Ludzie

PRZEWODNICY Z OSTRÓDY OBCHODZILI SWOJE ŚWIĘTO

REKLAMA

Ostródzcy przewodnicy turystyczni świętowali. Jak co roku z okazji Międzynarodowego Dnia Przewodnika Turystycznego (21 lutego), lokalni „oprowadzacze”, a przede wszystkim skarbnica wiedzy o historii Mazur Zachodnich, podsumowali swoje ubiegłoroczne działania.

To było jak zwykle przyjacielskie spotkanie. W ostródzkiej zamkowej bibliotece ostródzcy przewodnicy turystyczni zorganizowali spotkanie, podczas którego pochwalili się swoimi działaniami w poprzednim roku i przedstawili plany na tegoroczny sezon. Wszystko z okazji Międzynarodowego Dnia Przewodnika Turystycznego.

– My zazwyczaj dzielimy się swoją wiedzą z naszymi podopiecznymi, dziś mamy chwilę, żeby się pochwalić naszymi działaniami – mówił na spotkaniu Piotr Lisowski, prezes Zachodniomazurskiego Stowarzyszenia Przewodników. – Pracy mamy bardzo dużo, ale wszystko co robimy to promocja naszego regionu. Poza tym dzielenie się wiedzą sprawia nam mnóstwo przyjemności.

Ostródzcy przewodnicy mają wiedzę niemalże na każdy temat. Każda z prawie 20 wykwalifikowanych osób opowie i odpowie na tematy związane z naszym regionem. Każdy z przewodników ma jednak „swojego konika”, w którym czuje się najlepiej.

– Ja lubię opowiadać o lasach i myślistwie – mówi Krzysztof Kowalczyk, przewodnik turystyczny. – Tłumaczę i łamię stereotypy o polityce myśliwskiej i polityce leśnej. Nie każdy wie, że myślistwo to nie tylko hobby, nie każdy wie, że wycinanie drzew to nie tylko chęć zarobku. Staram się wyjaśnić po co to wszystko jest robione. Większości osób, które mnie słuchają kolokwialnie mówiąc otwieram oczy. Każdy z nas jest uzbrojony w ciekawostki, które nie są powszechnie znane. Na przykład, że mamy najwyższą morenę na świecie. Chodzi oczywiście o wzgórza dylewskie (400 metrów), kolejna jest w Stanach Zjednoczonych i ma tylko 150 metrów.

Świętowali trzy dni

Świętowanie ostródzkich przewodników trwało 3 dni. Początkiem było spotkanie z miłośnikami historii regionu oraz przyjaciółmi stowarzyszenia w ostródzkiej bibliotece. Tam oprócz „chwalenia” się swoimi osiągnięciami, była też prelekcja na temat najciekawszych ostródzkich kamienic i willi z okresu XIX i XX wieku. Sobota to przyjacielskie spotkanie w najbliższym gronie, w niedzielę jak co roku zorganizowano wycieczkę po Ostródzie.

Przede wszystkim lubić ludzi

Zachodniomazurskie Stowarzyszenie Przewodników liczy 28 członków. Recepty na dobrego przewodnika nie ma. Każdy z nich pracuje przynajmniej 200 dni w roku. Nie po utartych osiem godzin, ale po 12 a nawet 18 godzin na dobę. Jak mówi Piotr Lisowski, w tym zawodzie trzeba lubić ludzi.

– Może to zabrzmi trochę samolubnie, ale robię to co lubię i kocham, a do tego mi za to płacą – wyjaśnia Piotr Lisowski. – Niestety droga jest wyboista. Cały czas uczenie się, cały czas doszkalanie, musimy być przygotowani na najbardziej nieprzewidywalne pytania. Wiadomo, że jesteśmy tylko ludźmi i nie wszystko mamy w głowach, ale z takich sytuacji, kiedy ktoś zadaje pytanie, na które nie znamy odpowiedzi, też trzeba wybrnąć.

Ostródzkie ZSP powstało w 2008 roku, po odłączeniu się od PTTK. Żeby założyć „czerwoną bluzę” trzeba ukończyć specjalistyczny kurs. Nauka i praktyka trwają ponad 200 dni. Praca daje jednak wiele radości.

Marek Giniewicz

REKLAMA