Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Ludzie

ŚWIAT W KORONIE. JAK RADZI SOBIE Z EPIDEMIĄ?

Koronawirus. Epidemia. Kryzys. Bezrobocie. Maseczki. Ekonomia. Przyszłość. Strach. Słowa odmieniane w ostatnich miesiącach przez wszystkie przypadki. Wyjątkowość sytuacji, w której się znaleźliśmy, można odczuć między innymi przez to, że jest ona globalna, dotyka wszystkich, niemalże bez wyjątków. Nie ma znaczenia szerokość geograficzna, zasobność portfela czy wiek. Czy jesteś prezesem międzynarodowej firmy czy animatorem na maleńkiej oceanicznej wyspie, księgowym w Nowej Zelandii czy nurkiem na Szetlandach, musisz odnaleźć się w nowej rzeczywistości tak jak reszta świata.

Świata, który, paradoksalnie, jeszcze nigdy nie był tak mały i tak duży jednocześnie. Nie możesz wyjechać do sąsiedniego miasta by spotkać się ze znajomymi, ale ktoś kompletnie obcy kilkanaście tysięcy kilometrów dalej ma niemal dokładnie te same bolączki co ty.

A jak to wygląda w praktyce?

Postanowiłem zadać 5 tych samych pytań moim znajomym i przyjaciołom z różnych zakątków świata. Odpowiedzi zbierałem między 25 a 30 kwietnia. Wszystkie odpowiedzi zostały przetłumaczone z języka angielskiego jak najbardziej wiernie, by spróbować oddać „klimat” i nastrój pytanego

Pytania:

  1. Podaj, proszę, swoje imię, wiek, kraj i to, czym się zajmujesz.

  2. Jak wygląda życie w Twoim kraju w związku z koronawirusem? Jakie restrykcje są najtrudniejsze do zniesienia? Co zmieniło się w Twoim życiu?

  3. Jak myślisz, czy Twój kraj radzi sobie dobrze z epidemią?

  4. Co zmieni się w Twoim kraju, na świecie po epidemii?

  5. Z powodu epidemii najbardziej brakuje mi…

Zapraszam na wycieczkę po czterech kontynentach!

ALEX, Hiszpania/Wielka Brytania

  1. Alex Head, 42 lata, szef kuchni, Hiszpania

  1. Myślę, że jestem w dość wyjątkowej sytuacji, ponieważ mieszkam w Hiszpanii i pracuję na Gibraltarze, codziennie przekraczałem granicę, aby pracować w wysokiej klasy restauracji w marinie po zachodniej stronie Gibraltaru. Hiszpania wprowadziła jedne z najsurowszych przepisów izolacyjnych w całej Europie, zezwalając wyjścia jedynie na niezbędne zakupy lub ze względów medycznych, lub na wizytę w banku. Nie są dozwolone żadne wycieczki na świeżym powietrzu dla dorosłych i dzieci.

Gibraltar mniej więcej podążył za Wielką Brytanią, przestrzegając tych samych zasad, ale pozwalając na godzinę zajęć na świeżym powietrzu dziennie, unikając spotkań więcej niż dwóch osób.

Wydaje się, że to niewielka różnica, ale mogę powiedzieć, że różnica w atmosferze w obu krajach jest ogromna! Tak naprawdę to nie mogę powiedzieć, że moje życie jest zupełnie inne po zamknięciu… Na co dzień mieszkam sam i robię to już od dobrych kilku lat, więc poza tym, że nie chodzę do pracy pięć dni w tygodniu i muszę czekać w kolejce na zewnątrz, żeby odwiedzić supermarket, mniej więcej jest tak samo.

  1. Mimo tego, że przepisy dotyczące stanu wyjątkowego w Hiszpanii są bardzo surowe i restrykcyjne, wydaje się, że kraj uniknął przekroczenia krytycznego poziomu służby zdrowia i szpitali, a po 6 tygodniach przestrzegania tych surowych zasad liczba osób chorych spada, zaś rząd zaczyna rozluźniać niektóre zasady. Od końca kwietnia na przykład dzieci mogą ćwiczyć na zewnątrz przez 30 minut dziennie. Tylko czas pokaże, czy te surowe reguły były naprawdę potrzebne, czy też były przesadą.

