Zdzisław Krzyszkowiak to honorowy obywatel Ostródy, dwukrotny mistrz Europy (5 i 10 km) ze Sztokholmu (1958), mistrz olimpijski z Rzymu (1960) w biegu z przeszkodami. To przede wszystkim postać, z której powinniśmy być dumni jako Ostródzianie. Wracamy do tematu, który wywołał wasze poruszenie. Chodzi o potajemnie zlikwidowaną wystawę w Muzeum w Ostródzie. Pamiątki wróciły do Krystyny Krzyszkowiak. Historia może mieć jednak swoje dobre zakończenie.
Zdzisław Krzyszkowiak zasługuje na szacunek. „Jeśli będzie taka wola, to pamiątki mogą wrócić do Ostródy”
W kwietniu tego roku informowaliśmy Was, że wystawa poświęcona Zdzisławowi Krzyszkowiakowi w Muzeum W Ostródzie została zlikwidowana. Pamiątki spakowano bez wiedzy rodziny do kartonów. Więcej na ten tematy przeczytacie tutaj:

Teraz rzeczy, które były wypożyczone, żeby utworzyć wystawę, wróciły do wdowy po Panu Zdzisławie, Krystynie Krzyszkowiak.
Cieszę się bardzo, że te rzeczy wróciły do rodziny. Jak przychodzi nowa miotła, to po swojemu zamiata. 3 lata była wystawa i było to uzgodnione. Po to było to tworzone przy dyrektorze muzeum (Adamie Marzewskim — przyp. red), żeby była rola edukacyjna. Żalu nie mam, ale to nie tak powinno być. – Mówi nam Krystyna Krzyszkowiak.

Wdowa przytacza spotkania z byłymi burmistrzami Ostródy: Olgierdem Dąbrowskim i Janem Nosewiczem.
Tata obecnego Pana burmistrza, który teraz jest, Olgierd Dąbrowski był bardzo dobrze wychowanym człowiekiem, ukierunkowanym na sport. Przyjeżdżał tutaj do mnie, (…) Był również Pan Nosewicz. Oni byli bardzo zainteresowani rozwojem sportu. Młodzi ludzie troszeczkę inaczej do tego podchodzą. Dla nich to sprawy często wizualne. Taka spychologia. Młodzi ludzie nie mają takich doświadczeń.

Ta skandaliczna sprawa może mieć jednak pozytywne zakończenie. Krystyna Krzyszkowiak zapowiada, że jeśli zostanie stworzone miejsce do edukacji sportowej na podstawie historii jej męża, Zdzisława Krzyszkowiaka to pamiątki ponownie przekaże.
Jak najbardziej przyklasnę. Niech się do mnie formalnie zwrócą, stworzą takie miejsce. Jeśli będzie taka wola, to pamiątki mogą wrócić do Ostródy. On (Zdzisław Krzyszkowiak) zawsze powtarzał, że tam zaczynał biegać, że to jego miasto. Promował i chwalił Ostródę, jeszcze jak była żelazna kurtyna i wyjeżdżał za granicę. Jeśli tak się stanie, to będziemy rozmawiać na nowo.

Skandalu z takim potraktowaniem honorowego obywatela Ostródy, Zdzisława Krzyszkowiaka już nie cofniemy. Władze Miasta powinny jednak stworzyć godne miejsce na eksponowanie pamiątek tak, żeby nowe pokolenia mogły wzorować się na tej charyzmatycznej postaci biegacza.




