Temat hali sportowej przy ulicy Piłsudskiego to swoista telenowela. Począwszy od remontów rozpoczętych jeszcze w kadencji Czesława Najmowicza, po poprawki kiedy burmistrzem był Zbigniew Michalak na czasach współczesnych kończąc gdzie miastem rządzi burmistrz Rafał Dąbrowski. Najstarsi kopacze i odbijacze piłki w Ostródzie pamiętają jednak, że dziwny „zapach” w obiekcie był od zawsze. Nasilił się jednak po remoncie podłogi. Z ratusza płynął jednak deklaracje, że hala sportowa zostanie wyburzona a jej miejsce zajmie nowoczesny pełnowymiarowy obiekt. Po co jednak dziś (16.01) w Ostródzie ponownie byli pracownicy Instytutu Techniki Budowlanej? Sprawdziliśmy!

W poszukiwaniu chloronaftalenu
W październiku ubiegłego roku wykonano badania składu chemicznego powietrza w obiekcie. Po kilku tygodniach wyniki były, jakie były. Każdy spodziewał się najgorszego. Wszytko po tym jak wcześniej zlecono badania elementów konstrukcyjnych podłogi. Wówczas znaleziono tam ślady xylamitu i oleju kreozotowego. Władze miasta postanowiły sprawdzić, czy te związki są uwalniane do powietrza i szkodzą użytkownikom. W październikowych badaniach w powietrzu wykryto jedynie przekroczenie chloronaftalenu. Zapytaliśmy wówczas Zdzisława Sokołowskiego, Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Ostródzie, czy to może wpływać na zdrowie ćwiczących dzieci.
Przekroczenie jest niewielkie, ale nie powinno się wydarzyć. Dolegliwości mogą wystąpić po dłuższym przebywaniu w obiekcie, na przykład przez pół roku lub kilka lat. Mogą pojawić się ogólne osłabienie, nudności czy trudności w zasypianiu. Nie mówimy tu o wpływie śmiertelnym. Parametr ten trzeba poprawić.
Wówczas władze Ostródy postanowiły postawić na hali MOS przysłowiowy krzyżyk i podjęto decyzję o wyburzeniu obiektu. Teraz jednak zlecono ponowne badania składu chemicznego powietrza. Po co?

Proces inwestycyjny trochę potrwa
Dziś (16.01) ponownie w obiekcie pojawiły się pracownice Instytutu Techniki Budowlanej. Wizytę jednak poprzedziły przygotowania. W hali MOSu poprawiono wentylację – wymieniono stare filtry. Z obiektu nie korzystają w tym tygodniu judocy z klubu Shizoku Ostróda. Wszystko po to, żeby nie zafałszować wyników. W obiekcie ponownie rozstawiono detektory. Wszystko na pierwszy rzut oka nie jest jakąś skomplikowaną operacją.
Ustawiliśmy w obiekcie detektory, które zasysają przez godzinę powietrze i w ten sposób powstają próbki. Potem na miejscu w instytucie przebadamy próbki, a wyniki poddamy analizie. Raport składu chemicznego powietrza będzie znany za maksymalnie 6 tygodni. – Powiedziały naszemu reporterowi pracownice Instytutu Techniki Budowlanej, które były dziś w Ostródzie.
Pierwsze badania składu chemicznego powietrza kosztowały miasto 5 500 złotych. Spodziewamy się, że teraz pomiary to taki sam koszt. Zapytaliśmy burmistrza Rafała Dąbrowskiego o celowość takich działań.
Wybudujemy nowy obiekt w tym miejscu. Mamy w tegorocznym budżecie 200 tysięcy złotych na projekt, ale na razie jesteśmy na etapie wewnętrznych konsultacji co będzie zawierać nowy obiekt. W odpowiednim czasie ogłosimy przetarg na wykonanie projektu z naszymi wytycznymi. Wiemy, że mając projekt musimy mieć pieniądze na budowę. Trwa też szukanie zewnętrznych źródeł finansowania. To potrwa. Dlatego przeprowadziliśmy szereg prac związanych z wymianą filtrów i poprawą wentylacji w hali. Badania mają pokazać, czy jakiekolwiek związki są uwalniane do powietrza. Do czasu budowy nowego obiektu dzieci ze szkoły podstawowej numer 3 i kluby sportowe muszą prowadzić zajęcia. Po uzyskaniu wyników będziemy mieć 100-procentową pewność, że mogą tam wrócić.
Teraz pozostało poczekać na wyniki badań z zebranych dziś (16.01) próbek. Może się okazać, że po feriach dzieci ze Szkoły Podstawowej numer 3 będą mogły wrócić do zajęć wychowania fizycznego w hali MOSu. Kluby sportowe też czekają na zielone światło i ponowne skorzystanie z obiektu.
