Ta historia przypomina scenariusz słynnej polskiej komedii VINCI. Tam, żeby ukraść „Damę z gronostajem„, trzeba było wykonać wierną kopię tego obrazu. Okazuje się, że część tej historii została zrealizowana w przypadku innego narodowego skarbu malarstwa. Do regionalnej placówki muzealnej w Stębarku trafiła „prawie” wierna kopia obrazu Jana Matejki „Bitwa pod Grunwaldem„. Autorem kopii jest Ireneusz Rolewski, absolwent łódzkiej ASP. Niebawem prezentacja, na którą zapraszamy.
Turyści pytali gdzie wisi dzieło Jana Matejki?
Na to pytanie odpowiedź jest prosta. Dzieło, które jest wizją artystyczną Bitwy pod Grunwaldem jest zabezpieczone w Muzeum Narodowym w Warszawie. Nie jest ono wypożyczane do innych placówek. W zamian pojawiła się zgoda na wykonanie kopii obrazu Jana Matejki. Tego zadania podjął się Ireneusz Rolewski. Praca nad kopią zajęła mu 620 dni. To tyle ile oryginał malował Matejko. Teraz muzealnikom z Grunwaldu udało się dokonać niemożliwego, czyli ściągnąć namalowaną kopię do placówki regionalnej.
Turyści bardzo często nas pytali, gdzie mamy obraz Matejki. Teraz go mamy w formie kopii. Co ciekawe, ta jest większa od oryginału, nieco. Faktycznie jest wyższa o 13 centymetrów. Autor wykonał kawał dobrej roboty. Kopia jest wspaniale wykonana, to jest majstersztyk. Coś niesamowitego. Rolewski idealnie odwzorował to co malował Matejko. Pierwowzór był malowany jako etos, ku pokrzepieniu serc. My historycy traktujemy to dzieło z powagą, ale musimy powiedzieć, że jest niezgodne z historią. To między innymi włócznia świętego Maurycego. Zwróćmy uwagę, że połowę rycerzy nie ma w ogóle zbroi na tym obrazie. W ogóle nie ma tam krwi, także tutaj bardzo fajnie możemy pokazywać tę scenę dzieciom. Mówi Jarosław Malecki z muzeum Bitwy pod Grunwaldem.

Mozolna praca jeszcze do wykonania
Prezentacja kopii obrazu odbędzie się 30 listopada o godzinie 14 w muzeum bitwy od Grunwaldem. Do tego czasu muzealnicy wspólnie z autorem przygotowują obraz do oglądania. Nasza „bitwa” ma 10 metrów szerokości i prawie 4,5 metra wysokości. Płótno musi zostać odpowiednio naciągnięte. Dodaje Jarosław Malecki.
W całą procedurę wieszania obrazu jest zaangażowanych 12 osób. Rozwinęliśmy go z bębna i zawiesiliśmy na krośnie. Teraz jest rozprostowywany. Płótno będzie kilkukrotnie naciągane przez samego autora. Dopiero później jest założenie ramy. Na koniec odpowiednie oświetlenie i możemy się napawać tym dziełem u nas!



W dniu prezentacji obrazu obejrzymy go za darmo. Po tym czasie będziemy musieli kupić bilet wstępu na wystawę czasową. To nie koniec. W dzień prezentacji 30 listopada oprócz „Bitwy pod Grunwaldem” w regionalnym muzeum zobaczycie też 9. edycję gali Pełnokontaktowych Walk Rycerskich.
