11 miesięcy spędzi za kratami za nieudzielenie pomocy

Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Kronika 112

Tragiczny wypadek w Piławkach: Sąd wydał wyrok w sprawie kierowcy który przejechał mężczyznę

11 miesięcy spędzi za kratami za nieudzielenie pomocy

Minął ponad rok od dramatycznych wydarzeń, które miały miejsce na drodze w Piławkach. 13 lutego 2025 roku przed sądem w Ostródzie zapadł wyrok w sprawie, która od początku wzbudzała kontrowersje i pozostawiała wiele pytań bez odpowiedzi. Wbrew początkowym doniesieniom, za wypadek nie odpowiadał kierowca, lecz pieszy, który w niejasnych okolicznościach znalazł się na jezdni. Wciąż istnieją wątpliwości co do przebiegu tamtej nocy, a niektóre pytania mogą nigdy nie doczekać się odpowiedzi.

Noc tragicznych wydarzeń

Do wypadku doszło w nocy 25 grudnia 2023 roku. Patrycjusz N. poruszał się drogą serwisową z Miłomłyna w kierunku Ostródy, kiedy wydarzyła się tragedia. Pierwsze doniesienia medialne sugerowały, że został potrącony przez kierowcę ciemnej skody, który nie zatrzymał się, aby udzielić pomocy, lecz zbiegł z miejsca zdarzenia. Policja rozpoczęła intensywne dochodzenie, które po kilku dniach doprowadziło do zidentyfikowania kierowcy – Krzysztofa Z. W tym czasie mężczyzna ukrywał się, co wzbudziło podejrzenia i wywołało oburzenie opinii publicznej.

Jednak wersja wydarzeń przedstawiona przez Krzysztofa Z. różniła się od oficjalnych przypuszczeń. Twierdził on, że wyjeżdżając z oświetlonego tunelu na ciemną drogę, nie zauważył leżącego na jezdni człowieka i nieświadomie po nim przejechał. Jak relacjonował, poczuł jedynie uderzenie, ale nie zdawał sobie sprawy, że potrącił osobę. Po chwili zawrócił, aby sprawdzić, co się stało, i w świetle reflektorów dostrzegł ciało. Podszedł bliżej, jednak – jak twierdzi – Patrycjusz N. już wtedy nie żył, a jego ciało było zimne.

Tunel pod trasą S7 w okolicy którego doszlo do zdarzenia

Najwięcej wątpliwości budziło pytanie, dlaczego Krzysztof Z. nie wezwał pomocy. Tłumaczył, że wpadł w panikę, był w szoku i nie mógł znaleźć telefonu. Mimo to zdołał zebrać fragmenty rozbitego reflektora i odjechać, pozostawiając poszkodowanego na drodze.

Nowe fakty w śledztwie

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, to ekspertyza biegłych ma potwierdzać, że pieszy znajdował się na jezdni jeszcze przed przejazdem skody. Kluczowa opinia specjalistów doprowadziła do zwolnienia Krzysztofa Z. z aresztu po kilku dniach. Mężczyzna jednak usłyszał zarzuty nieudzielenia pomocy oraz posiadania narkotyków, które znaleziono przy nim podczas przeszukania.

To jednak nie koniec jego kłopotów z prawem. W styczniu 2025 roku został ponownie zatrzymany przez policję – tym razem za brawurową ucieczkę samochodem, podczas której stwarzał poważne zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego. Jego rajd trasą szybkiego ruchu pod prąd tylko cudem nie skończył się tragicznie. Lekkomyślność i brak odpowiedzialności wywołały falę krytyki. Wyrok w tej sprawie jeszcze nie zapadł.

Decyzja sądu

Podczas rozprawy 13 lutego 2025 roku Krzysztof Z. nie przypominał już pewnego siebie człowieka, który jeszcze miesiąc wcześniej uciekał przed policją. Skruszony, bliski łez, przyznał się do zarzucanych mu czynów: nieudzielenia pomocy oraz posiadania narkotyków. Dobrowolnie poddał się karze.

Sąd skazał go na 11 miesięcy pozbawienia wolności oraz zobowiązał do zapłaty 10 tysięcy złotych na rzecz rodziny Patrycjusza N. Dla wielu osób wyrok ten jest pewnym zamknięciem sprawy, ale wciąż pozostaje pytanie – czy gdyby Krzysztof Z. postąpił inaczej tamtej nocy, losy tego tragicznego zdarzenia mogłyby potoczyć się inaczej?

Refleksja po wyroku

Choć decyzja sądu formalnie kończy postępowanie w tej sprawie, w opinii publicznej nadal pojawia się wiele pytań. Czy kara 11 miesięcy więzienia jest adekwatna do zachowania Krzysztofa Z.? Czy strach i panika mogą usprawiedliwiać fakt, że nie wezwał pomocy? A może już wtedy miał świadomość, że jego sytuacja jest poważna i próbował uniknąć odpowiedzialności?

Wypadek w Piławkach to tragiczne wydarzenie, które pokazuje, jak wiele czynników może wpłynąć na ludzkie życie. Być może nigdy nie poznamy wszystkich odpowiedzi, ale jedno jest pewne – każda decyzja, każda sekunda i każdy wybór mogą mieć nieodwracalne konsekwencje.