Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Ludzie

OSTRÓDA DA SIĘ LUBIĆ (A NAWET KOCHAĆ)

Cudze chwalicie…

W ostatnich kilku latach, głównie z racji wykonywanej pracy, sporo podróżuję. W przeciągu 24 miesięcy odwiedziłem dobrze ponad 10 krajów, byłem w Polsce „wojewódzkiej”, „powiatowej” czy „gminnej”. Widziałem miasta, miasteczka i wsie, gigantyczne, średnie i małe. Bogactwo, biedę, różnorodność i monotonię. Jak na tym tle wypada nasze miasto, jak prezentuje się Ostróda – i dlaczego mieszkamy w prawdziwym raju – postaram się to Wam dziś pokazać.

Już nie tylko moi znajomi z Olsztyna, gdzie pracuję, ale również nasi partnerzy biznesowi z Niemiec czy Korei (tej cywilizowanej, Południowej) nazywają mnie bardzo często „Ostróda”. Taki przydomek zaserwowany mi został po dziesiątkach godzin (serio!), w trakcie których opowiadałem im o Perle Mazur, miejscu, w którym się urodziłem, w którym mieszkam i z którym wiążę swoją przyszłość. Ostróda to naprawdę wyjątkowy punkt na ziemi, i choć na świecie nie brakuje miejsc pięknych, ciekawych i godnych odwiedzenia, to mieszkańcy stolicy Mazur Zachodnich mają więcej szczęścia, niż, nie przymierzając, 99% ludzi na świecie.

Wielkość

Wiem, że według danych oficjalnych tylu mieszkańców w Ostródzie nie ma, ale biorąc pod uwagę tych, którzy spędzają w mieście większość czasu a zameldowani są na przykład na terenie gminy, można śmiało powiedzieć, że nasze miasto ma 35 tysięcy mieszkańców. Często słyszy się, że – zwłaszcza młodych – ciągnie do większych miast, które dają więcej możliwości i atrakcji (o nich później). Zdaję sobie sprawę z tego i rozumiem, że można dać się urzec Warszawie, Gdańskowi czy Londynowi. To miasta, które „nigdy nie zasypiają”. Ma to zarówno swoje wady jak i zalety. Myśląc o „tu i teraz” młody, energiczny człowiek świeżo po szkole średniej może mieć tęsknotę za pędzącym i tętniącym życiem wielkim miastem. Ale duże ośrodki miejskie to też potężne korki, anonimowość – uznawana przez wielu za zaletę, ale niosąca za sobą bardzo często przytłaczającą samotność. Wielkomiejski pęd w Warszawie, Seulu czy Moskwie to coś, do czego wielu dąży i zmierza, po pewnym czasie budząc się ze świadomością, że to może nie o to w życiu chodzi, by ciągle przeć za wszelką cenę do przodu?

Nasza Ostróda ma w sobie coś takiego, co sprawia, że tu – nawet po ciężkim dniu czy tygodniu pracy – można się zrelaksować, wyciszyć i złapać dystans do reszty świata. Te 35 tysięcy mieszkańców to moim zdaniem wielkość wręcz idealna do spokojnego, ciekawego życia.

Czystość

Jasne, w każdym mieście znajdą się gamonie, którzy nie trafią pustą puszką do kosza, ścianę budynku potraktują jak brudnopis, domowe śmieci „przypadkowo” wysypią im się w pobliskim lesie a w piecu palić będą nie opałem, a butelkami czy oponami. Na to ostatnie często sam narzekam, widząc jak nad Stadionem Miejskim przy ul. 3 Maja jesienią i zimą unoszą się kłęby smogu z pobliskich domów. Mimo wszystko świadomość mieszkańców naszego miasta jest jednak zdecydowanie wyższa, niż w wielu innych miejscach naszego globu. Za granicą prym w „brudzeniu” wiodą Rumuni (byłem niedawno w Bukareszcie i tam, w ścisłym centrum, jest gorzej niż w zapomnianej części Azji!), ale daleko za plecami nie zostają Barcelona (tak, jak zboczy się z głównej ulicy – La Rambli – to już tak kolorowo nie jest) czy Moskwa, w której niemal wypastowany Plac Czerwony stoi w dużej opozycji do reszty miasta. Byliście kiedyś w Ostrowcu Świętokrzyskim albo Brzezinach? To miasta powiatowe, chyba najbardziej zaniedbane spośród tych, które ostatnio odwiedziłem, wyglądają momentami jak zapomniane i przez resztę świata i przez służby porządkowe.

A Ostróda? Nieraz narzekamy, ale test „białej rękawiczki” przeszlibyśmy bez większego kłopotu, zwłaszcza porównując się do wyżej wymienionych. Gdzieś na obrzeżach może jest i gorzej, ale w centrum i okolicach Ostróda aż lśni czystością!

Klimat

Lato nie za ciepłe, zima nie za zimna… Jedną z największych zalet Ostródy i jej położenia jest brak skrajnych temperatur czy anomalii pogodowych. Ani wielkich susz, ani powodzi. Jest umiarkowanie, a to właśnie umiarkowany klimat jest tym, w którym żyje się najprzyjemniej. Zabójcze upały, temperatury rzędu 35 i więcej stopni, które pustoszą południową Hiszpanię, Francję czy Grecję są rzadkością. Mało przyjemności jest z życia na co dzień przy błękitnej lagunie, gdy z kranu przez wszechobecną suszę nie chce płynąć woda. Piękne górskie i zimowe krajobrazy cieszą oko, jeśli pojedzie się je oglądać raz na rok. Gorzej, gdy śniegu trzeci raz w ciągu miesiąca napadało po brzuch, drogi są oblodzone, a bez łańcuchów nie dojedzie się do najbliższego sklepu, jak chociażby w Szwajcarii czy północnej Finlandii.

