Samorząd

Miasto i gmina – rozdział trzeci. Prostujemy i proponujemy

Miasto i Gmina Ostróda

REKLAMA

Poruszany już dwukrotnie przez naszą redakcję temat miejsko-gminnych kłopotów ze współpracą powraca po raz kolejny. W naszym ostatnim artykule Ostródzianie płacą za to miliony (…)” pisaliśmy o problemie gigantycznych pieniędzy, które miasto wydaje na ponad 270 dzieci z gminy, chodzących do ostródzkich szkół. W sprawie pojawiło się kilka nowych faktów.

Zacząć trzeba od sprostowania. W ubiegłym tygodniu pisaliśmy, że Na pisemnie zadane przez burmistrza Zbigniewa Michalaka pytania w sprawie oświatowego problemu wójt gminy Ostróda Bogusław Fijas wciąż nie odpowiedział (…)”. Jak się okazało, do magistratu wpłynęły odpowiedzi od wójta, co miejski urzędnik, od którego otrzymaliśmy informacje w tej sprawie – mamy nadzieję – po prostu przeoczył.

Burmistrz pyta…

Gwoli przypomnienia – w grudniu ubiegłego roku, świeżo upieczony wówczas burmistrz Ostródy Zbigniew Michalak napisał do wójta Fijasa pismo, w którym podnosił temat 278 dzieci chodzących wówczas do ostródzkich podstawówek, a zameldowanych na terenie gminy. Z racji tego, że subwencja oświatowa pokrywa jedynie część kosztów uczęszczania dzieci do szkół, z miejskiej kasy rocznie wydaje się blisko 1,5 miliona by sfinansować edukację dzieci z terenów gminnych. Burmistrz Michalak chciał wspólnie z wójtem poszukać rozwiązania w tej sprawie.

a wójt odpowiada

W odpowiedzi od wójta możemy przeczytać, że „Ustawodawca pozostawia gminom możliwość przyjęcia do szkół dzieci spoza obwodu danej placówki oświatowej, jak również spoza gminy i w tym zakresie pozostawia dyrektorom tych szkół i placówek oświatowych oraz organom prowadzącym swobodę podejmowania decyzji”. W dalszej częśći tekstu Bogusława Fijasa czytamy: „Wieloletnia praktyka związana z zapisywaniem przez rodziców uczniów z terenu Gminy Ostróda do szkół w mieście, na którą Pan Burmistrz powołuje się w swoim piśmie, nie może być więc powodem roszczeń finansowych dotyczących finansowania zadań oświatowych (…)”.

W rozmowie, którą przeprowadziliśmy z Bogusławem Fijasem, wójt przytacza podobne argumenty, zaznaczając jednocześnie, że „piłka jest po stronie burmistrza”. Jak informuje nas Bogusław Fijas: „wszyscy uczniowie z terenu gminy mają zapewnione miejsca w szkołach, dla których Gmina Ostróda jest organem prowadzącym”. Wójt zaznacza także, że kwoty wyliczone przez miasto nie odpowiadają faktycznym kosztom zapewnienia edukacji dzieciom, gdyż nie tworzy się oddzielnych klas dla uczniów z gminy, a dołączani oni są do już istniejących jednostek, które i tak prowadziłyby swoje zajęcia zgodnie z planem.

Teoria a praktyka

Co to oznacza w praktyce? Władze gminy jednoznacznie dają do zrozumienia, że nie będą szukać sposobów na polubowne rozwiązanie problemu partycypacji w kosztach edukacji dzieci z okolic Ostródy w miejskich szkołach. Gmina wiejska jest zdaniem wójta przygotowana na przyjęcie ponad ćwierć tysiąca dzieci do placówek na swoim terenie, a jedyną odpowiedzią władz miasta by zredukować koszty byłoby… niedopuszczanie dzieci z okolic Ostródy do nauki w miejskich szkołach.

Sugerowane między wierszami przez władze gminy rozwiązanie jest o tyle kontrowersyjne, że najmocniej uderza w dzieci, które choć nie mieszkają w Ostródzie uczęszczają do tutejszych szkół. – Władze Ostródy nie planują pozbawiać młodzieży możliwości edukacji w mieście, a jedynie zaznaczają problem, który istnieje w naszym regionie od wielu lat – mówią urzędnicy z magistratu. – Chcemy dyskusji na temat edukacji i przyszłości młodzieży, chcemy wypracować systemową metodę w tej sprawie – dodają. – Mówienie o tym, że miasto nie ponosi aż tak dużych kosztów, bo dzieci z gminy jest po kilkoro w różnych klasach i szkołach, to jak wsiadanie do autobusu na gapę: przecież i tak będzie on jechał, ze mną czy beze mnie, więc po co płacić – kończą.

Trzeba pogadać

Na dzień dzisiejszy fakty są następujące. Za miesiąc, 2 września w szkołach podstawowych w Ostródzie na rozpoczęciu roku zjawi się znów kilkuset uczniów z gminy, którym edukację zapewniać i finansować będą ostródzcy podatnicy. 278 dzieci, bo tyle było ich w poprzednim roku szkolnym, to – nie przymierzając – 10 klas. 10 dodatkowych klas, którymi zająć muszą się władze miasta. 10 mniej klas, którymi nie muszą zajmować się władze gminy.

Do sprawy będziemy wracać, zwłaszcza, że po tym co usłyszeliśmy w rozmowie z wójtem, temat wygląda bardzo rozwojowo. W międzyczasie zaś apelujemy do władz Ostródy i gminy o to, by usiąść przy wspólnym stole i spróbować wypracować kompromis. Uciekanie od tematu i unikanie odpowiedzialności jeszcze nigdy niczego dobrego nie przyniosło.

(red.)

Temat poruszaliśmy tu: Ostródzianie płacą za to miliony...i tu: Gdzie kończy się miasto, a zaczyna gmina?

REKLAMA