  1. Region Andaluzji w Hiszpanii jest praktycznie całkowicie zależny od turystyki, a obecnie ma zamknięte hotele i restauracje oraz odwołane loty, nie przypływają tu też statki wycieczkowe. Muszę powiedzieć, że bardzo martwię się o przyszłość mimo tego, że pracuję na Gibraltarze, który też jest miejscem mocno zależnym od turystyki, może z kilkoma wyjątkami polegającymi na usługach finansowych. Ogromny na Gibraltarze przemysł gier hazardowych i zakładów on-line także będzie bardzo mocno uderzony. Mam nadzieję, że te firmy wkrótce wrócą i odzyskają siły, a świat zacznie przypominać ten sprzed epidemii. Jestem optymistą i mocno w to wierzę!

  1. Muszę powiedzieć, że rzeczami, za którymi najbardziej tęsknię, są ludzie i sport na żywo. Chociaż na co dzień możemy narzekać, że muszę iść do pracy, to właśnie praca naprawdę utrzymuje nas na ziemi i zapewnia rzeczy takie jak koleżeństwo, interakcje społeczne i przyjaźń, nawet dla najbardziej zatwardziałych mizantropów!

Kocham piłkę nożną i golfa, epidemia byłaby znacznie łatwiejsza z odrobiną Premier League lub oszałamiającymi kolorami pól golfowych turnieju mistrzów w Auguście. Tęsknię za tymi rzeczami, ale bledną one w porównaniu z tym, jak tęsknię za moją dziewczyną, która mieszka tylko 30 minut jazdy ode mnie, a nie widziałem jej od 6 tygodni!

Alex

ELLIOT, Francja

  1. Elliot Schupak, 28 lat, Dyrektor na Europę w firmie Defimedica, Francja

  1. Można powiedzieć, że głównym czynnikiem, który zmienił moje życie jest dystans społeczny. Fakt, że nie wolno nam wychodzić dłużej niż na jedną godzinę dziennie, to że potrzebujemy papieru wyjaśniającego, dlaczego nas nie ma, to ogromne zmiany w naszym zwykłym życiu w porównaniu do tego sprzed trzech miesięcy. Rozumiem powody sanitarne, dla których takie środki zostały podjęte, ale będą one miały ogromny wpływ zarówno na aspekt społeczny, jak i ekonomiczny. Bardziej martwię się o to co będzie po zakończeniu epidemii niż o to, co jest teraz. To, co zmieniło się w moim życiu najbardziej to przede wszystkim fakt, że prawie nie ma życia towarzyskiego.

  1. Szczerze mówiąc, myślę, że niewiele krajów ma się dobrze, może poza Niemcami. Reszta krajów praktycznie robi to samo. Tym, co Francja źle zrobiła jest brak przejrzystości w odniesieniu do takich tematów jak maski na twarz. Na początku rząd powiedział, że nie jest to konieczne, a teraz zaczyna mówić, że noszenie jest obowiązkowe. Sprawia to, że ​​rząd wygląda jak kłamcy lub ludzie niekompetentni. Wydaje mi się, że rząd stracił bardzo wiele, jeśli chodzi o zaufanie wśród ludzi podczas tej sytuacji.

  1. Francja będzie musiała zrestrukturyzować biurokrację szpitalną, która dziś mocno przeszkadza w prawidłowym funkcjonowaniu. Myślę, że ludzie będą lepiej rozumieli to, w jaki sposób trzeba dbać o higienę, mycie rąk. Musimy pamiętać, że będziemy żyli z lękiem przed wirusem przez co najmniej kolejny rok. W tym czasie środki ochronne będą musiały dalej funkcjonować, możemy na jakiś czas zapomnieć o podawaniu sobie rąk. Być może międzynarodowe podróże służbowe zostaną ograniczone, a firmy będą priorytetowo traktować wideokonferencje. Wiele sektorów gospodarki ucierpi przez co najmniej rok, najmocniej takie jak restauracje, bary, hotele, linie lotnicze – są to sektory, które będą musiały ewoluować lub mocno się zmienić w nadchodzącym roku. Muszę powiedzieć, że najbardziej obawiam się dzisiaj wpływu gospodarczego, jaki ten kryzys wywrze w nadchodzących miesiącach. Niektórzy mówią, że ten kryzys będzie trzy razy gorszy od tego z 2008 roku.

