Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Ludzie

Ostróda to atrakcyjne miasto. „Bezdomny jak przyjedzie to zostaje”

Tytuł, choć zabawny to w groteskowy sposób przedstawia sytuację osób w kryzysie bezdomności w Ostródzie. Szacuje się, że w naszym mieście przebywa 30 osób bez stałego miejsca zamieszkania. Dla porównania w miejskiej noclegowni przy ulicy Sienkiewicza 15 mamy 15 miejsc schronienia. To pokazuje jak jesteśmy przygotowani, żeby nieść pomoc osobom, które popadły w kryzys.

Bezdomność nie jest sezonowa

Wbrew temu co myślimy bezdomność nie jest zjawiskiem sezonowym. Nie występuje w okresie jesienno-zimowym. To dramat wielu ludzi, których mijamy na ulicy. Zapytaliśmy Straż Miejską jak widzi problem bezdomności w naszym mieście. Odpowiedzi udzielił nam komendant, Andrzej Bartnicki.

Obecnie mamy po 3 interwencje dziennie w stosunku co do osób bez stałego adresu zamieszkania. Ilość interwencji może się podwoić. Dla nas taką datą kluczową będą pierwsze przymrozki, to wtedy te wszystkie miejsca schronienia, które są na zewnątrz, przestaną funkcjonować. Również wiosną czy latem mamy takie interwencje. Tu nie ma sezonowości. Latem obserwujemy osoby, które po prostu przyjeżdżają do Ostródy, do miasta z ciekawości, bo słyszeli, że jest reggae i przyjeżdżają. Później zostają jakiś czas i pomieszkują u nas w pustostanach. Z obecnych szacunków wiemy, że w mieście mamy 30 osób w kryzysie bezdomności. Jesienią i zimą w odruchu serca otwieramy klatkę schodową i wpuszczamy osoby bezdomne. To nie jest prawidłowe działanie. Powinniśmy powiadomić służby Policję czy nas – Straż Miejską.

Pomoc otrzymają tylko osoby trzeźwe

W Ostródzie przy ulicy Sienkiewicza 15 działa noclegownia. Obiekt prowadzi Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Może się w nim schronić dziesięcioro mężczyzn i pięć kobiet. W ostatnim czasie noclegownia jest w pełni obłożona. To pokazuje, że nasze miasto nie radzi sobie ze skalą bezdomności. Warunkiem udzielenia pomocy jest trzeźwość. W przypadku kiedy na ulicy zostaje zatrzymana osoba bezdomna pod wpływem alkoholu to zostaje ona zawieziona do szpitala. Takie są procedury. To paradoks. Często uzależnienie od alkoholu jest powodem, dla którego ktoś ląduje na ulicy. Z drugiej strony pomocy nie otrzyma, bo jest pod wpływem alkoholu. To podstawowy wymóg. Mówi Adam Just z MOPSu.

Trzeba spełnić jeden warunek: trzeźwość. Trzeźwość jest podstawą do przyjęcia na pobyt na noc. Noclegownia nie jest schroniskiem nie pracuje 24 godziny na dobę. Jest otwarta od godziny 12 do godziny 8. O godzinie 13 jest wydawany obiad osobom, które pozostają na noclegowni, czyli mają ciepły posiłek z wkładką. Również mogą przygotować sobie ciepły napój, bo jest do tego przystosowane pomieszczenie, czyli aneks kuchenny. Osoby, które są też w kryzysie bezdomności mogą skorzystać z całego, że tak powiem zaplecza sanitarnego, mogą się wykąpać, mogą również zmienić swoją odzież jeśli jest taka potrzeba i otrzymać niezbędne środki czystości. Jeśli decydują się na pobyt w noclegowni, oczywiście też mają dostosowane pomieszczenia do spania do godziny 8. Na miejscu jest opiekun, który sprawuje kontrolę nad tym miejscem.

Zawsze jest wybór, nieliczni chcą zmienić swoje życie

Bezdomność możemy nazwać życiowym rozdrożem. Alkohol to tylko jeden z czynników, który może nas ściągnąć na ulicę. Są też przypadki osób, które znalazły się tam przez hazard czy konflikty rodzinne. Życie na ulicy wyborem nie jest. Można się jednak z niego wyrwać. Są historie, które dobrze się zakończyły. Dodaje Adam Just.

Poznałem taką osobę, którą często przywołuje w pamięci. Do dnia dzisiejszego mam z nią kontakt. To było już kilka lat temu, jednakże to był taki bardzo mocny przykład wyjścia z bezdomności. Pojawiła się osoba znikąd, my nie wiedzieliśmy, kto to był. Nie był to Ostródzianin. My posługiwaliśmy się tylko jego imieniem i w pewnym momencie jego życia coś się wydarzyło. Stwierdził, że coś musi zmienić w swoim życiu. Miał problem z uzależnieniem. Wyszedł z tego. Pojawił się kiedyś jeszcze przy naszym ośrodku, jeszcze jak funkcjonowało biuro pełnomocnika burmistrza za czasów pana Roberta Burdalskiego. Nasz bohater był odmieniony fizycznie: ogolony, ubrany, z taką teczką na dokumenty. My go nie poznaliśmy, kiedy stał pod ośrodkiem i mówi: „Ja do was idę. Znalazłem pracę.” Okazało, że to jest doktor hydrobiologii, który, że tak powiem, do nas nasze tereny przyjechał z centralnej Polski, jak to się mówi. Poznał też osobę, z którą do dnia dzisiejszego jest w związku, oboje funkcjonują bardzo dobrze. Ta osoba doczekała się na dzień dzisiejszy świadczenia emerytalnego, mamy ze sobą kontakt. Dla mnie to był taki naprawdę duży przykład pracy nad sobą, przełamania pewnego rodzaju bariery, z uwagi na pewne też schematy, które miał.

Pamiętajmy, że otwieranie klatki schodowej czy poratowanie kogoś kilkoma złotymi na ulicy niewiele zmieni w życiu osoby w kryzysie bezdomności. Warto zadzwonić do straży miejskiej czy policji. Wówczas zainterweniuje też pracownik socjalny, który spróbuje nakłonić osobę bezdomną do zmiany swojego funkcjonowania. Obecnie działa bezpłatna, całodobowa infolinia dla osób bezdomnych pod numerem telefonu 800 165 320.