To była pierwsza taka sytuacja na sesji Rady Powiatu Ostródzkiego. Na wczorajszym (05.03) posiedzeniu radni większością głosów oddalili skargę na Zarząd Dróg Powiatowych. Chodziło o niedosiężoną drogę i straty rolnicze. Choć starosta Andrzej Wiczkowski przeprasza, to jednak nikt nie rekompensuje strat, a nawet nie poniesie konsekwencji.
Mleko w rynsztoku, Wiczkowski przeprasza a radni murem za drogowcami
Wczoraj (05.03) odbyła się sesja Rady Powiatu Ostródzkiego. Na niej rozpatrywana była skarga na Zarząd Dróg Powiatowych. Złożył ją prezes Zakładu Produkcyjno-Doświadczalnego BAŁCYNY, Mieczysław Woźny. Jego zdaniem droga powiatowa w Bałcynach była niedostatecznie odśnieżona, a upominanie pracowników Zarządu Dróg Powiatowych niewiele pomogło. Postanowił złożyć skargę do organu nadrzędnego. Zakład miał ponieść z tego tytułu straty.
13 dni po ustaniu odpadów śniegu nie mogłem dojechać samochodem ciężarowym do zakładu. Podpisałem kontrakt z firmą, która miała odebrać zboże. Droga była nieprzejezdna. Kiedy zwracałem się do Pani dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych, to ja jestem intruzem, a to chyba tak nie powinno być. Odpisano mi pismem, że to jest 5. kategoria dróg i oni mogą to zrobić 24 godziny po ustaniu opadów śniegu. Moje zdanie jest takie, że powiat ma tylko jedną kategorię dróg, powiatowe.
Były też skargi od odbiorców mleka, że nie mogą dotrzeć do gospodarstwa. Doszło do tego, że do rynsztoka trzeba było wylać kilka tysięcy! litrów mleka, bo cysterna nie mogła dojechać na czas.
Na sesji do skargi i sytuacji odniósł się starosta ostródzki Andrzej Wiczkowski.
Sytuacja odśnieżania dróg w tym roku była ekstremalna. Ten kłopot związany z realizacją tego zadania jest trudny do zrealizowania i tu przyznaję, że tak było, bo sam doświadczałem tego. Wszystkie pługi i piaskarki, które pracują mają podgląd, gdzie się znajdują, co robią i czy sypią. To jest monitorowane. Na tej drodze codziennie w tym czasie był pług. Przejezdność, szerokość po odśnieżeniu nie była taka wystarczająca, żeby się mogły minąć dwa samochody ciężarowe i to prawda. Na naszej drodze, której dojeżdżam do domu tak było. Przepraszam za te niedogodności w imieniu samorządu, bo one były.
Dalej poszło już gładko. Radni zdecydowaną większością głosów uznali skargę za bezzasadną. Demokracja zadziałała. Mieszkaniec złożył skargę, starosta Wiczkowski przeprosił, rada oddaliła skargę i po temacie. Dla samorządowców tak, ale gospodarstwo poniosło realne straty wynikające z „ekstremalnej zimy”.
