stanowisko dyrektora Centrum Kultury. Oficjalny powód był jasny: sposób organizacji koncertu w czasie pandemicznych obostrzeń.
Spis treści
Powód czy pretekst?
Tu właśnie zaczęły się największe emocje. Dla władz miasta sprawa była prosta: doszło do naruszenia przepisów. Dla wielu mieszkańców wyglądało to jednak jak wygodny pretekst do usunięcia człowieka od lat związanego z lokalną kulturą.
Pawłowski poszedł do sądu i w pierwszej instancji wygrał. Zasądzono na jego rzecz odszkodowanie od miejskiej instytucji. To tylko wzmocniło przekonanie części mieszkańców, że został potraktowany niesprawiedliwie.
Julian Pawłowski – wyrok
Potem nastąpił zwrot. Z wyroku Sądu Okręgowego w Elblągu wynika, że sąd drugiej instancji zmienił wcześniejsze orzeczenie i oddalił powództwo Juliana Pawłowskiego. Uznał, że odwołanie (zwolnienie Pawłowskiego) było zgodne z prawem, a organizacja koncertu naruszała ówczesne przepisy epidemiczne. Pawłowski musiał też zwrócić wcześniej wypłaconą część świadczenia.
To zamknęło sprawę od strony prawnej. Julian Pawłowski przegrał w sądzie.
A jednak historia napisała własną puentę
Jest jednak w tej historii pewna przewrotność. To Zbigniew Michalak zwalniał Juliana Pawłowskiego i wtedy mogło się wydawać, że były dyrektor zniknie z życia publicznego. Życie napisało jednak zupełnie inny scenariusz.
Dziś Julian Pawłowski jest radnym i wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej w Ostródzie. Z kolei Michalak po wyborach samorządowych nie jest już burmistrzem, a w 2024 roku nie zdobył nawet mandatu radnego powiatowego.

I właśnie dlatego, choć w sensie prawnym Pawłowski przegrał, można powiedzieć, że symbolicznie odniósł zwycięstwo. Nie obronił swojego stanowiska w sądzie, ale nie zniknął. W przeciwieństwie do ówczesnego pryncypała wrócił do życia publicznego i znów ma wpływ na sprawy miasta.
Racja w gabinecie nie wystarczy
W tej sprawie przez lata ścierały się dwie prawdy: urzędowa i ludzka. Jedna powoływała się na przepisy, druga pamiętała o krzywdzie. Sąd ostatecznie stanął po stronie tej pierwszej. Ale ta historia powinna być także przestrogą dla obecnych władz miasta i każdego samorządu: nawet jeśli decyzję da się obronić w gabinecie, a później także w sądzie, wcale nie znaczy to, że obroni się ona w oczach ludzi. Bo mieszkańcy potrafią po swojemu nagrodzić skrzywdzonego i rozliczyć w ich odczuciu krzywdzącego — niezależnie od gabinetowych i sądowych werdyktów.