  1. Tęsknię za pójściem do restauracji lub na siłownię bez obawy o jakiekolwiek ryzyko. I tęsknię za podróżowaniem, a miałem tych podróży – zwłaszcza służbowych – dużo, tęsknię za odwiedzaniem przyjaciół, które było takie proste kilka miesięcy temu, a teraz jest prawie niemożliwe. Niemal niemożliwe jest przejść więcej niż 1 kilometr od domu. Miejmy nadzieję, że nauka znajdzie najlepsze rozwiązanie tak szybko, jak to możliwe, a następnie nasi politycy wykorzystają to całe wydarzenie, ten kryzys, aby nas zjednoczyć, a nie podzielić.

Elliot

MAURICIO, Meksyk

  1. Mauricio Gonzalez Balut, 48 lat, lekarz ortodonta, Meksyk

  1. Życie zwalnia, ale nie do końca, rząd nie nałożył wystarczających ograniczeń i kar, jeśli nie przestrzegasz kwarantanny, a tak żyje 80% populacji w Meksyku. Ludzie żyją tu z dnia na dzień, nie mogąc pozwolić sobie na niepracowanie dłużej niż przez tydzień. Na pchlich targach jest wiele osób, a na ulicach krąży wiele samochodów

  1. Nie, mój kraj nie ma się dobrze, ponieważ teraz rządzą nami socjaliści. Prywatne firmy krajowe dostają wiele ograniczeń i pomimo koronawirusa nadal muszą płacić podatki, chociaż nie produkują, a także muszą płacić swoim pracownikom pełne pensje, a rząd wciąż nie opracował realnego planu awaryjnego, który obejmowałby nie tylko działania związane z samą epidemią, ale i z tym, co będzie działo się później z naszą gospodarką.

  1. Myślę, że wszystko się zmieni, sposób, w jaki ludzie prowadzą interesy, w jaki działają organizacje zdrowia, zmienią się też nasze miejsca pracy. Mam także nadzieję, że szkoły podstawowe i edukacja w ogóle się zmienią, ponieważ wszystko ewoluowało wraz z rozwojem technologii i komunikacji, ale nie szkolnictwo. Również elementarne programy akademickie muszą się zmienić, ponieważ teraz, bez względu na to, czym się zajmują, w szkołach od przedszkola do liceum, możesz mieć wszystko na tablecie lub telefonie z Androidem. Ludzie, którzy chcą mieć dzieci w lepszych, prywatnych szkołach muszą dużo płacić. Ponadto myślę, że dzięki rewolucji ekologicznej nie będziemy już musieli drukować książek.

  1. Brakuje mi chodzenia z rodziną do restauracji, wyjazdów na wakacje, a także prostych wyjść do baru z żoną i przyjaciółmi lub na stadion piłkarski. Tęsknię też za wykładami na uniwersytecie, a także wyjazdami do innych krajów, gdzie często daję wykłady.

    Mauricio

MARK, Niemcy

  1. Nazywam się Mark Stephen Pace, mam 56 lat. Urodziłem się i dorastałem na Malcie, ale od 21 roku życia mieszkam w Niemczech. Jestem dyrektorem generalnym najstarszej firmy z branży stomatologicznej na świecie, zatrudniającej 500 osób w Niemczech i kolejne 100 w naszych filiach w 9 krajach na całym świecie.

  1. Życie w Niemczech prawie się zatrzymało. Miasta, miasteczka, wsie, drogi, autostrady, hotele, restauracje są puste. Ludzie w większości trzymają się swoich domów i trzymają się z daleka od siebie. Wydarzenia wszelkiego rodzaju, takie jak festiwale, spotkania, msze kościelne, a nawet demonstracje całkowicie ustały. Ludzie unikają chodzenia do lekarza, dentysty, szpitali. Ludzie nie mogą się spotykać i gromadzić.

W ciągu najbliższych tygodni miałem dużo podróżować, ale od początku marca nie jest to już możliwe. To nie jest dobre dla biznesu. Trudność w kontaktach z partnerami biznesowymi jest duża, a korzystanie z wideokonferencji nie rekompensuje osobistych relacji, które stale pielęgnujemy. Oczywiście tęsknię też za odwiedzaniem innych krajów i kontaktami z innymi kulturami!

