W czwartek 5 grudnia tuż przed godziną 1:00 w nocy nasi czytelnicy zaalarmowali nas o malutkim koziołku, który z połamanymi tylnymi kończynami leżał przy drodze technicznej za Piławkami w stronę Miłomłyna.
Mimo obiecanej pomocy i kilkugodzinnego czekania ta nie nadeszła, więc, jako że była głęboka noc, nie chcąc zostawiać zwierzaka na pastwę losu postanowili zabrać go samochodem ze sobą.
Rano skontaktowaliśmy się z Ośrodkiem Rehabilitacji Zwierząt w Napromku, gdzie leśniczy Lech Serwotka powiedział, że przebadają zwierzaka i jeśli będzie możliwość, by mu pomóc, to postarają się go wyleczyć. Trzeba było jednak nieboraka tam dostarczyć. Nasi czytelnicy nie zastanawiając się ani chwili, postanowili przetransportować jelonka do Napromka.
Niestety ta historia nie ma happy endu. Choć kozioł dotarł do Ośrodka, po badaniach okazało się, ze oprócz połamanych tylnych nóg uszkodzony został także kręgosłup.
Jak powiedział nam leśniczy Lech Serwotka, opiekujący się zwierzętami w Ośrodku, stan zwierzęcia, najprawdopodobniej po wypadku komunikacyjnym, był bardzo ciężki i nie było już dla niego ratunku. Po kilku godzinach pobytu w Napromku odszedł. Choć może zabrzmi to brutalnie – jak to w przyrodzie bywa, stał się pożywieniem dla leczonych akurat w Napromku wilków.
Jak podkreślił w rozmowie z nami Lech Serwotka, nasi czytelnicy zachowali się wzorowo i choć cała historia nie zakończyła się dobrze, to należą im się pochwały. Nie zostawili zwierzaka na pastwę losu, by skonał przy drodze, tylko za wszelką cenę, nie bacząc na trudności, postanowili spróbować mu pomóc. Jak się okazało dla koziołka było już za późno.
Mimo to apelujemy, by nie przechodzić bądź nie przejeżdżać obojętnie w podobnej sytuacji. Temu zwierzęciu nie udało się już pomóc, jednak kolejnemu – kto wie. Dzięki waszej reakcji możecie uratować niewinnemu stworzeniu życie!