Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

KulturaSamorząd

ZBIERAMY OPINIE: Dni Ostródy – gdzie kończy się miasto, a zaczyna gmina?

Zbliżające się wielkimi krokami Dni Ostródy – jedna z najciekawiej zapowiadających się imprez tego lata – jeszcze się nie rozpoczęła, a już wywołuje wśród niektórych sporo kontrowersji. Główną osią sporu są bilety na to wydarzenie. Mieszkańcy miasta Ostróda zapłacą za nie o 65% mniej niż pozostali – w tym mieszkańcy gminy Ostróda. Z takiego obrotu spraw nie jest zadowolony wójt, Bogusław Fijas.

Dni Ostródy to jedna ze sztandarowych imprez nowego burmistrza Ostródy, Zbigniewa Michalaka. Podczas zapowiedzianych na ostatni weekend lipca koncertów wystąpią m.in. Kombi, Roksana Węgiel, Komodo czy Lao Che. Set lista wykonawców wygląda naprawdę imponująco, a poza samymi wydarzeniami muzycznymi organizatorzy z Urzędu Miasta zapewniają o mnóstwie atrakcji poza główną sceną ostródzkiego zamku i amfiteatru.

Wójt nie rozumie
Screen  www.telewizjamazury.pl.
Screen www.telewizjamazury.pl.

Wysiłek organizacyjny władz, dzięki któremu w Perle Mazur zagrają tak uznani artyści, nie przez wszystkich jest jednak doceniany. Formuła imprezy, w której głównym beneficjentem mają być mieszkańcy Ostródy, nie spodobała się m.in. wójtowi gminy Ostróda, Bogusławowi Fijasowi. – To dla mnie po prostu smutne i wręcz niewybaczalne, niezrozumiałe – grzmiał o niższych cenach biletów dla mieszkańców miasta w niedawnym materiale Telewizji Mazury wójt Fijas. Materiale, którego puentę można było wyczytać już w samym jego tytule: „Dni Ostródy taniej dla wybranych”. O sprawie postanowiliśmy porozmawiać z mieszkańcami miasta i gminy.

Bez politycznych układów

– Moim zdaniem tańsze bilety dla ostródzian to dobre rozwiązanie – mówi Pani Agata, ostródzianka. – To Dni Ostródy, nie gminy Ostróda, organizowane przez miasto, więc pozostaje tylko przyklasnąć burmistrzowi za to, że zdecydował się na tańsze bilety dla mieszkańców – dodaje.

– Niech wójt sam zorganizuje tak dużą imprezę, a nie teraz próbuje się ogrzać w świetle jupiterów – oznajmia Pan Marek. – Mieszkam w Ostródzie od ponad 20 lat, tutaj płacę podatki i bardzo dobrze, że jest w końcu ktoś, kto dba o interesy ostródzian a nie gra w partyjne i polityczne układziki – mówi.

A może… większa Ostróda?

– Nie mam problemu z tym, że zapłacę za koncerty więcej – dodaje z kolei Pani Agnieszka z Kajkowa. – Świadomie zdecydowałam się na wyprowadzkę pod miasto, mimo tego, że to w Ostródzie pracuję, do Ostródy chodzą moje dzieci do szkoły, w Ostródzie robię wszystkie większe zakupy i spotykam się z przyjaciółmi. Jestem mieszkanką gminy, gmina dostaje moje podatki, a nie miasto, więc to normalne, że za imprezy w mieście muszę płacić więcej – kończy.

– Pomysł z biletami jest lekko niefortunny, bo my na Wałdowie to ostródzianie, a nie mieszkańcy gminy – mówi Pan Józef z Wałdowa. – Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby w końcu przyłączyć Szafranki, Kajkowo, Wałdowo czy Lubajny w granice miasta – uważa. – To jest sztuczny podział, bo te miejscowości są praktycznie i tak „miejskie”, wszyscy moi sąsiedzi pracują i spędzają wolny czas w Ostródzie. Kto bardziej o nas zadba – ktoś, kto reprezentuje interesy miasta, czy ktoś, komu zależy najbardziej na Samborowie i Turznicy? Chcemy być ostródzianami, bo i ostródzianami się czujemy – dodaje.

Jak widać, zdania w tej sprawie są podzielone, jednak większość z naszych rozmówców zauważa, że podostródzkie miejscowości są zdecydowanie bardziej zżyte z miastem, niż z gminą. Dni Ostródy to święto muzyki, ale może stanie się przyczynkiem do tego, by wreszcie otwarcie porozmawiać o rzeczy – zdaje się – nieuniknionej: wyczekiwanym przez wielu i niezbędnym do rozwoju naszego regionu poszerzeniu granic Ostródy. Do tematu wrócimy.

Informacja o biletach na stronie miasta Ostródy

Comment here