Nasz Głos Ostróda

Piszemy o tym, co nas boli, co nas cieszy. O tym, co dla nas, mieszkańców Ostródy i okolic, jest ważne, o tym co nas interesuje.

Samorząd

PŁYTKI LEGUCKIEGO – SHOW O KLEPANIU TEGO, CO ŚLINA NA JĘZYK PRZYNIESIE

Wracamy do krótkiego ale znaczącego fragmentu ostatniej (czwartkowej) sesji rady miejskiej, zwołanej w sprawie sytuacji w Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji, a związanej z ewentualnym przejęciem w zarządzanie basenu przez tę miejską spółkę.

„Poprawki sanepidu”

Podczas obrad miejskich rajców niemałą konsternację wzbudził radny Wojciech Legucki, dostarczając argumentów za tym, że wątpliwa jakość użytych materiałów w trakcie remontu pływalni niemalże całkowicie dyskwalifikuje ją z użytkowania. Innymi słowy jeszcze długo musielibyśmy czekać na jej otwarcie dodatkowo wydając kolejne setki tysięcy złotych na remont. Legucki, powołując się na posiadane pismo, powiedział m.in.:

Chciałem doprecyzować – to jest właśnie ilość poprawek (tu pokazuje zapisaną kartkę papieru – przyp. red), cała strona jest poprawek z Sanepidu. Chciałem powiedzieć jedną dosyć ważną sprawę, bo tutaj wyczytałem, że płytki, które zostały położone w basenie przez nową firmę, nie mają atestu. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że nie mają atestu i one się nie nadają na obiekty basenowe. Jeśli to się okaże, że tak jest, to te płytki będą do zerwania. (…) To są dodatkowe koszty i to nie małe.

Zaniepokojeni tą informacją postanowiliśmy sprawdzić. – I co się okazało? Płytki posiadają stosowne atesty. Zatem, żadnego zrywania płytek się nie przewiduje. Sekretarz urzędu miasta Dorota Szczurowska skomentowała wczoraj w rozmowie z nami te rewelacje następująco:

– To jakaś bzdura! Płytki użyte podczas remontu basenu posiadają stosowne atesty, a radny Legucki miał możliwość zapoznać się z nimi (atestami – red) osobiście podczas dzisiejszej wizyty w urzędzie. Szkoda, że nie zapytał wcześniej.

Pismo

Drążąc temat postanowiliśmy sprawdzić – kto zatem w sanepidzie jest autorem tego pisma? Sam sprawozdawca podczas sesji nie chciał ujawnić w jaki sposób wszedł w posiadanie tego „dokumentu”.

W rozmowie z naszym dziennikarzem Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny Zdzisław Sokołowski nie zaprzecza, że w trakcie remontu był w obiekcie, ale:

– Owszem zostałem poproszony przez jednego z wykonawców o nieformalne sprawdzenie, by ewentualnie można było nanieść poprawki jeszcze podczas trwającego remontu. To nie była żadna kontrola, w związku z tym nie można było z niej zrobić żadnego protokołu.

– powiedział Sokołowski. W dalszej części rozmowy dodając:

– Zresztą nie wszystko dało się sprawdzić, bo wciąż trwały prace. Zostały tylko zasugerowane pewne rozwiązania wykonawcy, jednak żadnych większych uchybień nie stwierdzono. 

Natomiast do Urzędu Miasta, wpłynęło już pismo, w którym Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny oficjalnie odniósł się do sprawy:

Do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Ostródzie nie wpłynął żaden formalny wniosek z Urzędu Miasta Ostróda ani od innego podmiotu dotyczący modernizacji obiektu pływalni przy ul. Jana Pawła II w Ostródzie, w związku z tym PPIS nie miał podstaw do wydania oficjalnego stanowiska o bieżącym stanie w.w. pływalni.

Podsumowując – ze strony Sanepidu nie było żadnych oficjalnych kontroli, a co za tym idzie nie mogły powstać oficjalne dokumenty mogące stanowić podstawę do kwestionowania wykonanych prac, czy też użytych do remontu materiałów budowlanych.

Hydraulicy w pracy

Show podczas sesji się udał! Do opinii publicznej przebił się komunikat – basen to ruina. Co z tego, że to nie jest zgodne z prawdą, ważne, że nośne.

Kolejnym problemem, który miał stanowić o tragicznej wręcz sytuacji na basenie jest kilka cieknących rur – te dla wizytujących basen pracowników – nie biblioteki, spożywczego czy magistratu, a pracowników Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji mają być dowodem na fatalny stan infrastruktury basenowej.

Idziemy o zakład, że gdyby podczas tej wizytacji wzięli ze sobą zamiast aparatów fotograficznych narzędzia, które hydraulik powinien mieć przy sobie, większość tych wycieków by usunęli. Niestety zamiast brać się do pracy i pomóc uruchomić basen wolą zajmować się produkcją filmów na potrzeby propagandy. 

Sam prezes PWiK na przerażonego stanem pływalni nie wyglądał, gdy zapytany przez naszego dziennikarza o umowę dotyczącą przejęcia basenu odpowiedział, że:

– W zasadzie wszystko jest uzgodnione i na 99 procent umowa zostanie podpisana jeszcze w tym tygodniu. 

Na zakończenie chcemy tylko uspokoić fanów „talentu” radnego Leguckiego – spragnionych jego kolejnych przebłysków geniuszu. Na najbliższy piątek zwołano kolejną sesję rady miasta. Jest nadzieja, że radny i tym razem nie zawiedzie. Chyba, że do tego czasu spali się ze wstydu, ale do tego … może lepiej zakończmy w tym miejscu.