Samorząd

CZY OSTRÓDZIANIE ZAPŁACĄ TO, ZA CO NIE CHCE PŁACIĆ WÓJT?

REKLAMA

W dalszym ciągu nie udało się wypracować kompromisu między wójtem gminy Ostróda a burmistrzem miasta w sprawie autobusów. Po ostatniej konferencji wójta Bogusława Fijasa, związek zawodowy NSZZ Solidarność poinformował o planowanej pikiecie i wezwał do szybkiego porozumienia pomiędzy miastem a gminą.

Wójt odrzuca propozycję miasta

W piątek (27 września) wójt Bogusław Fijas zwołał konferencję prasową, która odnosiła się do czwartkowej propozycji Zbigniewa Michalaka. Burmistrz zaproponował, między innymi, stawkę za wozokilometr wynoszącą 5 złotych, czyli taką, jaka obowiązywała do 6 września i jednocześnie taką, za jaką optował wójt. W umowie zawarte zostało jednak zastrzeżenie, że jeżeli przejazd na terenie gminy będzie kosztował więcej, wówczas gmina pokryje różnicę – do maksymalnej kwoty 7,76 złotych za przejechany kilometr. Jednocześnie umowa wskazywała, że gdyby realne koszty były niższe niż 5 złotych, wówczas to miasto miałoby zwrócić nadpłaconą kwotę. Porozumienie na takich zasadach miałoby być krótkotrwałym rozwiązaniem problemu, obowiązującym do końca 2019 roku.

Wójt na taką propozycję się nie zgodził i – tym samym – odrzucił propozycję burmistrza Michalaka. To duży problem dla miasta, które – o czym piszemy dalej – na inne warunki zgodzić się nie może.

Opinia

To, czego zabrakło w oficjalnym komunikacie gminy to opinia prawna. Wójt pominął publikację tego załącznika do propozycji miasta. Co mówi zapomniana przez gminę Ostróda opinia kancelarii prawnej w tej sprawie we wnioskach przeczytać można poniżej:

Mając na uwadze powyższe okoliczności należy wskazać, że w ww. stanie faktycznym brak jest podstaw prawnych umożliwiających dopłacanie przez Gminę Miejską Ostróda do zadań własnych Gminy Ostróda w zakresie przewozów lokalnych, przekazywanych porozumieniem Gminie Miejskiej Ostróda, tj. ponad kwotę 5 zł za zrealizowany wozokilometr. Przekazywanie przez Gminę Miejską Ostróda spółce Żegluga Ostródzko – Elbląska Sp. z o.o. kwoty rekompensaty za realizowanie przewozów na terenie Gminy Ostróda, wyższej niż dotacja otrzymywana z Gminy Ostróda na realizację przewozów lokalnych, będzie stanowiło w istocie udzielenie Gminie Ostróda pomocy finansowej (w kwocie ponad 5 zł za wozokilometr) bez uchwały organu stanowiącego – rady gminy – co stanowić będzie naruszenie dyscypliny finansów publicznych przez Burmistrza Ostródy.”

Z powyższego tekstu jasno wynika, że burmistrz Zbigniew Michalak nie może zgodzić się na proponowane przez wójta Bogusława Fijasa porozumienie. To właśnie Fijas odpowiada za transport na swoim terenie, a nie Michalak. Od przekroczenia granic Ostródy, zarówno mieszkańcy miasta jak i gminy muszą być wożeni przez przewoźnika, którego zapewnić powinna gmina wiejska. Burmistrz, co jest w jego obowiązku, zapewnia transport wszystkim tym, którzy do miasta dotrą. Namawianie – czy wręcz, jak można usłyszeć w niektórych przekazach medialnych – zmuszanie burmistrza do wożenia ludzi poza Ostródą, na niekorzystnych dla miasta warunkach, to nic innego, jak nakłanianie do przestępstwa.

Rozwiązanie jest proste

Nie możemy oprzeć się wrażeniu, że część osób zaangażowanych w spór między wójtem a burmistrzem robi wszystko, by tylko zaatakować Zbigniewa Michalaka. Szkoda, że zamiast szukać rozwiązania problemu, z którym borykają się mieszkańcy i miasta i gminy, znowu widzimy grupy lokalnych „polityków”, którzy próbują jak najmocniej dopiec władzom Ostródy. Tymczasem my widzimy trzy (no dobra, dwa i pół) rozwiązania:

  1. Rada Gminy Ostróda (wiejskiej) podejmuje uchwałę o zwiększeniu kwot w budżecie na przewozy, zgadzając się na stawki zaproponowane przez miasto. Innymi słowy – radni podejmują decyzję, że gmina będzie – zgodnie z jej obowiązkami – zapewniać transport i pokrywać jego koszty na swoim terenie (w standardzie oczekiwanym przez mieszkańców). Oczywiście za zgodą wójta, bo to on ostatecznie odpowiada za budżet.

  2. Rada Miasta Ostróda podejmuje uchwałę o pomocy Gminie Ostróda. Wtedy to miasto pokrywa różnicę między stawką 5 złotych a rzeczywistymi kosztami. Innymi słowy – radni muszą zdecydować o tym, że ich wyborcy (!) będą dopłacać do tego, za co nie chce płacić wójt. Oczywiście za zgodą burmistrza, bo to on ostatecznie odpowiada za budżet.

  3. Jest jeszcze jedno rozwiązanie – obecnie trwające. Rozwiązanie pod nazwą: „jakoś to będzie, ludzie się przyzwyczają i zapomną, emocje wygasną, a gmina (wiejska) zaoszczędzi” Fakty są takie, że im dłużej nie działa komunikacja tym więcej gmina (wiejska) oszczędza.

Stawki za wozokilometr wzrosły, co rozumieją ostródzianie. Za jakość i komfort trzeba płacić. Według wójta najważniejsi są mieszkańcy jego gminy. Ale – jak widać – nie na tyle, by dopłacić do nich (maksymalnie) 2,76 złotych do każdego przejechanego przez nich kilometra.

W najbliższą środę zarówno pod urzędem gminy jak i urzędem miasta protestować będą związkowcy z NSZZ Solidarność. Czy ich protest przyniesie w końcu oczekiwane przez wszystkich porozumienie?

P.S. Już po publikacji artykułu otrzymaliśmy informację o tym, ze na dzień jutrzejszy na godzinę 8:30 została zwołana nadzwyczajna sesja Rady Miasta. Jej głównym punktem jest przyjęcie Stanowiska Rady Miejskiej w sprawie porozumienia międzygminnego z Gminą Ostróda w zakresie lokalnego transportu zbiorowego.

REKLAMA