Inwestycje/BiznesSamorząd

BURMISTRZ I WÓJT ZACZĘLI ROZMAWIAĆ. NA RAZIE BEZ KONKRETÓW, ALE ZE ŚWIATEŁKIEM W TUNELU

REKLAMA

Po poniedziałkowym (23.09) spotkaniu Burmistrza Ostróda Zbigniewa Michalaka i Wójta Gminy Ostróda Bogusława Fijasa szampanów otwierać jeszcze nie można, ale obaj Panowie podjęli kroki do tego, by rozwiązać najbardziej palący problem mieszkańców naszego regionu. Mowa oczywiście o miejskich autobusach, które od 7 września nie kursują na terenie gminy.

Burmistrz Michalak i Wójt Fijas w końcu zasiedli do negocjacji. Spotkanie, które odbyło się na wniosek Burmistrza, zorganizowane zostało przez Wójta. Włodarze miasta i gminy zasiedli do wspólnego stołu „uzbrojeni” nie tylko w argumenty, ale również w asyście prawników i współpracowników.

Wójt przygotował wstępny projekt, który miałby rozwiązać komunikacyjny chaos w gminie. Kwoty, które zaproponował Bogusław Fijas, nie są jednak zadowalające dla miasta. Według propozycji gminy, jej koszty miałyby pozostać na poziomie 5 złotych za tzw. wozokilometr. Przypomnijmy – burmistrz, po analizie wykonanej na zlecenie operatora miejskich autobusów, czyli Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej, zaproponował gminie kwotę 7,76 złotych – realną kwotę odpowiadającą kosztom, które miasto ponosi realizując należący do gminy obowiązek zapewnienia transportu na jej terenie.

Co istotne – w propozycji Wójta nie są zawarte wszystkie miejscowości, do których dotychczas dojeżdżały miejskie autobusy. Do 7 września Żegluga Ostródzko-Elbląska obsługiwała m.in. Idzbark i Górkę, których w nowej umowie nie ma. Ilość kilometrów przewidzianych w propozycji jest o około połowę mniejsza od wcześniej realizowanych. Oznacza to mniejszą ilość kursów i w niektórych przypadkach krótsze trasy.

Zbigniew Michalak, jeszcze w sierpniu, zaproponował jednak alternatywne rozwiązanie, którego w swojej propozycji nie ujął Wójt. Burmistrz zaproponował, że samorządy podpiszą umowę na poziomie 5 złotych za wozokilometr, z zastrzeżeniem, że w przypadku, gdyby faktycznie (zgodnie z wyliczeniami) koszty okazały się wyższe – gmina zapłaci za tę „górkę”. Gdyby jednak koszty były niższe niż wspomniane 5 złotych – wówczas miasto odda różnicę gminie.

Burzliwe rozmowy zakończyły się wzajemnymi oskarżeniami o brak dobrej woli, jednak żadna ze stron nie traci nadziei na polubowne rozwiązanie tego problemu. Zarówno Burmistrz Zbigniew Michalak jak i Wójt Bogusław Fijas zapowiedzieli bowiem kontynuację rozmów i próby wspólnego rozwiązania poważnego kryzysu komunikacyjnego. Jak to mówią – „najtrudniejszy pierwszy krok…”.

Kolejne spotkanie na linii Michalak-Fijas zapowiedziane zostało na czwartek, 26 września.

REKLAMA