Rozpoczęła się rozbiórka pustostanu przy nabrzeżu Jeziora Drwęckiego. Wszystko wskazuje na to, że na zawsze pożegnamy ten obiekt wstydu i zażenowania, niechlubny punkt na mapie Ostródy, który od lat straszy mieszkańców i turystów. W najbliższych dniach budynek, z którego część miejscowych bezdomnych korzystała jak z meliny i noclegowni w jednym, ma zostać wyburzony, a cały okalający go teren doprowadzony do porządku.
Czekać musieliśmy na to bardzo długo. Już w 2011 roku portal www.ostrodaonline.pl w artykule “Ruina straszy nad jeziorem” o jego stanie donosił:
“Początek lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku to czas, kiedy po rozbiórce spichlerza, śmiało można powiedzieć zbrodni na historycznej architekturze Ostródy, pojawił się on. Budynek z założenia miał pełnić funkcje związane z obsługą turystyczną. Nie spełnił. Po wielu latach przestoju, stopniowej dewastacji dziś pełni zgoła odmienną od planowanej funkcję. Odstrasza zamiast przyciągać. Wnętrze pozbawione wszelkich materiałów, które można sprzedać w skupie złomu, brudne śmierdzące, pełne potłuczonego szkła i resztek stalowych elementów wystających z podłóg i ścian. Inne „atrakcje”, jakie można tam znaleźć z oczywistych powodów pominę. To odpychające miejsce upodobali sobie bezdomni, nadużywający alkoholu oraz dzieci i młodzież, nie tylko z pobliskich domów. O tym jak łatwo doznać urazu przekonał się kilka lata temu chłopiec, który utknął na piętrze opuszczonego budynku. Zakrwawionego i przestraszonego z dachu ściągali strażacy. Sam nie dał rady. A to wszystko przy ulubionym przez mieszkańców i turystów odcinku spacerowym nad jeziorem Drwęckim, który co roku przemierzają tysiące osób. Wątpliwa atrakcja.”
Lata mijały, a wygląd i „funkcja” tej upiornej ruiny pozostawała bez zmian. Pomimo podejmowanych prób zabezpieczenia przed dostępem osób postronnych czy doraźnymi pracami porządkowymi, stali bywalcy – ku utrapieniu interweniującej straży miejskiej i policji – „dbali” o to, aby nic się nie zmieniło. Radni interweniowali na sesjach, a utyskujący ostródzianie odwracali aparaty, aby nie uwieczniać tej „atrakcji” podczas fotografowania panoramy Jeziora Drwęckiego. Stąd może pomruk powątpiewania, gdy obecny burmistrz obiecał, że doprowadzi tę część nabrzeża do porządku.
Tymczasem, jak się okazuje, chcieć to móc. Bez wyszukiwania dodatkowych problemów, w raptem kilka miesięcy nowym władzom udało się sprawić – porozumieć z właścicielem, że obiekt przestanie straszyć. Już są plany zagospodarowania tego terenu, które poznamy niebawem. Upiór z nabrzeża przestanie straszyć, a Perła Mazur zyska – mamy taką nadzieję – kolejną atrakcyjną inwestycję przyciągającą zarówno mieszkańców, jak i turystów. Oby tak dalej!