Pewien stary znajomy zapytał mnie ostatnio co ma zrobić w święta. Okazuje się, że na wigilijną kolację przyjedzie syn z dziewczyną Turczynką, ale zeświecczoną chrześcijanką. Drugi syn przyprowadzi natomiast narzeczoną. Niemkę arabskiego pochodzenia, praktykującą muzułmankę. Jak pogodzić tych wszystkich ludzi? Jak nikogo nie urazić? Jaką opowieść snuć w te święta by z jednej strony być wiernym prawdziwe, a z drugiej by każdy czuł się dobrze? Czy Boże Narodzenie jest na tyle uniwersalne?
Jeden wspólny punkt – Jezus Chrystus
Myślę sobie, że wbrew pozorom jest to piękny obraz tego, czym dla nas ludzi tak naprawdę powinny być święta Bożego Narodzenia. Bo one także są historią o różnorodności, o podróży, która przeradza się w ucieczkę, o poszukiwaniu swoich korzeni, o szukaniu źródła. Jest historią o różnych ludziach, ich odrębnej wizji świata, różnych poglądach, różnej narodowości i historii. Jest też opowieścią o tym, że ci wszyscy tak różni i pozornie nie pasujący do siebie ludzie niezależnie od wszystkiego mają jeden wspólny punkt – Jezusa Chrystusa.
Dzieje się tak dlatego, że niezależnie od wszystkiego wszyscy jesteśmy „ludem, który chodzi w ciemności” jak pisze prorok Izajasz. A to znaczy, że wszyscy tak naprawdę mamy w swoim życiu dużo ciemności. Nie musi to być tylko grzech. Ciemnością są wszystkie nasze problemy, nasze troski, doświadczenia, cierpienia, choroby i trudności. Wszystko co odbiera nam radość i chęć do życia. Ciemność łączy wszystkich ludzi.
Prorok Izajasz dodaje jednak również, że ów lud chodzący w ciemności „ujrzy światło wielkie, nad mieszkańcami krainy mroków zabłyśnie światłość”. Daje nam więc do zrozumienia, że jest dla nas nadzieja. Tą nadzieją jest właśnie Mesjasz – Jezus Chrystus. Bóg, który z uwagi na swą wielką i nieopisaną miłość do człowieka postanowił stać się jednym z nas. Zająć nasze miejsce, wyrwać nas z mroku życia i wlać w nie światło budzące nadzieję.
Jedność w różnorodności
Historia Bożego Narodzenia poza tym, że jest piękną opowieścią o zbawieniu, nadziei i miłości, jest też opowieścią o jedności w różnorodności. O człowieku, który różni się od siebie na wiele sposobów, a jednocześnie znajduje wspólny mianownik w Bogu. Dlatego zasiadając do wigilijnych stołów pamiętajmy, że czynimy tak nie dlatego by w kolejnym roku podgrzewać podziały i akcentować odmienności. By żywić się nienawiścią i konfliktem. Świętujemy Boże Narodzenie bo chcemy dostrzec godność i równość człowieka w Bożych oczach. Naszą wspólną ciemność i wspólne pragnienie światła.
Dla nas nasze polskie święta i związane z nimi tradycje wydają się najpiękniejsze. Jednak na świecie ludzie przeżywają je różnie. Dla mieszkańców południowej półkuli jest to przecież środek lata. Zamiast choinek przyozdabiają palmy. Nie trzeba jednak wcale tak daleko szukać.
Współczesne Mazury są najlepszym przykładem tej różnorodności. Tak wiele różnych tradycji i zwyczajów jest dziś tu obecnych. Mamy oczywiście dominującą tradycję katolicką, ale nie wiele mniej mieszkańców tego regionu obchodzi święta według kalendarza i zwyczajów obrządku wschodniego. Nie można też zapomnieć o może niszowej, ale tak ważnej dla tego terenu tradycji mazurskiej. Przez wieki to przecież luteranie stanowili większość mieszkańców Mazur. Kto dziś wie co to na przykład jest Jutrznia na Gody? Kiedyś było to centralny moment obchodów świąt. Prowadzone nad ranem religijno-teatralne przedstawienia, które gromadziły całe społeczności na śpiewie kolęd i odgrywaniu ewangelicznych scen. Dziś nasza różnorodność jest wielkim atutem i podkreśla różnorodność i bogactwo naszej krainy. To bogactwo pozwala nam na nowo definiować jej tożsamość i tradycję.
Szukajmy przy wigilijnym stole jedności i pokoju
Niezależnie od panujących w naszych domach zwyczajów, za kilka dni zasiadać będziemy do wigilijnych stołów. Być może i u nas w domu znajdzie się miejsce dla dawno niewidzianych krewnych, którzy z tej okazji przyjadą z odległych krajów, gdzie wyjechali za chlebem. Być może i oni przywiozą ze sobą życiowych partnerów, którzy nie wiedzą nic na temat polskiej tradycji, albo nigdy chrześcijańskich świąt nie obchodzili. A może nie będzie u nas nikogo obcego, ale różnica zdań i poglądów naszych domowników dzieli nas niewidzialnymi murami?
Warto zastanowić się nad prawdziwym sensem Bożego Narodzenia bo tylko wtedy znajdziemy źródło prawdziwej radości. Warto szukać przy wigilijnym stole jedności i pokoju. Światła, które łączy nawet najróżniejszych i najbardziej zwaśnionych ludzi. Niech to dzieło miłości zapoczątkowane przez Chrystusa przed dwoma tysiącami lat nie będzie tylko świątecznym rytuałem, ale zagości w nas na stałe.
I na koniec, drodzy Czytelnicy, w imieniu społeczności ostródzkich ewangelików składam Państwu najserdeczniejsze życzenia Bożego błogosławieństwa na czas Świąt Godowych i Nowego Roku. Błogosławionych Świąt!
Ks. Wojciech Płoszek, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Ostródzie