Choć za oknem mamy złotą polską jesień to niektórzy już myślą o tych nieco bardziej chłodnych a wręcz lodowatych tygodniach. 27 października o godzinie 10 ostródzki klub morsów ZMARŹLAK rozpoczyna sezon na chłodne kąpiele. W tym roku zmiana. Otwarcie sezonu odbędzie się w Strefie Aktywności Rodzinnej przy ulicy Słowackiego 40. O powody zmian pytamy prezesa ostródzkiego klubu Janusza Gregorka.
Skontaktowaliśmy się z Ostródzkim Centrum Sportu i Rekreacji w tej sprawie. Pani dyrektor była otwarta na takie wydarzenie i udostępniła nam miejsce. Tam jest możliwość zrobienia grilla czy ogniska. Jest dużo lepsze zaplecze. Dawniej Morsowaliśmy w tym miejscu. Jest bezpieczne. Wejście do wody jest jedynie krótkim elementem naszego spotkania. Później jest integracja. Jeśli ktoś chce dołączyć to zapraszamy.
Skoro otrzymaliśmy zaproszenie to warto z niego skorzystać. Żeby pomóc Wam w podjęciu decyzji teraz krótki poradnik o morsowaniu. To ma nieść za sobą wiele korzyści, ale na początek musimy skontaktować się z lekarzem. Zaznacza Janusz Gregorek.
Nowicjusze podpisują deklaracje, że są świadomi swoich przeciwwskazań. To dlatego warto wybrać się do lekarza pierwszego kontaktu. Z chłodnych kąpieli wykluczają nas na przykład choroby serca czy zakrzepica. Podczas pierwszego wejścia do wody taki uczestnik dostaje opiekuna, doświadczonego morsa. Ten przeprowadzi z nim indywidualną rozgrzewkę i poprowadzi przez cały proces. Niekoniecznie musi być to całkowite zanurzenie. Wystarczy też wejść do kostek i sprawdzić jak zachowa się nasz organizm. Ci, którzy chcą poćwiczyć niech wezmą zimny prysznic lub wybiorą się na ostródzkie plaże i pochodzą boso po piasku. Taki test pokaże, czy jesteśmy gotowi. Podczas pierwszego wejścia ważna jest czapka, ale też buty. Nie wiemy, co może być w wodzie, do której wchodzimy. Na początek nie muszą być profesjonalne. Po wyjściu z wody przyda się ponczo lub duży ręcznik do okrycia i otarcia.
Jeśli widzicie obrazki z morsowania to doświadczone osoby zanurzają się do pach a ręce trzymają w górze. To też ma swoje uzasadnione powody.
Chodzi o krążenie. Najważniejsza jest głowa dlatego, że serce podczas morsowania pompuje krew do mózgu, żeby zapewnić przepływ tlenu. Ręce trzymamy w górze, żeby poprawić ten proces. Organizm się broni. Tak jesteśmy zaprogramowani. Dochodzi do szoku termicznego i kurczenia tkanek. Potem organizm odzyskuje właściwą temperaturę i ukrwienie się poprawia. Mnie morsowanie dało lepszą odporność. Od 5 lat nie byłem na tyle chory, żeby brać antybiotyki. Owszem przeziębienie tak, ale znoszę to lepiej niż kiedyś. – Dodaje Janusz Gregorek.

Ostródzki klub morsów ZMARŹLAK liczy teraz 41 osób. Część mieszkańców naszego miasta morsuje w mniejszych nieformowalnych grupach. Tracą dużo. Stowarzyszenie co roku ma kalendarz wydarzeń, w których bierze udział. To dobrze znane Ogólnopolskie Otwarcie Sezonu Morsowego w Starych Jabłonkach czy akcja podczas ostródzkiego finału WOŚP. Do tego dochodzą wyjazdy na morsowanie do Skandynawii. W tym roku planowany jest też specjalny event na 11 listopada. Sezon ZMARŹLAKI chcą zakończyć w kwietniu. Do tego czasu będą regularnie spotykać się w każdą niedzielę o godzinie 10 w morsowisku przy mostku kolejowym nad jeziorem Drwęckim.