W naszym kraju trwa dyskusja o prawach zwierząt. Do parlamentu wpłynął obywatelski projekt ustawy „STOP ŁAŃCUCHOM, PSEUDOHODOWLOM I BEZDOMNOŚCI ZWIERZĄT”. Politycy będą decydować o tym, żeby psy i koty w Polsce miały lepsze warunki. Musimy pamiętać, że papier przyjmie wszystko i zawsze. Ważne jest, żeby nowe prawo było respektowane. Wszystko po to, żeby zwierzęta nie musiały przebywać w schroniskach czy społecznych azylach. W Ostródzie funkcjonuje miejskie schronisko dla zwierząt prowadzone przez stowarzyszenie „Z Miłości do Zwierząt IWA”. Tuż obok prywatne schronisko prowadzi fundacja „Alarmowy Fundusz Nadziei na Życie”. Do tego od 16 października 2018 roku w naszym mieście działa również stowarzyszenie „Dla Kota Kociarnia”. Z okazji zbliżających się 6 urodzin odwiedziliśmy azyl przy ulicy Mickiewicza 36.

Pierwsza kociarnia działa do 2023 roku przy ulicy Racławickiej. Od ubiegłego roku koty razem z wolontariuszami przeprowadziły się do budynku przy ulicy Mickiewicza. Azyl stworzyli społecznicy, którzy postanowili stawić czoła bezdomności kotów. Stowarzyszenie nie korzysta z dotacji samorządowych a prowadzi jedynie zbiórki i kiermasze. To Wy, ostródzianie od wielu lat wspieracie ich w swoich działaniach. Teraz ponownie Kociarnia prosi o pomoc.
Obecnie mamy pod opieką 21 kotów. Są gotowe do adopcji i czekają na właścicieli. Są kłopoty, są problemy. Mamy je teraz jak większość małych stowarzyszeń jak nasze. Musimy opłacić rachunki za energię elektryczną i uregulować zaległości w gabinetach weterynaryjnych. Przyda się każda złotówka. Najważniejsze są jednak adopcje. Każdy kot mniej to nie tylko szczęśliwe zakończenie trudnej historii, ale mniejsze koszty. Mówi Wojciech Ślaziński, wolontariusz Kociarni.
Problem populacji bezdomnych kotów w Ostródzie na przestrzeni ostatnich lat zdaniem społeczników zmalał. To zasługa wszystkich stowarzyszeń i wolontariuszy, którzy działają na rzecz zwierząt. Na razie jednak w naszym kraju jest błędne koło. Co roku samorządy wydają duże pieniądze na prowadzenie schronisk. W przypadku Ostródy to 560 tysięcy złotych. Dla porównania w naszym mieście przeznacza się zaledwie 45 tysięcy złotych na realizację programu „opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt”. Co jeśli odwrócić proporcje? To jednak bez regulacji ustawowej niewiele zmieni. Społecznicy zwracają uwagę, że brakuje u nas jednolitej bazy zwierząt, w której każdy nasz czworonożny domownik ma swój własny numer PESEL.
Małe organizacje takie jak nasza walczą w koalicji o to, żeby schroniska były puste. Liderką tego poszumienia jest Beata Kurpianik. O tej inicjatywie można poczytać na stronie internetowej Kastrujemy Bezdomność. Zasada jest prosta. Prawo musi regulować obowiązkową kastrację i chipowanie zwierząt właścicielskich, a także wolno bytujących. Przy krajowej, jednolitej bazie samorządy po kilku latach będą mogły ograniczyć wydatki na schroniska. Podstawową zasadą przyświecającą właścicielowi musi być odpowiedzialność za kota czy psa a priorytetem dla schronisk adopcja. Dodaje Wojciech Ślaziński z Kociarni.

Jeśli chcecie pomóc Kociarni to warto odwiedzić miejsce przy ulicy Mickiewicza 36 i adoptować jednego z 21 podopiecznych. Jeśli z różnych przyczyn nie możecie to społecznicy czekają też na wsparcie finansowe w uregulowaniu rachunków. Koty potrzebują suchej i mokrej karmy, żwirku, ręczników papierowych. Przydadzą się też koce czy zabawki. O szczęśliwym zakończeniu wielu kocich historii możecie poczytać w ich mediach społecznościowych.