Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Inwestycje/Biznes

Śmieciowy galimatias. Czyli, ile wytrzyma mieszkaniec Ostródy?

Bez przełomu podczas dzisiejszego (29.10) walnego zgromadzenia Związku Gmin „Czyste Środowisko”. Samorządowcy z 19 zrzeszonych gmin dyskutowali o opłacie za wywóz odpadów, a także sposobie jej rozliczania. Było dynamicznie, głośno, ale dla nas mieszkańców mało optymistycznie. Choć ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła to niewykluczone, że przed Wigilią odbierzemy listy z informacją o podwyżce.

Przyczajony tygrys, ukryty smok, czyli dosadny Dąbrowski, milczący Fijas

Na początku walnego zgromadzenia o głos poproszono wiceprzewodniczącego Czystego Środowiska, Przemysława Perrauda. Ten przedstawił 3 wyjścia z sytuacji, bo obecna stawka 29 złotych za mieszkańca nie pokrywa kosztów gospodarki odpadami.

Pierwszy wariant to pozostanie przy obecnym stanie i podwyżka do 36 złotych. Drugą drogą jest rozliczanie od zużytej wody. Trzeci system to system tak zwany warszawski, czyli od metrażu lokali i różnicowanie względem domków jednorodzinnych. Moja propozycja jest taka. Zostańmy przy obecnym systemie i wprowadźmy podwyżkę na rok 2025. Po tym niezwłocznie rozpoczniemy prace nad systemem abonamentowym, czyli naliczanie stawki od zabudowy i różnicowanie jej w zależności od domu czy mieszkania w bloku.

To oznaczałoby, że od stycznia 2025 roku zapłacimy 36 złotych za każdą osobę w gospodarstwie domowym. Wzrost stawki wyniesie 24% rok do roku. Obecna opłata obowiązuje od stycznia tego roku. Problem w tym, że niektórzy delegaci mówią o hipokryzji. Już rok temu mówiło się, że opłata 29 złotych za osobę nie wystarczy na pokrycie kosztów. Ówczesna podwyżka była przedwyborczym kompromisem. Część samorządowców zgadzała się na podwyżkę „byleby była dwójka z przodu”. Jest już po wyborach, a piwo nawarzone w ubiegłym roku trzeba wypić.

Głos w obronie mieszkańców Ostródy zabrał burmistrz Rafał Dąbrowski.

Musimy rozważyć zmianę systemu naliczania opłat, żeby wyeliminować szarą strefę. Pytanie, czy dociągnęlibyśmy do tego czasu ze stawką z tego roku? To trochę tak jak z remontem, że załatam coś na chwilę, a okaże się, że to będzie 10 lat obowiązywać. To może sprawić, że postęp prac nad zmianami systemu uległby znaczącemu spowolnieniu, a nawet nie dojść do skutku. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że system warszawski pod kątem realnego kosztu odbioru jest najbardziej sprawiedliwy. Wprowadzanie rozwiązania tymczasowego (podwyżki do 36 złotych) może spowodować, że to stanie się ono docelowe. Taka podwyżka o 7 złotych za osobę to w teorii niedużo, ale dla wielu rodzin to będzie kwota naprawdę wysoka w skali roku. Jak najdłużej powinniśmy utrzymać stawki bieżące.

Wydawać by się mogło, że następnym głosem w dyskusji będzie stanowisko doświadczonego samorządowca, wójta gminy wiejskiej Ostróda Bogusława Fijasa. Ten samorządowiec był jednak milczał. Nie zabrał głosu przez całe walne zgromadzenie, a przypomnijmy, że jest przewodniczący Związku Gmin Czyste Środowisko. Czyżby wiedział, że dyskusja nie ma sensu i podwyżka do 36 złotych za osobę już stała się faktem? Tego spróbujemy się w najbliższych dniach dowiedzieć.

Czyste Środowisko na sporym minusie

Wróćmy do tego, że obecna stawka nie pokrywa kosztów gospodarki odpadami w Związku. Przemysław Perraud podał bardzo niepokojące dane. Czyste Środowisko wymaga pilnej finansowej kroplówki.

Mamy kalkulację na 36 złotych. Jeśli tego nie wprowadzimy – to jest nierealne! Związek Gmin miesięcznie będzie tracić 1 milion 275 tysięcy złotych. Po prostu obecna stawka jest niewystarczająca do pokrycia kosztów. Związek Gmin już na dzień dzisiejszy nie ma płynności finansowej. Posiłkujemy się kredytem obrotowym. Do końca roku trzeba go spłacić. Z tym jeszcze damy sobie radę. Rok temu wskazywałem, że 29 złotych będzie niewystarczające i doszliśmy do ściany.

To pokazuje, że samorządowcy żyli wówczas kampanią wyborczą i swoim wizerunkiem, a nie realnymi potrzebami Czystego Środowiska. Ponownie poddano na walnym zgromadzeniu sens istnienia Związku. Jeśli ze „Śmieciowej Unii” wystąpi Ostróda i Iława to tego tworu po prostu nie ma. O zdanie zapytaliśmy burmistrza Iławy, Dawida Kopaczewskiego.

Na początku trzeba powiedzieć, że żadna z proponowanych metod nie jest idealna. Dla mnie najważniejsze jest wprowadzenie systemu, który wyeliminuje szarą strefę. Ci, którzy oszukują system, oszukują uczciwie płacących. W Iławie brakuje około 2-3 tysięcy deklaracji i tyle osób nie płaci. Rozsądny jest system od wody. Cenie sobie solidaryzm, ale nie w tym przypadku. Mieszkańcy Iławy i Ostródy płacą za śmieci więcej niż powinni kosztem innych gmin. Nie wykluczam żadnej decyzji, ale oczekuję, że związek wyliczy koszty dla każdego samorządu. – Czyli w myśl zasady wspólna administracja, ale oddzielna śmieciarka? – Tak! Iława powinna płacić za siebie, a kolejne gminy za siebie. To będzie najbardziej uczciwe. Jeśli gmina z uwagi na okoliczności, chociażby na kilometry, które muszą przejechać śmieciarki zapłaci więcej, to powinni zapłacić więcej. Wówczas mieszkańcy będą przekonani o sprawiedliwości opłaty. Jest to do policzenia. Śmieciarki mają GPSy.

Na dwa istotne aspekty tej ostródzko-iławskiej propozycji zwrócił uwagę burmistrz Dąbrowski, wskazując, że:

Będzie to też rozwiązanie szczególnie dobre dla rodzin wielodzietnych – niezależnie od ich miejsca zamieszkania. Dodatkowo ten sposób rozliczania może znacząco uszczelnić – dziś mający wiele luk – system opłat za śmieci.

Dogrywka będzie w listopadzie

W listopadzie odbędzie się kolejne spotkanie, czyli dogrywka. Co się stanie, jeśli Iława i Ostróda „zagrają na rzuty karne” i zdecydują się wyjść z systemu Czystego Środowiska? Alternatywą może być wywóz śmieci do spalarni w Olsztynie. Przewidujemy, że firmy posiadające śmieciarki będą rywalizować o przetarg organizowany przez te dwa największe samorządy. Jest to jednak opcja „atomowa”. Im dłużej przyglądaliśmy się obradom i wręcz poniżającemu dla iławian i ostródzian brakowi zrozumienia dla prezentowanych argumentów, tym bardziej wydaje się, że w tym gronie konwenanse i rzeczowe dyskusje trzeba odłożyć na bok, ustępując miejsca argumentom siły.

Do tematu powrócimy niebawem.