Życie stało się znacznie mniej towarzyskie. Żaden człowiek nie jest wyspą i ta zmiana jest trudna dla większości ludzi.

  1. Myślę, że liczba infekcji, liczba ofiar śmiertelnych i liczba wyleczonych pacjentów z COVID-19 dowodzi, że Niemcy mają się bardzo dobrze. Większość ludzi przestrzega twardych zasad i ta dyscyplina ratuje życie. Przywództwo polityczne jest doskonałe, naukowo uzasadnione, zrównoważone ekonomicznie, choć trudne dla wszystkich. Jest niepopulistyczne oraz wysoce profesjonalne. I wreszcie nasz doskonały system opieki medycznej, który zawsze istniał na wszystkich poziomach społeczeństwa, okazuje się być jednym z najlepszych dostępnych systemów na świecie.

  1. Mam nadzieję, że większa uwaga zostanie zwrócona na higienę – ale bez zbytniej presji regulacyjnej. Szybkie systemy telefonii komórkowej, szybki dostęp do Internetu wszędzie są niezwykle ważne w pracy mobilnej i biurach domowych. Elastyczność pracy może stać się większa, ponieważ wiele firm zostało zmuszonych do wprowadzenia pracy w domu. A przede wszystkim – mam nadzieję, że opieka medyczna poprawi się we wszystkich krajach na całym świecie. Poprawa systemów opieki zdrowotnej powinna mieć najwyższy priorytet dla każdego kraju na Ziemi.

  1. Najbardziej tęsknię za spotkaniami z rodziną i przyjaciółmi, tym, że mogliśmy odwiedzać się nawzajem, razem wychodzić, cieszyć się dobrym jedzeniem i napojami, rozmawiać i komunikować się osobiście i gdziekolwiek. To właśnie jest dla mnie to, czym jest jakość życia!

    Mark

FORTUNATO, Wyspy Zielonego Przylądka

  1. Fortunato Almeida, 26 lat, artysta turystyczny, Wyspy Zielonego Przylądka

  1. 20 marca potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa na Wyspach, konkretnie na wyspie Boavista, tymczasem nasz kraj składa się z dziesięciu wysp, z czego na jednej nie ma ludzi. Od tego czasu sytuacja się zmieniła, ponieważ wiele firm zamknęło się całkowicie. Ja na przykład pracuję w hotelu i w tej chwili jestem w domu, ponieważ wszystkie hotele w naszym kraju są zamknięte, jesteśmy totalnie uzależnieni od turystów. Nasze granice są zamknięte, jedynie żywność i lekarstwa mogą do nas przylecieć lub przypłynąć. Ja jestem w dobrej sytuacji, bo mój hotel wypłaca mi 70% pensji, ale wielu ludzi nie ma tego przywileju w tych trudnych czasach.

  1. Ciężko mówić mi o kraju, bo my jesteśmy w miarę niezależnymi dziesięcioma wyspami, oddalonymi od siebie o wiele kilometrów. W tej chwili wszystko jest zamknięte, więc liczba przypadków mocno nie wzrasta, mam nadzieję, że w skali całego roku to nie uderzy zbyt mocno w naszą gospodarkę.

  1. Wiele rzeczy się zmieni po epidemii, zarówno pozytywnie jak i negatywnie. Ludzie nauczą się cenić rzeczy, które uważali za mało interesujące, wiele osób będzie miało inne spojrzenie na świat. Może nawet nastąpić wzrost liczby miejsc pracy, bo wiele osób skorzysta z okazji w swoim życiu do nauczenia się czegoś nowego.

  1. Wierzę w lepszą przyszłość, w to, że jak już epidemia się skończy, to wszyscy po prostu wrócimy do robienia tego, co lubimy najbardziej!