W Ostródzie latem jest przyjemnie ciepło, a i zimę da się swobodnie przeżyć bez większych przygotowań i wyrzeczeń. Wiosną miasto i przyroda pięknie rozkwitają, a podczas złotej polskiej jesieni możemy z kubkiem gorącej herbaty czy czekolady oglądać powolnie spadające z drzew liście. Nie grożą nam klęski żywiołowe, nawet w skali Polski jesteśmy na terenie bardzo bezpiecznym „pogodowo”. Czego chcieć więcej?

Możliwości i perspektywy

Wiele razy słyszałem o tym, że w Ostródzie nie ma ani pracy ani perspektyw, a wieczorami można się jedynie nudzić w domowym zaciszu. To jedne z większych przekłamań dotyczących naszego miasta. Przede wszystkim – jako 35-tysięczny ośrodek powiatowy nie możemy porównywać się do Warszawy czy Londynu, bo w takim zestawieniu faktycznie wypadniemy blado. Do opery czy teatru w Ostródzie nie pójdziemy, ciężko będzie pograć tu w curling czy poskakać na nartach. Ale przecież każde miasto ma swoje ograniczenia! Oferta kulturalna Ostródy w porównaniu do innych porównywalnych wielkością miejscowości w Polsce? Niebo a ziemia! Spójrzcie tylko, ile dzieje się u nas latem. Praktycznie nie ma weekendu bez koncertów czy innych wydarzeń kulturalnych. Oknem na świat są nasze hale targowe, przepiękny obiekt (spójrzcie sobie, jak wyglądają podobne hale w Krakowie – przepaść!), który pozwala biznesowi pokazywać swoje najlepsze oblicze w naszym mieście. Jak na 35-tysięczne miasto Ostróda daje mnóstwo rozmaitych możliwości – zarówno spędzania wolnego czasu jak i rozwoju zawodowego.

Wracając do rynku pracy… czy wiecie, że wiele firm w Ostródzie szuka pracowników i nie bardzo idzie im ich znalezienie? I wcale nie mówimy o pracy za najniższą krajową! Wystarczy się rozejrzeć dookoła i spróbować wyjść z tej słynnej „strefy komfortu” by w naszym mieście, lub jego bezpośrednich okolicach, znaleźć zajęcie, które da nam stabilną sytuację finansową i możliwości rozwoju. Zawsze pozostaje też pobliski Olsztyn czy Elbląg – większe miasta, do których można śmiało codziennie dojeżdżać (sam jestem tego przykładem) bez większej uciążliwości. Jeśli kiedykolwiek wpadniecie na pomysł, że Ostróda jest „zapadłą dziurą” bez perspektyw – wówczas koniecznie sprawdźcie, jak wygląda życie w Charleroi – niegdyś pięknym i rozwijającym się belgijskim mieście, dziś znanym z rekordowego bezrobocia i statusu zapasowego dla Brukseli lotniska.

Położenie

Polska leży w centrum Europy. Stosunkowo niedaleko stąd i nad ciepły Adriatyk i nad Morze Śródziemne. I do Niemiec i do Rosji – co kiedyś sprawiało wiele problemów, ale dziś daje mnóstwo możliwości rozwoju. A Ostróda? O tym, że nie jest u nas za ciepło ani za zimno już mówiłem. Ale spójrzcie na to z jeszcze innej perspektywy! Komunikacja – pociągiem dojedziemy, z maksymalnie jedną przesiadką, do niemal każdego miejsca w kraju. Samochodowo jesteśmy położeni wręcz kapitalnie – trzy drogi krajowe (7, 15 i 16), sporo wojewódzkich i lokalnych. Do lotniska w Gdańsku – godzinka drogi, podobnie do Szyman. Blisko Olsztyn, Elbląg, Toruń, Trójmiasto. Schematów jednodniowych wycieczek możemy rozrysować dziesiątki, jeśli nie więcej, czego nie mogą powiedzieć o sobie mieszkańcy Podlasia, Lubelszczyzny czy Beskidów.

No i ta nasza „mazurskość”! W promieniu 10 kilometrów od Ostródy, ale i w samym mieście, znajdziemy dziesiątki jezior, piękne i obfite w grzyby lasy, ścieżki rowerowe, pola namiotowe, miejsca do grillowania i obcowania z przyrodą. To coś, czego nam zazdroszczą nie tylko w kraju, ale i poza jego granicami. Musimy zacząć to doceniać!

Bądźmy lokalnymi patriotami. Często zachwycamy się innymi regionami Polski i świata, zapominając, że sami żyjemy w miejscu, które jest prawdziwie wyjątkowe. Miejscu, które warto promować, które da się nie tylko lubić, ale i kochać. Mamy naprawdę dużo szczęścia, że – parafrazując hit Maryli Rodowicz – „żyć nam przyszło w mieście nad Drwęcą”. Świat warto i trzeba poznawać, polecam jednak wszystkim, by na koniec dnia ciepłymi myślami sięgnąć choć na chwilę do naszego wyjątkowego kawałka świata. Do naszej pięknej Ostródy.

Rafał Dąbrowski