Fortunato

DANIEL, Nowa Zelandia

  1. Daniel Miller, 47 lat, księgowy, Nowa Zelandia

  1. To były trzy pytania 😊

  1. Przez ostatnie 5-6 tygodni Nowa Zelandia żyje pod bardzo ścisłymi ograniczeniami. Zezwolono na otwarcie tylko niezbędnych firm. Definicja produktu niezbędnego jest raczej wąska, co oznacza, że ​​jedyne sklepy, które mogą być otwarte, to supermarkety i apteki. Małe sklepy, w których pracują rzeźnicy, piekarze a także zielone sklepy spożywcze oferujące zdrową żywność, nie są otwarte. Zakupy on-line zostały również ograniczone do tej samej definicji dobra podstawowego. Produkcja żywności jest w stanie kontynuować działalność, a ponieważ jest to tak duża część gospodarki Nowej Zelandii, kraj nie zatrzymał się całkowicie.

  2. Ponieważ sport i aktywne hobby są dużą częścią życia wielu Nowozelandczyków, niemożność wychodzenia na łódki, łowienia ryb, polowania lub uprawiania poszczególnych sportów jest najbardziej uciążliwa. Chociaż wszyscy rozumiemy i akceptujemy, dlaczego nie możemy znajdować się w bliskiej odległości od innych, o wiele trudniej jest zrozumieć nam, dlaczego nie wolno siedzieć samotnie nad rzeką i łowić ryb?

  3. Moje życie zawodowe zmieniło się w największym stopniu. Ponieważ większość informacji potrzebnych do mojej pracy jest dostępna i przesyłana elektronicznie, mogę kontynuować pracę, o ile pracuję z domu. W ten sposób moje życie zmieniło się podobnie, jak życie wielu osób na całym świecie. Ciekawie będzie zobaczyć, ilu z nas wróci do biura, gdy minie kryzys.

  1. Nikt nie ma pełnej wiedzy o wirusie, sposobie jego przenoszenia, wpływie na różnych ludzi ani o tym, jak najlepiej walczyć z jego rozprzestrzenianiem się. Tylko czas da nam odpowiedzi, jak najlepiej poradzić sobie z obecną sytuacją. Sytuacja w Nowej Zelandii jest inna niż w większości krajów, ponieważ mamy stosunkowo niewielką populację i jesteśmy fizycznie oddaleni od jakiegokolwiek innego kraju. Istnieje nadzieja, że ​​przy obecnych restrykcyjnych ograniczeniach, a następnie rygorystycznym programie do testowania i śledzenia, Nowa Zelandia może być wolna od wirusów. Jeśli tak się stanie, ograniczenia mogą być jednymi z najbardziej rozluźnionych w dowolnym miejscu na świecie. Obserwując obecną liczbę nowych infekcji, wygląda na to, że takie podejście może nam tutaj pomóc.

  1. Największą zmianą dla Nowej Zelandii w perspektywie krótko- i średnioterminowej jest turystyka międzynarodowa. Ponieważ 3 miliony zagranicznych turystów odwiedza rocznie kraj o populacji 5 milionów, utrata tej części naszej gospodarki miałaby ogromny wpływ na wiele istnień ludzkich, zmieniłaby całą społeczność w całym kraju. Zmieni się sposób prowadzenia spotkań biznesowych i lekcji szkolnych, dzielenia się informacjami, sposoby robienia zakupów. Dopiero teraz widać to, jak bardzo zwróciliśmy się ku technologii, jak zmieniły się nasze nawyki w ciągu tych kilku tygodni. Byłoby zaskakujące, gdyby wszystko wróciło do tego, co robiono wcześniej.

  1. We wtorek zniesione zostały pewne ograniczenia, co oznacza, że ​​będę mógł odwiedzić moje lokalne pole golfowe i grać. Trzeba oczywiście zachować dystans społeczny, jednak mój poziom golfa oznacza, że zwykle i tak gram sam. Niektóre rzeczy się nie zmieniają

    Daniel

MARK, Szetlandy (Wielka Brytania)

  1. Nazywam się Mark Davies, urodziłem się w Południowej Walii w Wielkiej Brytanii, ale teraz mieszkam na Szetlandach. Mam 55 lat. Zaczynałem jako nauczyciel, 30 lat spędziłem jako nurek komercyjny w akwakulturze, przemyśle naftowym i budownictwie. Jestem teraz trenerem i instruktorem BHP pracującym między Szetlandami i Norwegią.

  1. To są bardzo dziwne czasy dla nas wszystkich. Wszyscy toczymy wojnę z niewidzialnym wrogiem. Brak interakcji społecznych i brak poruszających się osób jest niesamowicie przytłaczający, ale najważniejsze jest, aby chronić siebie nawzajem, chronić nasz personel szpitalny i kluczowych pracowników.

  1. Uważam, że ludzie w Wielkiej Brytanii ogólnie zachowują się bardzo dobrze, trzymając dystans społeczny, będąc uprzejmi i dbając o siebie. Mam nadzieję i modlę się o to, aby to się utrzymało, abyśmy za wcześnie nie zaczęli wchodzić w interakcje. Nasz NHS (National Health Service, odpowiednik polskiego NFZ) wykonuje niesamowitą robotę.

  1. Przez długi czas będzie utrzymywał się ogromny, negatywny efekt ekonomiczny. Będą też różnice w sposobie interakcji. Świat będzie inny przez bardzo długi czas. Tragiczna utrata tak wielu żyć dotknie nas wszystkich, zgodnie z sentencją: „śmierć każdego człowieka mnie umniejsza”.

  1. To, czego mi najbardziej brakuje, to brak możliwości zobaczenia i przytulenia naszych dzieci. Ojcowie zarówno moi jak i mojej żony żyją w izolacji, mają około 80 lat. Mój ojciec mieszka w Południowej Walii a mój teść na Wyspach Orkney. To boli. Brakuje mi możliwości podróżowania. Przegapiłem ślub w Czechach (jest on przełożony) i pogrzeb drogiego przyjaciela w Saskatchewan w Kanadzie.

    Mark

SERGEY, Rosja

  1. Sergey Karastelev, 35 lat, Business Development Manager, Rosja

  1. Rosja wprowadziła teraz tryb „wysokiego alarmu”. To nie jest tryb awaryjny czy stan wyjątkowy. Najwyraźniej nasz rząd uważa, że sytuacja nie jest taka zła. Istnieje jednak wiele ograniczeń. Łatwiej jest powiedzieć, co jest dozwolone. Więc w Moskwie, gdzie mieszkam, bez karty wstępu możesz iść do apteki lub sklepu, nie dalej niż 100 metrów od domu. Ponadto w pobliżu domu możesz chodzić z psem, jeśli go masz. We wszystkich innych przypadkach konieczne jest wydanie elektronicznej przepustki cyfrowej.

Moim zdaniem najbardziej uciążliwe są problemy w gospodarce. Pomimo dekretu Władimira Putina o zachowaniu płac w okresie kwarantanny, około 50% ludności kraju straciło część wynagrodzenia lub zostało wysłanych na „wakacje”. W niektórych regionach odbywały się wiece przeciwko reżimowi izolacji. Głównym powodem był spadek dochodów obywateli. Pomoc ze strony państwa nie jest jeszcze namacalna.

Drugim przygnębiającym problemem są problemy społeczne. Obecnie mamy mniej jakiejkolwiek komunikacji między sobą. Moja firma również znajduje się pod presją, ale dostosowujemy się. Co do pozytywnych zmian, osobiście zacząłem więcej spać, gotować jedzenie w domu i częściej też ćwiczę.

  1. Czy radzimy sobie z wirusem? Mogę oceniać informacje tylko z oficjalnych wiadomości. Wiadomości w telewizji mówią, że radzimy sobie dobrze. Najbardziej boję się konsekwencji ekonomicznych. Mam tutaj pewne obawy, ale nie chcę być pesymistą i jeszcze ich nie wyrażę.

  1. O tym można by mówić godzinami. Słyszałem różne punkty widzenia, w tym teorię spiskową pod tytułem „wszczepienie mikroczipów za postacią szczepionki przeciwko koronawirusowi dla populacji całej planety”. Mam nadzieję, że to nieprawda. Myślę, że czekamy na globalny trend popularyzacji aseptyki (zapobieganie SARS i innym chorobom). Pomoże to przyspieszyć rozwój technologii cyfrowych, zwłaszcza w kierunku zdalnych usług on-line.

  1. Teraz naprawdę chciałbym pojechać na wakacje na Bali, ale rozumiem, że to niemożliwe. Najbardziej bolesne dla mnie jest ograniczenie osobistej komunikacji z rodziną i bliskimi przyjaciółmi, a także ograniczenie możliwości podróżowania.\

    Sergey

    Rafał Dąbrowski